[Nasz Dziennik] Rząd Donalda Tuska nie oczekuje przeprosin za oszczerczy wpis Instytutu Yad Vashem
Rząd Donalda Tuska nie oczekuje przeprosin za oszczerczy wpis Instytutu Yad Vashem. „Przekaz tego wpisu, który trafił do szerokiej opinii publicznej na świecie, jest jednoznaczny. A reakcja rządu jest więcej niż miękka” – komentuje w „Naszym Dzienniku” dr Krzysztof Kawęcki.
„To było bardzo dobre spotkanie, a przeprosin nie oczekiwaliśmy” – w ten sposób Ministerstwo Spraw Zagranicznych, kierowane przez Radosława Sikorskiego, reaguje po spotkaniu z ambasadorem Izraela na kłamstwa o Polsce szerzone przez instytut Yad Vashem. Na tym sprawa miałaby się zakończyć.
– Do strony izraelskiej powinna zostać skierowana nota dyplomatyczna z protestem wyrażającym oczekiwanie, że zostaną zamieszczone przeprosiny oraz że winni tego oszczerstwa poniosą konsekwencje, dlatego że – w mojej opinii – mieliśmy do czynienia z celowym działaniem – mówi „Naszemu Dziennikowi” poseł Paweł Jabłoński, były wiceminister spraw zagranicznych.
Instytut Yad Vashem zamieścił w niedzielę w serwisie X wpis obarczający Polskę odpowiedzialnością za segregację Żydów na obszarze okupowanym przez Niemców podczas II wojny światowej. Podjęcie decyzji o wezwaniu do MSZ w związku z tą skandaliczną sprawą ambasadora Izraela zajęło ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu niemal cały dzień.
Szef MSZ, który początkowo stwierdził, że jedynie oczekuje „doprecyzowania” wpisu o informację, że chodzi o Polskę pod okupacją niemiecką, nie spotkał się z ambasadorem Izraela Jaakowem Finkelsteinem. Rozmawiał z nim natomiast wiceminister spraw zagranicznych Wojciech Zajączkowski.
– Strona polska nie oczekiwała przeprosin, tylko zmiany wpisu Instytutu Yad Vashem. […] Ambasador ze zrozumieniem przyjął reakcję Polski na ten wpis – poinformował po spotkaniu rzecznik MSZ, Maciej Wewiór.
I stwierdził, że „nie będzie naszej zgody na to, żeby tak upraszczać historię i pomijać tak ważne fakty”, oraz że „Yad Vashem jest zbyt ważną instytucją, która prowadzi badania nad Holokaustem, która prowadzi działania edukacyjne i musi mieć świadomość wagi języka, którego używa”. Wyraził przy tym nadzieję, że polski sprzeciw wobec upraszczania historii trafi do innych instytucji w Izraelu i wpis Instytutu zostanie zmieniony.
Paweł Jabłoński ocenia, że przy tak miękkiej reakcji rządu tego typu kłamstwa wobec Polski nadal będą się powtarzały.
– Nie można tego zostawić bez reakcji. Sikorski jako minister spraw zagranicznych niepotrzebnie wdawał się w kłótnie twitterowe. Od razu powinien wezwać ambasadora i dobrze, że w końcu to zrobił, ale pozostaje pytanie, jakie będą tego następstwa, bo mam wrażenie, że skończy się na samym wezwaniu, a Instytut Yad Vashem za kłamstwa nie przeprosi – dodaje Paweł Jabłoński, zwracając uwagę, że to nie pierwszy raz, gdy podobne oszczerstwa są wysuwane przez stronę izraelską wobec Polski.
We wpisie na platformie społecznościowej X, który opublikował w niedzielę w języku angielskim Instytut Yad Vashem, mogliśmy przeczytać, że Polska była pierwszym krajem, gdzie Żydzi zostali zmuszeni do noszenia wyróżniającej ich odznaki w celu odizolowania ich od otaczającej ludności. A 23 listopada 1939 r. Hans Frank, gubernator Generalnego Gubernatorstwa, wydał rozkaz, zgodnie z którym wszyscy Żydzi w wieku 10 lat i starsi musieli nosić na prawym ramieniu białą, materiałową opaskę o szerokości 10 cm, oznaczoną niebieską Gwiazdą Dawida.
Ambasador Izraela stawił się w polskim MSZ w związku z wpisem Instytutu Yad Vashem. Napisano, że „Polska była pierwszym krajem, gdzie Żydzi zostali zmuszeni do noszenia opaski z Gwiazdą Dawida”.https://t.co/cncIZ01sgU
— Radio Maryja (@RadioMaryja) November 25, 2025
Bagatelizowanie sprawy
Politolog, dr Krzysztof Kawęcki, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” stwierdza, że reakcja polskiego rządu na ten wpis jest nieadekwatna.
– Reakcja przede wszystkim jest absolutnie niewystarczająca i nieadekwatna. Przekazana przez rzecznika MSZ informacja, że nie oczekiwaliśmy przeprosin, natomiast oczekujemy zmiany wpisu, to oczywiste bagatelizowanie tej sprawy. To przyjmowanie izraelskiej opowieści, że pewne sformułowania zostały źle odczytane, że intencje nie zostały zrozumiane, a więc że bardziej chodzi o kwestie natury technicznej samego wpisu, a nie świadomego działania – zaznacza dr Krzysztof Kawęcki.
Zwraca przy tym uwagę, że wpis Instytutu Yad Vashem „poszedł w świat”, a więc bardziej stanowcza reakcja rządu jest niezbędna.
– Przekaz tego wpisu, który trafił do szerokiej opinii publicznej na świecie, jest jednoznaczny. A reakcja rządu jest więcej niż miękka, jeżeli po wezwaniu do MSZ ambasadora Izraela przekazywana jest informacja, że „było to bardzo dobre spotkanie”, że „nie oczekujemy przeprosin” – dodaje.
Rozmówca „Naszego Dziennika” wskazuje, że każde oszczerstwa kierowane wobec Polski i Polaków powinny spotkać się ze stanowczą reakcją polskiego rządu.
– I nie chodzi już o samo egzekwowanie przeprosin, o to, że strona izraelska czy różne redakcje na świecie, które nieustannie powielają kłamstwa na temat rzekomego prześladowania Żydów przez Polaków, antysemityzmu, miały tylko przepraszać, bo to nie rozwiązuje tej kwestii. Niestety, działania polskiej dyplomacji od wielu dekad w celu zapobiegania powielania takich kłamstw są bardzo nieskuteczne – dodaje dr Krzysztof Kawęcki.
Nasz Dziennik/Artur Kowalski



