fot. Tomasz Strąg

[NASZ WYWIAD] Red. W. Gadowski: TVP Info wykazało się czymś takim, czym kiedyś wykazywała się propaganda Jerzego Urbana, a może Józefa Goebbelsa

TVP Info wykazało się czymś takim, czym kiedyś wykazywała się propaganda Jerzego Urbana, a może Józefa Goebbelsa. Nie jest to dziennikarstwo, tylko manipulacja – mówił w rozmowie z Karoliną Gierat z portalu RadioMaryja.pl red. Witold Gadowski, dziennikarz i publicysta.

Karolina Gierat: Wczoraj portal TVP Info w jednym z artykułów napisał, że jest pan byłym dziennikarzem TVN, a tymczasem robił pan tylko filmy dla tej stacji. Dlaczego tak pana nazwali?

Witold Gadowski: Cała ta informacja była jedną wielką manipulacją, ponieważ nikogo nie przysłano na proces. Posłużono się filmem pana Pawła Zduna, z którego wycięto fragment pozbawiony kontekstu, całkowicie zmieniając sens mojej wypowiedzi i uznano, że wzywam do ulicznego powstania przeciwko temu rządowi, stawiając mnie na równi z KOD-em i Obywatelami RP i piszą, że były dziennikarz TVN. To się zgadza z narracją, która narzucono. TVP Info wykazało się czymś takim, czym kiedyś wykazywała się propaganda Jerzego Urbana, a może Józefa Goebbelsa. Nie jest to dziennikarstwo, tylko manipulacja.

Jeżeli obecna władza nie będzie respektowała prawa Polaków do gospodarzenia we własnym domu, to tę władzę również zmieni ulica” – mógłby pan rozwinąć te słowa?

To jest odwołanie się do takiego przekonania, że po raz pierwszy od 2015 r. mamy do czynienia z odzyskiwaniem Polski i ta Polska musi być odzyskiwana przez obywateli. Należy uspołeczniać władzę, uspołeczniać kapitał. Sprawiać, że coraz więcej ludzi partycypuje w rozwoju Polski i jest zainteresowana zmianą. To miałem na myśli – w dosyć drastycznej formie –  mówiąc o tej metaforze ulicy. Zwykły Polak dziś musi się czuć u siebie, w Polsce, jak w domu. Polska ma być dla zwykłych Polaków.

Wczoraj miał rozpocząć się proces, który wytoczył panu niemiecko-szwajcarski koncern medialny Ringier Axel Springer. Do Sądu Okręgowego w Warszawie przybyło wielu ludzi. Jak się zachowywali?

Byli bardzo spokojni, bardzo zdyscyplinowani. To było kilkaset osób. W momencie kiedy wezwałem wszystkich zgromadzonych, żebyśmy opuścili sąd w spokoju, nie powodując żadnego problemu, tak się stało. Ludzie byli poważni, spokojni. Była bardzo podniosła atmosfera. Na koniec odśpiewaliśmy hymn Polski i rozeszliśmy się. Uważam, że to było świadectwem ogromnej dojrzałości ludzi, którzy zgromadzili się w sądzie. Wiedzieli, po co tam przyszli.

Tłumaczono, że proces się nie odbył ze względów bezpieczeństwa.  Czy to jest prawdziwy powód?

Tak, dlatego że sala była za mała. Tam było dziesięć miejsc, a osób było kilkaset. Chociażby z takiego punktu widzenia należało zmienić salę. Skoro nie było większej, to odwołano proces. Tutaj nie trzeźwiłbym zarzutów sędziemu.

Kiedy możemy spodziewać się wyznaczenia kolejnej daty procesu?

Nie wiem. To będzie albo w drugiej połowie grudnia, albo na początku przyszłego roku. To jeszcze nie jest ustalone.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Karolina Gierat/RIRM

drukuj