fot. wikipedia

Moskwa upamiętnia Czerniachowskiego i krytykuje Polskę

W Moskwie odsłonięto popiersie generała Armii Czerwonej Iwana Czerniachowskiego. Podczas uroczystości wiceminister kultury Rosji Władimir Aristachow wyraził ubolewanie z powodu demontażu pomnika Czerniachowskiego w polskim Pieniężnie.

Jednocześnie rzecznik MSZ Federacji Rosyjskiej wyraziła nadzieję na „konstruktywną postawę” polskich władz w kwestii pomników znajdujących się na terenie Polski. Zarzuciła przy tym stronie polskiej „zideologizowane podejście”.

Dr Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, podkreśla, że stanowisko Rosji nie może mieć żadnego wpływu na politykę historyczną Polski.

– Rosjanie mogą sobie odsłaniać pomniki swoich bohaterów. Jeżeli oni uważają, że generał Iwan Czerniachowski, dowódca Trzeciego Frontu Białoruskiego, który zapisał się w polskiej historii jako kat żołnierzy Armii Czerwonej i jest ich bohaterem, to trudno. Każdy naród prowadzi taką politykę historyczną, jaką chcą prowadzić jego władze. Natomiast my musimy kategorycznie odrzucić wszelkiego rodzaju ataki strony rosyjskiej na nas, że my demontujemy pomniki Armii Czerwonej, bo będziemy je demontować. Na polskiej ziemi nie ma miejsca dla żadnych reliktów sowieckiego panowania. Dla nas Armia Czerwona nie była armią wyzwolicielską – zwraca uwagę dr Jerzy Bukowski.

Pomnik Czerniachowskiego w Pieniężnie zdemontowano we wrześniu ubiegłego roku.

Gen. Iwan Czerniachowski brał udział w likwidowaniu struktur okręgu wileńskiego AK, która była siłą zbrojną legalnego rządu RP na uchodźstwie.

Odpowiada też za rozbrojenie i zatrzymanie 8 tys. żołnierzy AK, z których większość zostało zesłanych do łagrów lub przymusowo wcielonych do Armii Czerwonej.

RIRM

drukuj