„Nasz Dziennik”: Wszyscy wyraźmy swój zdecydowany sprzeciw wobec ohydnej akcji szkalowania o. dr. Tadeusza Rydzyka i Rodziny Radia Maryja
Do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęła skarga na wyemitowany w bezprawnie i brutalnie przejętej przez rząd Donalda Tuska TVP materiał szkalujący dobre imię o. dr. Tadeusza Rydzyka. Wszyscy wyraźmy swój zdecydowany sprzeciw wobec ohydnej akcji szkalowania o. dr. Tadeusza Rydzyka i Rodziny Radia Maryja – czytamy w „Naszym Dzienniku”.
Do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęła skarga na wyemitowany w bezprawnie i brutalnie przejętej przez rząd Donalda Tuska TVP materiał szkalujący dobre imię o. dr. Tadeusza Rydzyka. [więcej] Telewizyjny program miał nie tylko na celu podważenie wiarygodności i zniszczenie autorytetu dyrektora Radia Maryja. Zamiarem twórców – jak podkreśla prof. Janusz Kawecki, który skierował skargę do KRRiT – było ewidentne poniżenie całej licznej grupy społecznej, którą stanowią odbiorcy programu Radia Maryja i Telewizji Trwam.
– Nie mam wątpliwości, że w reportażu celowo naruszono wymagania nałożone na media w Ustawie o radiofonii i telewizji i w Prawie prasowym, tak aby szczuć na kapłana, który nie tylko jednoczy ludzi wiary i wartości katolickich, ale też od ponad trzech dekad nieustannie, pomimo opluwania, nie boi się mówić prawdy. Za swoją postawę jest dziś bezwzględnie niszczony. Dlatego wszyscy podpiszmy się pod skargą. W ten sposób pokażemy, że nie ma naszej zgody na kłamstwa i oszczerstwa. Brońmy kapłana, który sam przez lata walczy o to, aby katolicy w Polsce mieli media wolne od manipulacji, media, które pokazują i mówią prawdę – zaapelował prof. Janusz Kawecki.
Również prof. Hanna Karp, medioznawca, członek KRRiT, wskazała, że każdy, kto poczuł się urażony materiałem TVP, powinien bezwzględnie zareagować i podpisać się pod skargą złożoną przez prof. Janusza Kaweckiego.
– Możemy się spodziewać, że ta sprawa będzie miała dalszy ciąg w sądzie. W tym kontekście aspekt społeczny będzie miał duże znaczenie dla decyzji sądu. Dlatego każdy, kto poczuł się urażony tym materiałem, powinien zareagować – podkreśliła prof. Hanna Karp.
Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr wskazał, że w obliczu wymierzanych w założyciela Radia Maryja i Telewizji Trwam powtarzanych i nasilających się w ostatnim czasie ataków nasza reakcja jest bardzo potrzebna.
– Potrzebą naszej solidarności sumień jest stanięcie w obronie Ojca Dyrektora, a przez to w obronie naszej wspólnoty wiary, wyznających ją w przestrzeni publicznej. To nasz obowiązek, aby angażować się w budowanie prawdy i w stawianie oporu złu. Wszak ataki wymierzane w kapłana są właśnie przykładem niszczenia człowieka, niszczenia wspólnoty ludzi wierzących, są więc złem – zaznaczył.
Przypomnijmy, że 10 października na antenie neoTVP wyemitowano program pt. „Czy PiS odpowie za finansowanie Rydzyka?”. Materiał nie tylko odznaczał się brakiem rzetelności, lecz przede wszystkim był kolejnym przykładem szczucia i oczerniania założyciela Radia Maryja. Zarówno dziennikarze, jak i zaproszeni „eksperci” powielali absurdalne oskarżenia o wyimaginowanym „imperium” czy „haraczach”. Sugerowali popełnianie przestępstw. Konstrukcja całego programu – jak zwracają uwagę nasi rozmówcy – była tak przedstawiona, aby podważyć wiarygodność o. dr. Tadeusza Rydzyka i uderzyć w katolików.
– W tym programie padały różnego rodzaju supozycje mające m.in. godzić w osoby, które przez lata słuchania i oglądania Radia Maryja i Telewizji Trwam czują się z tymi mediami związane. Był to więc przykład wielopłaszczyznowego zadania ciosu w te media – wskazała prof. Hanna Karp.
Uważa też, że mieliśmy do czynienia z tzw. hate speach, czyli mową nienawiści.
– Ten medialny atak, którego częścią składową była mowa nienawiści, miał i ma na celu wytworzenie negatywnej reakcji względem Radia Maryja – zwróciła uwagę.
Dodała, że wciąż powtarzane kłamstwa na temat gigantycznego finansowania katolickich mediów przez podmioty polityczne może się przełożyć na sytuację finansową zarówno rozgłośni, jak i telewizji.
– To jest uderzenie wprost w podstawę finansową stacji. Powielanie tego materiału i kłamstw, jakie tam padały, może powodować różnego rodzaju dystans, albo nawet niechęć wobec rozgłośni. Widz tego materiału nie będzie sprawdzał stanu faktycznego rozgłośni. Dlatego reakcją może być pogorszenie kondycji finansowej stacji, która przecież opiera się na darowiznach słuchaczy i widzów. Myślę, że to było jednym z celów powstania tego quasi-dokumentu – wskazała prof. Hanna Karp.
Kampania nienawiści
Prof. Hanna Karp wyjaśniła, że przemyślaną strategią kampanii nienawiści wobec dyrektora rozgłośni i społeczności Radia Maryja było jej rozłożenie na lata.
– Widzowie i słuchacze mogą być już tym zmęczeni. Odbiorca, który jeszcze niedawno nie był niechętny rozgłośni czy przekazom, które z niej płyną, w tej chwili może uznać, że skoro oskarżenia pod adresem Radia Maryja są wysuwane tak konsekwentnie i długotrwale powtarzane, to może być to jakiś rodzaj prawdy. Może myśleć, że zarzuty są uzasadnione. Mogą tak również myśleć nawet katolicy – wskazała.
Dlatego – jak podkreśliła – bardzo niebezpieczna jest przewrotność przekazu.
– Całość zbudowana jest na różnego rodzaju powtarzanych wciąż sugestiach, które tworzą rodzaj misternej manipulacji. To jest bardzo niebezpieczne, ponieważ z jednej strony budzi ona niechęć lub nienawiść do członków Rodziny Radia Maryja, a z drugiej strony powoduje bierność w reakcji odbiorców. Jak można wciąż prostować te same kłamstwa? Właśnie trzeba. Atakującym zależy na „uśpieniu” katolików, na oswojeniu z tymi atakami. Nie można na to pozwolić – mówiła prof. Hanna Karp.
Antykatolicka polityka państwa
O tym, że kampania nienawiści wymierzona w dyrektora Radia Maryja ma na celu nie tylko zniszczenie jego autorytetu, lecz także wyrugowanie katolików z życia społecznego, mówi nam prof. Mieczysław Ryba, politolog z KUL.
– Pamiętajmy, że dyrektorowi Radia Maryja, pomimo wielu przeszkód i wbrew lewackim środowiskom, udało się zbudować media katolickie, które od ponad trzech dekad ewangelizują i przekazują prawdę o życiu społeczno-politycznym. To dlatego jest on tak nieustannie atakowany. Oskarżenia są wysuwane po to, aby zniszczyć dzieła, jakie się rozwijają i pomnażają. Lewicowe media, a także politycy mają świadomość, że ten kapłan cieszy się ogromnym autorytetem wśród katolików, i dlatego próbują go oczernić i wykluczyć z życia społecznego – wskazał prof. Mieczysław Ryba.
Zwrócił uwagę, że do tych ataków wymierzanych w dyrektora Radia Maryja dołącza dziś jawna, perfidna, antykatolicka polityka państwa.
– Wpisuje się w nią zarówno wyrzucenie lekcji religii ze szkół, jak i okrojenie programu szkolnego z wszelkich elementów, które pokazywałyby udział Kościoła katolickiego i kapłanów w budowaniu tożsamości kulturowo-patriotycznej Polski i polskiego Narodu – wyjaśnił.
Zwrócił też uwagę, że bez osłabienia Kościoła katolickiego lewica nie jest w stanie przeprowadzić do końca swojej rewolucji kulturowej.
– Musimy być świadomi, że z tego powodu te ataki będą się powtarzać – dodał.
Dlatego – jak podkreśla – opór społeczny musi być w tej sytuacji zdecydowany.
– Musimy bronić katolickiego kapłana. Musimy bronić mediów katolickich, które przekazują prawdę, a nie manipulują, jak polskojęzyczne media lewicowe. I musimy w ten sposób bronić Polski przed zalewem lewicowej ideologii. Im zależy na naszej bierności, bo ona daje im siłę i oznacza ich zwycięstwo. Nie możemy na to pozwolić. W katolikach jest wielka siła. Pokażmy ją. Pokażmy, że nie zgadzamy się na manipulacje i kłamstwa szerzone przez rządowe media. Domagajmy się prawdy – zaapelował prof. Mieczysław Ryba.
Również ks. prof. Paweł Bortkiewicz zwrócił uwagę, że ataki wymierzane w o. dr. Tadeusza Rydzyka są jednoczesnym szkalowaniem dobrego imienia całej wspólnoty, czyli katolików uczestniczących i wspierających dzieła zakonu redemptorystów.
– Nie możemy, jako wspólnota wierzących, pozostawać obojętni na szykany i kłamstwa wymierzone w osobę dyrektora Radia Maryja. Każdy z takich ataków ostatecznie rani także nas – zaznaczył.
Dodał, że siła i skala ataków, na które składają się oszczercze pomówienia, świadczą niezbicie o sile ducha osoby tak niszczonej.
– Jan Paweł II mówił przed niemal 30 laty w Skoczowie o potrzebie głosu sumień w Polsce. Przypominając postać Jana Sarkandra, wskazał na pewną analogię czasu, dziś jeszcze bardziej wyrazistą. Wskazał na czasy, w których „panujący – gwałcąc podstawowe prawa sumienia – narzucali przemocą własne przekonania religijne swoim poddanym”. W tym kontekście mówił jednoznacznie: „Dlatego Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia! (…) Być człowiekiem sumienia, to znaczy angażować się w budowanie królestwa Bożego: królestwa prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju, w naszych rodzinach, w społecznościach, w których żyjemy, i w całej Ojczyźnie; to znaczy także podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne; troszczyć się o dobro wspólne”. Te słowa zyskały na znaczeniu – podkreślił kapłan.
Urszula Wróbel/Nasz Dziennik



