Nadal wysoki stan Bobru i Nysy Łużyckiej

Nadal utrzymuje się wysoki poziom wody w dolnośląskich rzekach. Najtrudniejsza sytuacja jest w zlewniach Bobru i Nysy Łużyckiej. Na razie nie ma poważnego zagrożenia powodzią – zapewnił wojewoda dolnośląski Aleksander Marek Skorupa.

Obecnie na dolnośląskich rzekach przekroczonych jest 19 stanów alarmowych i 13 ostrzegawczych. Powyżej stanów alarmowych płyną m.in. Bóbr, Nysa Łużycka i dwie mniejsze rzeki w powiecie zgorzeleckim – Witka i Miedzianka.

W związku z sytuacją hydrologiczną samorządy w regionie wprowadziły pogotowia przeciwpowodziowe w dziewięciu miejscach i alarmy powodziowe również w dziewięciu miejscach. Pogotowia przeciwpowodziowe obowiązują m.in. w gminie Bogatynia, gminie i mieście Nowogrodziec, w powiecie jeleniogórskim oraz w gminach Lubawka i Czarny Bór.

Z kolei alarmy powodziowe wprowadzono m.in. w gminach Marciszów, Mysłakowice oraz Janowice Wielkie, powiecie kamiennogórskim i mieście Kamienna Góra oraz w mieście Jelenia Góra. Wojewoda dolnośląski Aleksander Marek Skorupa po poniedziałkowym posiedzeniu wojewódzkiego sztabu kryzysowego poinformował, że najtrudniejsza sytuacja jest obecnie w zlewniach rzek Bóbr oraz Nysy Łużyckiej, czyli w powiatach kamiennogórskim i zgorzeleckim.

– Najtrudniejsza sytuacja w tej chwili jest na rzece Bóbr w rejonie Zbiornika Pilchowice, gdzie jest większy dopływ niż rzut wody. Zrzuty z tego zbiornika przekraczają obecnie zrzuty alarmowe. Będziemy na bieżąco analizować dopływ wody do zbiornika (…) najprawdopodobniej szczyt dopływu mamy już za sobą, a zbiornik obecnie może być jeszcze wypełniony w 60 proc. – powiedział wojewoda.

 Poniżej zbiornika leży m.in. miejscowość Leśna. Skorupa poinformował również, że stany alarmowe przekroczone są na rzekach w powiecie zgorzeleckim – chodzi o Nysę Łużycką oraz mniejsze rzeki przepływające przez tzw. worek turoszowski – Miedziankę i Witkę.

– Na razie stopnie przekroczenia są na poziomie 25 proc. stanów z 2010 r., kiedy doszło do powodzi w Bogatyni – uspokajał wojewoda.

Poinformowano, że w kwestii zlewni rzek Nysa Łużycka, Miedzianka i Witka polskie służby są w stały kontakcie ze służbami w Czechach i Niemczech. W niedzielę najtrudniejsza sytuacja była w powiecie kamiennogórskim, gdzie bardzo wezbrała rzeka Bóbr. W gminie Marciszów w kilku miejscach rzeka przelała się przez wały.

Największe szkody jednak w miejscowościach powiatu kamiennogórskiego spowodowała woda, która po intensywnych opadach spływała z pól i gór. Podtopionych zostało kilkadziesiąt gospodarstw w okolicach Kamiennej Góry oraz gminach Lubawka i Marciszów. Chodzi m.in. o Czadrów, Krzeszów, Jawiszów, Przedwojów, Janiszów, Dębrznik, Szarocin, Marciszów, Opawę, Jarkowice, Miszkowice i Niedamirów.

Podtopienia odnotowano też w miejscowościach powiatów wałbrzyskiego, jaworskiego, jeleniogórskiego oraz zgorzeleckiego. Częściowo podtopiona została również miejscowość Morzyna w powiecie wołowskim, gdzie woda z okolicznego stawu przelała się przez wał. Zalanych i uszkodzonych zostało wiele lokalnych dróg.

W ciągu ostatniej doby w związku z podtopieniami straż pożarna interweniowała ponad 330 raz. Przede wszystkim w powiatach kamiennogórskim, jeleniogórskim, wałbrzyskim, jaworskim oraz zgorzeleckim. Były to przede wszystkim interwencje związane z wypompowywaniem wody z zalanych posesji.

Według najnowszego komunikatu IMGW we Wrocławiu w poniedziałek na Przedgórzu Sudeckim i w Sudetach oraz w subregionie jeleniogórskim będą utrzymywać się opady o natężeniu umiarkowanym. „Prognozowana wysokość opadów od 10 mm do 15 mm, lokalnie około 20 mm” – podano w komunikacie.

Zdaniem służb wojewody dolnośląskiego w najbliższych dniach w regionie będą występowały opady deszczu, ale nie będą one miały charakteru ciągłego. „To korzystniejsze prognozy niż te z zeszłego tygodnia. Liczymy, że opady nie spowodują większego zagrożenia powodziowego niż dotychczas” – ocenił wojewoda.

Poseł ziemi dolnośląskiej Marzena Machałek z sejmowej komisji samorządu terytorialnego podkreśla, że w naszym kraju mamy do czynienia z wieloletnimi zaniedbaniami w kwestii ochrony przeciwpowodziowej.

– W zasadzie w budownictwie hydrotechnicznym w Polsce nic się nie dzieje. Mamy wieloletnie zaniedbania, a to co było przygotowywane jeszcze przez śp. poseł i minister Grażynę Gęsicką zostało wyrzucone do kosza tylko dlatego, że był to program PiS. Dzisiaj wygląda to, jak wygląda. Przypominam, że to już kilka kadencji rządzi PO i realizuje program budowy stadionów, Madonny (…) tudzież innych ekscesów. Natomiast to, co dla ludzi jest najważniejsze, czyli ochrona przed kataklizmami, niestety nic w tej kwestii nie robi – dodała poseł Marzena Machałek.

Przypomnijmy w ubiegłym roku NIK alarmował, że nasz kraj wciąż nie jest przygotowany na powódź. Kontrolerzy wytykali, że nie są opracowane krajowe i regionalne plany przeciwpowodziowe.

Nawałnice przeszły w nocy nad Białymstokiem i Olsztynem, gdzie nieprzejezdne były główne drogi.

W Czechach nadal obowiązuje stan klęski żywiołowej, jeszcze dziś przez Pragę ma przejść sześciogodzinna fala kulminacyjna na Wełtawie. Na terenie Austrii gwałtownie podnosi się poziom Dunaju. Ewakuowano mieszkańców przedmieść Wiednia. Woda zalała starówkę i centrum Salzburga. Wstrzymany lub utrudniony jest ruch na ważnych szlakach drogowych i kolejowych.


Zagrożenie powodziowe – Dębrznik, gmina Kamienna Góra / fot. o. Piotr Dettlaff CSsR

PAP

drukuj