fot. PAP/EPA

Napięta sytuacja polityczna w Tunezji

Prezydent Tunezji Kajs Saied zdymisjonował rząd i zawiesił parlament. To reakcja na protesty w wielu miastach. Przeciwnicy głowy państwa oskarżyli go o zamach stanu.

Po Arabskiej Wiośnie w Tunezji liczono na dobrobyt gospodarczy. Nie udało się go osiągnąć. Korupcja, zawodzące służby państwowe, rosnące bezrobocie i koronawirus. To wszystko doprowadziło do kilku tysięcznych protestów Tunezyjczyków.

Jednym z żądań manifestacji było rozwiązanie parlamentu. Odpowiedział na nie Kajs Saied. W niedzielę podjął decyzję o zdymisjonowaniu rządu i zawieszeniu parlamentu. Wtedy na ulice wyszło jeszcze więcej protestujących w geście poparcia dla prezydenta.

Przeciwnicy prezydenta nazywają decyzje zamachem stanu i przewrotem przeciwko konstytucji. Napięcie w Tunezji wciąż nie opada. Wczoraj wojsko otoczyło budynek parlamentu i nie wpuściło do środka przewodniczącego.

Kajs Saied  nakazał zamknięcie instytucji publicznych i zagranicznych oraz wprowadził zakaz zgromadzeń w miejscach publicznych, a także przemieszczania się między miastami.

 

TV Trwam News

drukuj