Mówmy o faktach

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Krzysztof Losz

Członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji są urażeni słowami Ojca na temat drugiego konkursu na pierwszy telewizyjny multipleks cyfrowy. Twierdzą, że to, co Ojciec mówił w „Naszym Dzienniku”, na antenie Radia Maryja, to wręcz szkalowanie KRRiT.

– Najpierw trzeba by zdefiniować, co ci panowie rozumieją przez szkalowanie. Ja niczego nie odwołuję, przecież nikogo personalnie nie obrażałem, natomiast mówiłem o faktach, o tym, co nas niepokoi w procesie przydzielania miejsc na cyfrowym multipleksie. Nawet jak nas krzywdzą, to mówię o konkretnych uczynkach, a nie o ludziach. W demokratycznym kraju można mieć inne zdanie niż rządzący, możemy się z nimi nie zgadzać, krytykować ich poczynania, to jest jak najbardziej normalne. Możemy pytać, czy władza ma w danej sprawie rację, i to nie jest szkalowanie.

Takie działanie jest powodowane troską o dobro wspólne, bo ci, którzy mają władzę, nie są właścicielami państwa, oni także muszą postępować tak, aby o to dobro wspólne dbać. Rządzący, organy państwowe, w tym Krajowa Rada, mają służyć ludziom, a my mamy prawo patrzeć na to, co oni robią. Mamy prawo też wypowiadać swoje opinie, upominać się o prawa, które należą się Narodowi. To nie do przyjęcia, aby media były rozdawane przez władzę tylko nielicznym, tym, którzy tej władzy odpowiadają. Większość społeczeństwa to katolicy, a – powtarzam po raz kolejny – nie mają oni nawet jednej katolickiej telewizji na multipleksie.

Podczas konferencji prasowej KRRiT padały też słowa, że zarzuty stawiane przez Ojca są bezpodstawne.

– Wypowiadałem swoje opinie, mając na uwadze całe dotychczasowe zachowanie decydentów, jak postępowali podczas pierwszego konkursu. Jakie wtedy były kryteria przydziału tych częstotliwości, jakie względy decydowały o wyborze konkretnych nadawców. Czy to wtedy było przejrzyste? Nie. Widziałem też, jak zachowywali się członkowie KRRiT po zakończeniu tamtego konkursu, choćby podczas posiedzeń sejmowych komisji poświęconych sprawie Telewizji Trwam. Widzowie, którzy oglądali transmisje z obrad, mogli sobie wyrobić sąd na temat działań Krajowej Rady. I powiedziałem też to, co wiem na temat planów władz związanych z drugim konkursem na pierwszy multipleks. Informacje, jakie do mnie docierają, przekazywane przez ludzi często w głębokim zaufaniu, są bardzo niepokojące. Mam wrażenie, jakbyśmy się cofnęli do epoki komunizmu.

Dlaczego?

– Wraca duch tamtych czasów, gdy władzy przeszkadzał Kościół, jego zaangażowanie w sprawy ewangelizacyjne i realizację społecznej nauki Kościoła. Odczułem na własnej skórze, jak to wyglądało. Byłem nieraz przesłuchiwany, np. za to, że zorganizowałem dla ministrantów wycieczkę rowerową poza miasto. Dochodziło do zastraszania, szantażowania. Takie to były czasy, że władze starały się ludzi złamać. Teraz cele są te same, choć próbuje się je osiągać innymi metodami.

Dlatego straszy się nas choćby podjęciem kroków prawnych. Za to, że wzywamy drugą stronę do podjęcia dialogu na argumenty. Mamy prawo taką debatę prowadzić również za pośrednictwem mediów, gdy widzimy, że dzieje się niesprawiedliwość. Tymczasem zamiast podjęcia tego dialogu padają wobec nas żądania przeprosin. Czyli ci, którzy są dyskryminowani, mają jeszcze przepraszać. Takie postępowanie to nic innego, jak próba kneblowania nam ust, i to właśnie przypomina system totalitarny.

Członkowie Krajowej Rady i przedstawiciele obozu rządzącego twierdzą, że nie ma żadnego dyskryminowania mediów katolickich.

– Moje opinie nie są gołosłowne. A czym innym, jak nie dyskryminacją, są choćby działania władz wobec Radia Maryja? Najpierw robiono wiele, aby to Radio nie dostało ogólnopolskiej koncesji, posuwając się do szerzenia kłamstw na nasz temat. A gdy już koncesję dostaliśmy, dyskryminacja wcale nie została zakończona. Przywołam tylko raport Najwyższej Izby Kontroli, w którym inspektorzy NIK napisali wyraźnie, że Radio Maryja jest dyskryminowane. Kontrolerzy wskazali, że ta dyskryminacja przejawiała się w tym, że nie uzupełniano naszych częstotliwości i przez to zasięg Radia Maryja był mniejszy niż komercyjnych stacji ogólnopolskich. Odpowiedzialność za to ponosi także Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Chciałbym podkreślić, że do tej pory nie zostały naprawione uchybienia, o jakich pisała w swoim raporcie NIK, Radio Maryja w dalszym ciągu nie obejmuje swoimi nadajnikami obszaru całego kraju. Dlatego niech rządzący nie mówią, że są obiektywni, bezstronni. Władza ma siłę, ma swoje media, a niezależne gazety, stacje radiowe i telewizyjne jej przeszkadzają.

Od jednego z posłów Platformy Obywatelskiej usłyszałem, że KRRiT nie zareagowałaby na słowa Ojca, gdyby nie to, że w obronie Telewizji Trwam stanęli także biskupi.

– My służymy Kościołowi katolickiemu, ludziom wierzącym, tak jak nakazują nam biskupi, którzy są następcami apostołów. Dziękuję Bogu, że księża biskupi bardzo jasno się wypowiadają w sprawie Telewizji Trwam. Chciałbym zapewnić o naszej wdzięczności i modlitwie w intencji naszych pasterzy.

To nie pierwszy raz, gdy słyszymy ich głos. Episkopat Polski już cztery razy podejmował uchwały w sprawie Telewizji Trwam. Także Rada Stała Episkopatu i poszczególni biskupi, w tym odpowiedzialni za media, upominali się o prawo do nadawania na multipleksie przez katolicką telewizję, wysyłając listy do Krajowej Rady, do prezydenta. Władza udaje, że nie słyszy głosu pasterzy Kościoła. Co więcej, rządzący chcą dyktować, jakie mają być media katolickie, jakie treści mają przekazywać. To zaś jest zadanie biskupów, to nasi pasterze decydują o tym, jaki ma być przekaz w mediach katolickich, a nie władza.

Państwo postępuje tak, jakby chciało zapomnieć o misji Kościoła. Gdyby nie Kościół katolicki, nie wiadomo, czy przetrwalibyśmy jako Naród. Pomyślmy, jak wyglądałoby nasze państwo, gdyby nie Kościół. Dlatego trzeba szanować Kościół, ludzi wierzących. Ci ludzie utrzymują to państwo, utrzymują także Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. I dostają za to cięgi, bo decydenci uważają, że mogą nie respektować praw osób wierzących. W jakim kierunku my zmierzamy? Czy jest to poszanowanie prawa i zasad demokracji?

Dziękuję za rozmowę.

drukuj