fot. TV Trwam

[NASZ WYWIAD] Fotograf A. Bujak: Toruńskie sanktuarium to wyjątkowe miejsce naznaczone świętością. Jest mi bardzo bliskie, ponieważ towarzyszyłem Ojcu Świętemu przy scenie, która została tu ukazana  

Toruńskie sanktuarium jest mi bardzo bliskie, ponieważ towarzyszyłem Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II przy scenie, która tu została przedstawiona. Pamiętam jego niesamowite modlitwy. Nieraz przychodziłem wcześniej i wtedy ks. Stanisław Dziwisz mówił: „Proszę iść do kaplicy. Papież się tam modli”. Widziałem jego niesamowite gesty na twarzy. To obraz tego, o czym pisał Andre Frossard – „Rozmowa Papieża z Bogiem”. Wspaniale wymyślił Ojciec Dyrektor Tadeusz Rydzyk, żeby tą sceną uprzytomnić ludzi, ukazując im mistykę Papieża. Ta mistyka jest w tej świątyni pięknie pokazana – powiedział Adam Bujak, fotograf św. Jana Pawła II, w rozmowie z TV Trwam.

TV Trwam: Znajdujemy się w Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. Jaki jest cel Pana wizyty w toruńskiej świątyni?

Adam Bujak: Pracuję nad wielkim dziełem z panem inż. Andrzejem Ryczką. On robi tekst, a ja zajmuję się całą oprawą dokumentacji artystycznej wszystkich najważniejszych sanktuariów. Toruńskie sanktuarium jest mi bardzo bliskie, ponieważ towarzyszyłem Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II przy scenie, która tu została przedstawiona. Pamiętam jego niesamowite modlitwy. Nieraz przychodziłem wcześniej i wtedy ks. Stanisław Dziwisz mówił: „Proszę iść do kaplicy. Papież się tam modli”. Widziałem jego niesamowite gesty na twarzy. To obraz tego, o czym pisał Andre Frossard -„Rozmowa Papieża z Bogiem”. Wspaniale wymyślił Ojciec Dyrektor Tadeusz Rydzyk, żeby tą sceną uprzytomnić ludzi, ukazując im mistykę Papieża. Ta mistyka jest w tej świątyni pięknie pokazana.

Czy możemy prosić o przedstawienie szczegółów na temat albumu o sanktuariach, który ma powstać?

Chcemy pokazać piękno, które przybliża człowieka do Boga. Specjalnie jeździmy autobusami czy innymi pojazdami, żeby dojechać do konkretnego miejsca, które naznaczone jest mistyką. Chcemy wchłonąć ją do własnego serca. Chciałbym, aby moja książka – będzie miała 320 stron – pokazała to, co jest najistotniejsze w tych miejscach.

Fotografie do albumu wykonuje tylko Pan?

To jest moja autorska książka, a pomysł mój i wydawnictwa.

Jak to jest być bliskim fotografem (ale nie tylko fotografem) Ojca Świętego, który został wyniesiony na ołtarze i jest świętym?

W Krakowie byłem sąsiadem z Karolem Wojtyłą, kiedy on był robotnikiem. Chodził obok mojego domu do kamieniołomu, a ja byłem malusieńkim dzieciaczkiem urodzonym w czasie II wojny światowej. Potem mu służyłem do Mszy świętej, bo należeliśmy do tej samej parafii – św. Stanisława Kostki na krakowskich Dębnikach. Ten kościół został „wydeptany” przez robotnika Karola Wojtyłę. W ogóle nie mówiło się wówczas o świętości, a nawet o tym, że on będzie księdzem. Z pana Wojtyły stał się wielką, wspaniałą postacią, z tym wielkim słowem „święty”.

Towarzyszył Pan Ojcu Świętemu podczas wielu podróży apostolskich. Które wydarzenie z tych wyjazdów najbardziej utkwiło w Pana sercu?

Jesteśmy teraz po Wielkiej Nocy, a moim wielkim marzeniem było być z Papieżem wewnątrz grobu Chrystusa. Wydawało mi się, że Bujak ma wariacki pomysł, że to niemożliwe.

Kiedy Ojciec Święty kładł kartkę w szczelinę Ściany Płaczu, podszedł do mnie Joaquin Navarro-Valls [dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej – red.] i gwałtownym ruchem wpiął mi znaczek orszaku papieskiego, który miał m.in. ks. kard Stanisław Dziwisz. Powiedział mi: „Idzie Pan z Papieżem do grobu Chrystusa”. Nogi mi się zatrzęsły, łzy zalały oczy. Widziałem kilka tysięcy dziennikarzy, którzy stali z teleobiektywami na dachach.

Pierwszy wszedł do grobu Arturo Mari [fotograf papieski – red.], operator watykański, a następnie ja. Za chwilę usłyszeliśmy stukot laseczki o bruk Bazyliki Grobu Pańskiego. Ukazał się Ojciec Święty. Ta biała postać, a było ciemno. To niesamowite. On tak jaśniał swoją świętością. Dosłownie musnął o nas sutanną, nachylił się i wszedł do tego maleńkiego miejsca, gdzie jest grób Chrystusa. Nie zapomnę tej niesamowitej, wytężonej modlitwy. Namiestnik Chrystusa spotyka się w tym miejscu, gdzie stało się najważniejsze wydarzenie w dziejach chrześcijańskich – Zmartwychwstanie Pańskie. Nie ma świętszego miejsca na ziemi, jak to, gdzie Chrystus zmartwychwstał. Nie zrobiłem wówczas dużo zdjęć, bo to była mistyka, nieprawdopodobne przeżycie. Nie chciałem „trzaskać”.

W pamięci utkwiła mi także inna scena. Chciałem z góry zobaczyć, jak ludzie znajdujący się na Placu Świętego Piotra reagują na Ojca Świętego. Umówiłem się z ks. Stanisławem Dziwiszem, spotkał mnie na placu, wjechaliśmy windą, idziemy przez prywatne mieszkanie Ojca Świętego i dotykając mnie ręką, zapytał: „Ojciec Święty się modli. Chce pan się z nim spotkać?” We mnie coś niesamowicie drgało. Powiedziałem, że nie mogę, a on na to: „To niech pan sobie odpocznie”. Usłyszałem krzyki z Placu Świętego Piotra: „My Cię kochamy! My Ciebie uwielbiamy! Ty jesteś naszym cudownym ojcem!”, a to wszystko w wielu językach.

Ks. bp Emery Kabongo [osobisty sekretarz Jana Pawła II-red.] otworzył drzwi i kiwa do mnie, żebym podszedł. Akurat Ojciec Święty wychodził z sypialni, zagadnął do mnie: „O, znowu się spotykamy” i podszedł do okna. Nie przypuszczałem, że do Ojca Świętego dochodzą krzyki tłumu z Placu Świętego Piotra. Tam jest niesamowita akustyka. Mówię do ks. Stanisława Dziwisza, że chciałbym sfotografować zza pleców tłum na Placu Świętego Piotra, a on do mnie: „Proszę ściągnąć buty”. Wskoczyłem na fotel i zrobiłem cały cykl zdjęć. Profile Ojca Świętego odbijały się w dwóch bocznych szybach – przed sobą miałem Papieża z tyłu, a w szybach jest odbity jego profil i tłum.

Takich wydarzeń było wiele. Niedawno przeżywaliśmy śmierć naszego Pana Jezusa Chrystusa i pamiętam, że moim marzeniem było być z Papieżem na dachu Pałacu Apostolskiego. Też mi się wydawało, że to niemożliwe, no bo jak? Powiesz, to cię wyśmieją. Kiedy przeszedłem z Ojcem Świętym całą Drogę Krzyżową w odległości 2-3 metrów od niego – żeby nie przeszkadzać ekipie filmowej, bo trwała transmisja na cały świat dla milionów ludzi – to po zakończeniu Papież powiedział do mnie: „Widziałem, że wiele zdjęć dzisiaj zrobiłeś”. Nie widziałem podczas Drogi Krzyżowej, żeby Ojciec Święty spojrzał na mnie chociaż przez sekundę, bo był tak zajęty, trzymając czarny krzyż podczas drogi męki Chrystusa.

Powiedziałem wówczas do ks. Stanisława Dziwisza, że mam jeszcze jedno marzenie, a on mówi: „Wiem jakie. Proszę do mnie jutro raniusieńko zadzwonić”. Zadzwoniłem, wjechaliśmy prywatną windą papieską na dwie osoby i odsunęły się drzwi. Błysnęło światło, a ja myślę sobie: „Jezus, Maryja, gdzie my jesteśmy?”. Jesteśmy na dachu Pałacu. Ks. Stanisław Dziwisz wskazuje: „Tu jest Papież. Widzi go pan? Niech pan idzie”. Papież był ubrany na czarno. Kiwnął do mnie ręką. Pomyślałem: „żeby tylko do mnie nie podszedł, bo jest takie piękne światło!”. Ojciec Święty klęknął i zrobiłem cały cykl zdjęć z dachu Pałacu Apostolskiego, który wydaliśmy w wydawnictwie. Nawet Arturo Mari nie zrobił tego tematu. Byłem kompletnie zaskoczony.

Tak samo ważne jest sanktuarium związane z Matką Bożą z Fatimy. Jak pracowałem nad książką (zrobiłem 3 książki o Fatimie, łącznie z wizytą Papieża, bo leciałem z nim do tego miejsca), myślałem jak sfotografować kulę, która przeszyła wnętrzności Ojca Świętego. Zgłosiłem się do rektora, który porozmawiał w moim imieniu z biskupem. Biskup się zgodził. W kaplicy Matki Bożej ochrona otaczała figurę, bo przecież to niebywała świętość. Podnieśli figurę ze szklanej rury, wzięli ją i postawili mi pod nogi. Zaczęli odkręcać koronę, wręczyli mi ją, a ja zrobiłem się całkowicie mokry. Odwróciłem koronę i zobaczyłem kulę, która była lekko sklepana przez kość Ojca Świętego. Na początku nie mogłem w ogóle rozmawiać i fotografować. Pomyślałem sobie, iż w tym wszystkim jest ogromna mistyka. To niebywałe, że nagle trzymam świętą koronę ze wspaniałej figury, którą podziwia cały świat. Ja obcuję na dotknięcie ręki z tą świętością.

Powiedział Pan w jednej z rozmów, że Ojciec Święty był dla Pana bardzo bliską osobą – drugą po matce.

Ojca Świętego znałem bardziej niż mojego ojca, bo rozmowy trwały godzinami. Pamiętam, jak siedzieliśmy z Markiem Skwarnickim, który pracował nad „Tryptykiem rzymskim” z Papieżem. Było już późno. Jestem przeorem Bractwa Dobrej Śmierci w Krakowie, więc Ojciec Święty, który był tam częstym gościem, zapytał mnie, co słychać u Bractwa. Zacząłem opowiadać. W tym czasie Marek Skwarnicki chciał, żeby Papież napisał mu coś w książce, więc zostałem z Ojcem Świętym sam na sam w jadalni. Zobaczyłem, że Ojciec Święty się porusza, podałem mu rękę. To było około półtora roku przed śmiercią. Był już w bardzo złym stanie. Prowadzę go w stronę drzwi, nagle się odwrócił, złapał mnie za obojczyk i patrząc mi głęboko w oczy powiedział: „Starczy Arcybractwa Dobrej Śmierci” i zaczął mówić o śmierci…

Ojciec Święty nie zostawił Pana bez pożegnania.

Kiedy wróciłem z pogrzebu Ojca Świętego, dzieci powiedziały do mnie: „Tato, masz relikwie na stole”. Otwieram kopertę. Trzy dni przed śmiercią Papież napisał, że dziękuje za „Znak, któremu sprzeciwiać się będą”.

Wydawca mnie pytał, jakie ilustracje zrobić do tekstów Papieża „Znak, któremu sprzeciwiać się będą”, które wygłosił jeszcze jako kardynał do papieża Pawła VI. Do głowy mi nie przyszło, że Ojciec Święty na łożu śmierci będzie sobie myślał o jakimś marnym prochu, Adamie Bujaku. Napisał mi, za co jest wdzięczny. Pewnie dyktował to siostrze Tobianie, bo sam leżał w łóżku, i podpisał się osobiście „Jan Paweł II”, z błogosławieństwem dla mnie. To dla mnie przepiękna relikwia.

radiomaryja.pl

drukuj