fot. pixabay.com

[NASZ DZIENNIK] Terapia wbrew nauce. Świadome okaleczanie dzieci

Pod pozorem leczenia ideolodzy świadomie okaleczają dzieci. Nauka jednoznacznie wskazuje, że terapie hormonalne u osób z problemem tożsamości płciowej nieodwracalnie rujnują ich zdrowie – psychiczne i fizyczne. Tak brzmią wnioski z raportu sporządzonego na zlecenie publicznej służby zdrowia w Anglii. To jednak nie wszystko. Dokument potwierdza, że lekarze zlecający terapię dzieciom nie brali pod uwagę długoterminowych konsekwencji dla ich zdrowia.

Jak zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Grażyna Rybak, specjalista pediatrii, prezes Oddziału Mazowieckiego Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, zjawisko zaburzeń tożsamości płciowej znane jest w medycynie, ale ostatnio lawinowo wzrasta liczba osób zgłaszających ten problem.

– Nie ma żadnej innej choroby, w której nastąpił wzrost o blisko 700 proc. w skali świata w ostatnim dziesięcioleciu. Te tendencje są bardzo różne w poszczególnych krajach. Nie ma więc wątpliwości, że działają tu czynniki społeczne, a nie medyczne – wskazuje dr Grażyna Rybak.

O tym, jak ogromny wpływ na postrzeganie swojej płciowości przez nastolatków wywiera manipulacja dokonywana przez ideologów, mówi pani Małgorzata, mama 16-latki, która doświadczyła genderowej indoktrynacji. Jej rodzina musiała uciekać ze Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszkała od lat, ponieważ macki ideologów sięgają instytucji publicznych. To powoduje, że jakikolwiek sprzeciw rodziców wobec ideologii skutkuje odebraniem im dziecka.

– Nie ma bezpiecznych miejsc w internecie. Moja córka bardzo szybko, w sposób niezamierzony została wciągnięta przez środowisko, które wmówiło jej, że nie powinna akceptować własnej płci. Momentem zwrotnym była sytuacja, kiedy lekarz pediatra na rutynowej wizycie lekarskiej, widząc po raz pierwszy moje dziecko, zalecił mi natychmiastowe działania zmierzające do „zmiany płci” mojej córki. Straszył mnie, że jeśli jej nie „pomogę”, to stracę ją na zawsze. Na cito skierował nas do placówki transgender i przekazał mi listę terapeutów – relacjonuje pani Małgorzata.

Dodaje, że nie miała wątpliwości, iż „ma do czynienia ze skandalicznym działaniem ideologa w fartuchu lekarskim”.

– Wtedy podjęłam decyzję o natychmiastowym wyjeździe do Polski. Tylko w ten sposób mogłam rozpocząć walkę o dziecko. W USA moje działania spowodowałyby, że mi ją odbiorą – podkreśla rozmówczyni.

Prace nad brytyjskim raportem, który obnaża kłamstwa na temat „leczenia trans” dzieci i młodzieży, trwały 4 lata. Został on zlecony w 2020 roku w reakcji na gwałtowny wzrost liczby dzieci kwestionujących swoją tożsamość płciową.

Raport powstał na podstawie danych z GIDS, zamkniętej w marcu jedynej placówki zajmującej się terapią hormonalną u dzieci. W latach 2011-2012 było mniej niż 250 pacjentów, a 10 lat później – już ponad 5 tysięcy.

Wyniki raportu obnażają kłamstwa ideologów.

„Jestem rozczarowana, że nie przedstawiono dowodów na długoterminowy wpływ przyjmowania hormonów od najmłodszych lat. Badania zawiodły nas wszystkich, a przede wszystkim was. W rzeczywistości nie mamy dobrych dowodów na długoterminowe wyniki interwencji mających na celu radzenie sobie z niepokojem związanym z płcią” – napisała we wstępie do raportu, w którym zwróciła się bezpośrednio do dzieci i młodzieży, jego główna autorka dr Hilary Cass.

W dokumencie wskazano m.in., że dzieci mające zaburzenia tożsamości płciowej poddawane były w brytyjskiej klinice terapii hormonalnej bez brania pod uwagę długoterminowych konsekwencji, a często też z pominięciem innych kwestii dotyczących ich zdrowia. Przyznano również, że debata na temat problemów dotyczących tożsamości płciowej jest tłamszona przez ideologów – lekarze nie dyskutowali na temat zaburzeń, obawiając się oskarżeń o transfobię.

„Niewiele jest innych obszarów opieki zdrowotnej, w których specjaliści tak bardzo boją się otwarcie dyskutować o swoich poglądach, gdzie ludzie są oczerniani w mediach społecznościowych i gdzie wyzwiska odzwierciedlają najgorsze zachowania związane z nękaniem” – napisali autorzy.

W raporcie zwraca się uwagę, że „obecne zasady dotyczące podawania dzieciom testosteronu lub estrogenu od 16. roku życia również powinny zostać pilnie zweryfikowane”. Niestety, mimo tak zatrważających wniosków z raportu, które w cząstkowej formule zaprezentowano już w 2022 r., Wielka Brytania nadal nie podejmuje natychmiastowych działań ograniczających przepisywanie terapii hormonalnej dzieciom.

Takich decyzji, a tym bardziej działań nie widać także w Stanach Zjednoczonych. W ostatnim czasie amerykańska organizacja Environmental Progress (EP) ujawniła pliki z zapisami rozmów z wewnętrznego czatu członków Światowego Stowarzyszenia Zawodowego na rzecz Zdrowia Transgender (WPATH) – wpływowej instytucji dostarczającego wskazówek dotyczących leczenia zaburzeń związanych z płcią. Dowiadujemy się z nich, że zarówno wśród lekarzy, jak i aktywistów LGBT istniała powszechna świadomość szkodliwości działań, jakim były poddawane dzieci z zaburzeniami płci.

Rzetelna diagnostyka

Badania naukowe wiążą wzrost liczby pacjentów z problemem tożsamości płciowej z publikacjami w mediach społecznościowych. Mówi o tym dr Grażyna Rybak. Lekarz zwraca uwagę, że – już także w Polsce – często pierwszym krokiem postępowania w przypadku zgłoszenia się dziecka z problemem tożsamości płciowej jest szybkie wciągnięcie go na ścieżkę prowadzącą do terapii hormonalnej, a potem operacyjnej korekty płci.

– To jest zupełnie niezrozumiałe. Myślę, że wynika to z mieszania się biznesu chirurgii estetycznej z medycyną. Nie znalazłam w publikacjach informacji, aby dzieciom, które zgłaszają takie problemy, badano kariotyp, szukając zaburzeń, i by ocenić płeć biologiczną. A płeć jest uwarunkowana genetycznie i nie da się jej wybrać. Są natomiast różnego rodzaju zaburzenia, które mogą manifestować się właśnie brakiem akceptacji własnej płci. Dlatego bardzo wskazane byłoby badanie nie tylko psychiatryczne, ale i genetyczne danej osoby, by ustalić, jakiej terapii dziecko wymaga. Wiemy, że z wiekiem dzieci zmieniają zdanie na temat odczucia płci. Rzetelna diagnostyka i wsparcie psychologiczne pomagają w znalezieniu właściwej terapii, nawet hormonalnej, ale wspierającej płeć genetyczną – wyjaśnia.

Lekarz przekazuje, że w Polsce, w Wielkiej Brytanii czy innych krajach europejskich – i nie tylko – dzieci są poddawane terapii blokady dojrzewania, której efektem ma być „korekta płci”.

– Tak zwane blokery dojrzewania podawane są prywatnie już od 16.-17. roku życia. Operacja chirurgiczna, trwała zmiana ciała, jest w Polsce prawnie zakazana przed 18. rokiem życia. Jeżeli młody człowiek przez dwa lata dostaje hormony, to w momencie, kiedy może poddać się operacji, najczęściej z niej nie rezygnuje, gdyż jego postrzeganie płci jest już zdeformowane pod wpływem działania hormonów – wyjaśnia dr Grażyna Rybak.

Przyznaje też, że zamiast mówienia o zagrożeniach związanych z poddaniem się terapii hormonalnej, debata publiczna koncentruje się na kwestiach ideologicznych.

– Naszym lekarskim obowiązkiem jest mówić o nieodwracalnych następstwach takich terapii. W tej sprawie nie wolno milczeć, bo to naraża dzieci na wielką krzywdę, trwale niszczy płodność młodego człowieka. A przecież tych konsekwencji zdrowotnych jest znacznie więcej – dodaje dr Grażyna Rybak.

Zło czyha w intrenecie

O mechanizmie stosowanym przez ideologów mówi też pani Małgorzata.

– Zło czyha w intrenecie. Jest mnóstwo materiałów we wszystkich niemal kanałach internetowych, które kierują młodych na ścieżkę gender. Dziecko wchodzi na stronę, aby pogłębić swoje zainteresowania. Tak było w przypadku naszej córki, która zaczęła szukać stron pozwalających jej rozwinąć pasję artystyczną. W zamian jest bombardowane przekazem, że jej wrażliwość „wymyka się z ram”. Stopniowo jej wrażliwość przekierowywano na gender. Ponieważ należę do grupy rodziców, którym ideolodzy zabrali lub próbowali zabrać dziecko, to wiem, że ten mechanizm wsiąkania w internet i odrzucania relacji bezpośrednich jest zawsze taki sam – przyznaje.

Wyjaśnia, dlaczego ideolodzy swój destrukcyjny przekaz kierują do najmłodszych.

– Wiedzą, że takimi dziećmi łatwo jest manipulować. A jednocześnie trudno takim pogubionym, zmanipulowanym dzieciom wytłumaczyć zagrożenia związane z tzw. zmianą płci. Do 14-latków, a czasem i młodszych dzieci, nie trafiają argumenty medyczne, np. to, że terapia hormonalna zniszczy ich płodność, że zniszczy ich psychikę. Dlatego tak trudno jest nam wyrwać młodych z ich szponów – przyznaje.

Zaznacza, że w przypadku jej córki efekt przyniosły wcześniejsza wiedza i wychowanie wpajane w domu.

– Córka wyzwoliła się z tej identyfikacji trans dzięki swojej wiedzy o systemach totalitarnych. Zrozumiała, że ten ideologiczny totalitaryzm wyrządza krzywdę całej generacji dzieciaków – wyjaśnia.

Wspomina też, że droga otrzeźwienia jej dziecka nie była jednak błyskawiczna.

– To trwało. Dlatego musieliśmy szybko podjąć decyzję o wyjeździe do Polski. Gdyby w Stanach nauczyciele, lekarze, specjaliści dowiedzieli się, że nie „afirmujemy” zmiany identyfikacji płci naszej córki, to natychmiast Child Protective Services (agencja rządowa mająca zapewnić ochronę dzieciom) odebrałaby nam ją. Podobnie dotyczy to lekarzy terapeutów, nauczycieli. Kwestionowanie „decyzji dziecka” wiąże się z utratą licencji na wykonywanie zawodu. To ideologiczny terror – relacjonuje.

I ostrzega innych rodziców.

– Nie wolno poddać się kłamstwu, że dziecko mogło urodzić się w „złym ciele”. A tego dzieci będą się za chwilę uczyć w polskiej szkole – nie ma złudzeń pani Małgorzata.

Na niebezpieczne konsekwencje terapii hormonalnej zwraca uwagę także Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska.

– Mówi się jedynie, że blokery dojrzewania blokują takie procesy, jak np. rośnięcie piersi, owłosienie klatki piersiowej u chłopców. Ale przecież to nie wszystko. Te blokery blokują także rozwój kośćca, mięśni i mózgu. Hormony hamują nie tylko rozwój płciowy, ale też rozwój całego organizmu, w tym mózgu. To dlatego osoby, które poddają się terapii hormonalnej prowadzącej do tzw. zmiany płci, mają bardzo specyficzny sposób zachowań. Tego wszystkiego nie da się potem odwrócić, nawet jeśli dochodzi do zmiany decyzji i przerwania terapii. Deficyty są ogromne i niestety nieodwracalne. Nie ostrzega się przed tym młodych ludzi, którzy, często zagubieni, decydują się na terapię hormonalną – wskazuje Ewa Kowalewska.

Przyznaje jednocześnie, że pierwszą fazą, która może świadczyć o zaburzeniach związanych z odczuwaniem własnej płciowości, są nie tyle względy medyczne, co względy społeczne.

Urszula Wróbel/Nasz Dziennik

drukuj

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl