fot. pixabay.com

[NASZ TEMAT] A. Abramowicz: Nie wiadomo, kiedy skończy się pandemia, ale jeżeli będziemy cały czas blokować gospodarkę, to musimy liczyć się z tym, że zadłużenie na każdego Polaka będzie rosło

Powinniśmy przeprowadzić publiczną dyskusję nt. tego, czy jeszcze nas stać na lockdown. Polacy nie zdają sobie sprawy, ile kosztuje blokada gospodarki. W tej chwili z samych pieniędzy, które rząd pożyczył, czyli wypuścił obligacje na kwotę około 200 mld zł, wypada po 5 tys. zł na każdego Polaka. (…) Pokazuje się tylko stronę medyczną, niezwykle ważną, bo zdrowie i życie ludzkie jest bezcenne, ale musimy ważyć to na dwie strony. Nie wiadomo, kiedy skończy się pandemia. Jeżeli będziemy cały czas blokować gospodarkę, to musimy liczyć się z tym, że zadłużenie na każdego Polaka będzie rosło – mówił Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Epidemia koronawirusa ukazała, jak poważne problemy stwarza globalizacja. Kryzys gospodarczy wywołany epidemią odczuwają niemalże wszystkie kraje.

Sytuacja polskich przedsiębiorców w czasie pandemii koronawirusa również nie jest łatwa. Wielu właścicieli firm prowadzi ograniczoną działalność, a inne się zamknęły. Są jednak branże, które w dobie pandemii koronawirusa zarabiają podwójnie.

Adam Abramowicz zwrócił uwagę, że w jesiennym lockdownie pomoc była dużo mniejsza niż na wiosnę i inaczej jest ona skonstruowana.

– Na wiosnę wszyscy, którzy mieli jakiekolwiek spadki obrotów związane z pandemią koronawirusa, dostali większą lub mniejszą rekompensatę i pozwoliło to uratować miejsca pracy i funkcjonować firmom w trudnym okresie. W tej chwili jest inna filozofia i niestety zaczynają się problemy, dlatego że postanowiono dawać rekompensaty dla firm po tzw. polskiej klasyfikacji działalności z dobrą intencją, żeby wycelować pomoc do firm, które są zamykane. Okazało się jednak, że w praktyce tarcze nie obejmują wszystkich zamkniętych firm. Jeżeli rząd nie wprowadzi tego, co proponuję jako rzecznik oraz środowisko małych i średnich przedsiębiorców – 288 organizacji przedsiębiorców – czyli nie uzupełni zbioru już uprawnionych do pomocy o wszystkich przedsiębiorców, którym obroty spadły o 70 proc. i więcej (obroty w czasie sprzed i po lockdownie), to wiele tysięcy przedsiębiorców zostanie po prostu bez pomocy. Np. 3,5 tys. polskich rodzin utrzymuje się z prowadzenia sklepików szkolnych. Organizacje pozarządowe, które musiały wpisywać jako główne PKD kod organizacji pozarządowych, a nie działalności, którą prowadziły, są wykluczone. Cała struktura pielgrzymkowa kościoła jest wykluczona. Nie możemy pozwolić na to, żeby firmy zostały bez wsparcia, bo skończy się to dramatami. Będzie przychodził komornik, będzie egzekwował pieniądze z majątku osobistego przedsiębiorców. To jest ostatni gwizdek, ostatni znak, żeby rząd proponowane przez nas postulaty wprowadził. Miesiąc czekamy na tę reakcję i niestety na razie cisza – powiedział Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Wiele firm jest w trudnej sytuacji, więc czy to nie jest „ostatni dzwonek” na otwarcie gospodarki i zdecydowane poluzowanie obostrzeń? Czy Polskę stać nadal na taki lockdown, jak do tej pory?

– Powinniśmy przeprowadzić publiczną dyskusję nt. tego, czy jeszcze nas w ogóle stać na lockdown. Polacy nie zdają sobie sprawy, ile kosztuje blokada gospodarki. W tej chwili z samych pieniędzy, które rząd pożyczył wypuszczając obligacje, wypada po 5 tys. zł na każdego Polaka. Od niemowlaka po emeryta. 4-osobowa rodzina jest zadłużona na 20 tys. złotych. Nie sądzę, żeby dzisiaj Polacy byli gotowi na wyjęcie takiej sumy z kieszeni i wpłacenie jej do budżetu państwa. Jeżeli dalej będziemy blokowali gospodarkę, to zapłaci za to w przyszłości każda polska rodzina. Nie wiem, czy jest na to społeczna zgoda, ponieważ nie ma w ogóle na ten temat debaty w przestrzeni publicznej. Pokazuje się tylko stronę medyczną, niezwykle ważną, bo zdrowie i życie ludzkie jest bezcenne, ale musimy ważyć to na dwie strony. Nie wiadomo, kiedy skończy się pandemia. Jeżeli będziemy cały czas blokować gospodarkę, to musimy liczyć się z tym, że zadłużenie na każdego Polaka będzie rosło, a to obniży nam znacznie poziom życia w przyszłości – wskazał rozmówca portalu Radia Maryja.

W innych państwach obostrzenia wyglądają inaczej niż w Polsce, a zdarzają się państwa, gdzie w ogóle nie ma ograniczeń w wymiarze gospodarczym, są tylko w społecznym. Niektóre państwa Unii Europejskiej powoli wycofują się z gospodarczego lockdownu.

– Rząd Hiszpanii, kraju, w którym sytuacja gospodarcza jest już bardzo zła, oświadczył, że dalej blokady gospodarki nie będzie stosował i nie stosuje. Są działania ograniczające kontakty społeczne. Są ograniczenia związane z godzinami otwarcia restauracji, działają one do 18.00 czy 20.00, ale restauracje nie są całkowicie wyłączane ze swojej pracy. Z kolei Szwecja od początku zastosowała model, że nie będzie blokować gospodarki i myślę, że w Polsce powinniśmy zacząć o tym poważnie rozmawiać – podkreślił Adam Abramowicz.    

Przedsiębiorcy coraz częściej występują z wnioskami o umorzenie składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Nie zawsze jednak ZUS pochyla się nad prośbami właścicieli firm. [więcej]

– Sytuacja jest bardzo skomplikowana, bo są przedsiębiorcy, którzy nie mogą prowadzić działalności gospodarczej. Kod PKD branży ślubnej jest umieszczony w zbiorze do pomocy, ale wizażystki, fryzjerzy czy ci, którzy projektują i szyją suknie ślubne nie mają rządowego wsparcia. Są lokalne browary sprzedające piwo wyłącznie w restauracjach, apteki zlokalizowane w szpitalach. Dramatem będzie, jeżeli polskie państwo będzie egzekwowało składki na ubezpieczenie społeczne od takich firm. Ostrzegam i mówię o tym bardzo głośno. Ktoś wynajmuje lokal i musi płacić czynsz pomimo braku przychodu lub wziął kredyt i nie ma w tej chwili z czego spłacać rat i odsetek. To jest dramat. Ale jeżeli doprowadzimy do tego, że polskie państwo, które powinno być dla nas wszystkich największym dobrem, za które powinniśmy być gotowi iść walczyć jeżeli byłaby taka potrzeba, zaczyna windykować z osobistego majątku za pomocą komorników zaległe składki na ubezpieczenie, to szkody społeczne będą niesamowite. Jeśli ZUS nie będzie rozpatrywał wszystkich wniosków związanych z COVID-em (przedsiębiorcy pokazują, że nie mogą zapłacić należności, bo mają zamknięte firmy) i będzie odmawiał, to przedsiębiorcy będą traktować swoje państwo jako opresora, a nie sprzymierzeńca – zaznaczył Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

– Zakład Ubezpieczeń Społecznych, zamiast zastosować uproszczoną procedurę, automatycznie przychylać się do wniosków, to stosuje procedurę zwykłą, nie bierze pod uwagę pandemii. Poleca składanie dziesiątek załączników, pokazywania całej swojej sytuacji materialnej. Ktoś mógł pracować 30 lat i zgromadzić jakiś majątek osobisty, ale to nie znaczy, że z tego majątku osobistego ma płacić składki na ZUS, kiedy jego firma została zamknięta przez rząd. Jest to logiczne dla każdego oprócz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Mam nadzieję, że nastąpi refleksja i wnioski będą rozpatrywane pozytywnie – powiedział rozmówca portalu Radia Maryja.

Zdaniem Adama Abramowicza ciężko wskazać czas, kiedy rozwój gospodarczy będzie na takim samym poziomie jak sprzed pandemii koronawirusa, ponieważ nie wiadomo, kiedy kryzys się zakończy.       

– Cała gospodarka nie jest zablokowana, tylko blokowane są pewne sektory. Działa produkcja, sektor budowlany. Większość firm pracuje, wpłaca podatki do budżetu państwa i zatrudnia pracowników. Przyjęto zasadę, że blokuje się tylko pewne branże i w tych branżach sytuacja jest bardzo poważna. Wiele firm już się zamknęło. Jeżeli dalej będziemy stosowali blokadę zamiast działania w reżimie epidemiologicznym, to krajobraz po lockdownie może być taki, że zostaną na rynku same zagraniczne duże korporacje, a polskich małych i średnich przedsiębiorstw nie będzie. Bardzo rozważnie trzeba podejmować decyzje o blokowaniu. Np. zupełnie bez sensu blokowane i zamykane są solaria. Niektórzy twierdzą, że solaria w zimie wywołują produkcję naturalnej witaminy D3 i jesteśmy bardziej odporni. To po co zamykać solaria, skoro one są całkowicie bezpieczne pod względem epidemiologicznym? Wizyty są na wcześniej umówioną godzinę, obsługa jest za szybą i w maseczce oraz w rękawiczkach, a łóżko do opalania, które jest zdezynfekowane, obsługuje sam klient. Nie ma  żadnego zagrożenia zarażeniem koronawirusem i mamy potwierdzone to opinią głównego epidemiologa kraju. A ktoś z uporem maniaka blokuje tę działalność po raz kolejny – zwrócił uwagę rozmówca portalu Radia Maryja.

Firmy, które mogą bezpiecznie pracować w reżimie epidemiologicznym, są zamknięte, mają zakaz działalności. Państwo płaci im rekompensaty, a z kolei pieniędzy nie ma dla innych.

– Ogromne zakłady pracy, gdzie kilkaset osób jest na zmianie, spotykają się w szatniach czy pod prysznicami, mogą funkcjonować, a siłownie, gdzie jest kilkadziesiąt osób i ćwiczą w reżimie epidemiologicznym są zamknięte.  Baseny, sauny, to są miejsca, które służą ludziom przede wszystkim do poprawiania kondycji fizycznej, do poprawiania odporności. Są one zamknięte a zależy nam, aby zachorowało jak najmniej osób. To jest całkowicie niezrozumiałe dla przedsiębiorców, a sytuacja, kiedy nie wszyscy zamknięci przez rząd otrzymują za to rekompensaty, budzi ogromną frustrację – podsumował Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Karolina Gierat/radiomaryja.pl

drukuj