fot. PAP/Wojciech Pacewicz

Ministerstwo Środowiska odpowiada na zarzuty ws. Puszczy Białowieskiej

Jest odpowiedź resortu środowiska dla Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. To kolejna odsłony batalii o Puszczę Białowieską, która pozostawiona sama sobie będzie systematycznie wymierać. Wstrzymanie usuwania chorych drzew spowoduje wielomiliardowe straty.

Unijne instytucje, totalna opozycja i tzw. ekolodzy – w ostatnich dniach właśnie z tych stron nie brakuje krytyki kierowanej pod adresem resortu środowiska.

– Mnie się właściwie ręce trzęsą, kiedy o tym słyszę, bo te drzewa są bezbronne wobec takiej opresji – mówi pytany o sytuację w Puszczy Białowieskiej Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej.

Platforma Obywatelska idzie krok dalej. Chce, aby sprawą Puszczy zajął się Trybunał Stanu.

– Nie zostawimy kwestii niszczenia Puszczy Białowieskiej. Osoby odpowiedzialne za te decyzje odpowiedzą przed Trybunałem Stanu – zapowiada Grzegorz Schetyna, przewodniczący PO.

Takie zapowiedzi to już stała praktyka totalnej opozycji. Platformę wspierają tzw. ekolodzy, którzy działania resortu środowiska na terenie Puszczy próbowali utrudnić na wiele sposobów.

– Ze sprawy Puszczy zrobiono sprawę polityczną. Wypowiadają się na ten temat ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia, o czym mówią. Różni pseudoekolodzy, a najwięcej zarejwachu robią urzędnicy brukselscy, którzy w życiu nie widzieli prawdziwego lasu – tłumaczy pos. Jacek Świat z Prawa i Sprawiedliwości.

Działania tzw. ekologów już raz doprowadziły do ogromnych zniszczeń. W Lesie Bawarskim – parku narodowym na terenie Niemiec, Austrii i Czech. Tam w latach 90. plaga kornika drukarza doprowadziła do zniszczeń na obszarze 3,5 tys. hektarów. Działań ochronnych nie podjęto, twierdząc, że przyroda rządzi się swoimi prawami.

– To jest rzeczywiście świetny przykład na to, kiedy w Niemczech, czyli w państwie, które dzisiaj nas najmocniej krytykuje, ten las został prawie całkowicie zniszczony przez szkodniki – mówi dr Grzegorz Piątkowski.

Takiej argumentacji nie przyjmują politycy totalnej opozycji.

Wstrzymania wycinki drzew domagają się Trybunał Sprawiedliwości i Komisja Europejska.

– Jeśli zostanie potwierdzone, że wycinka ma dalej miejsce w Puszczy Białowieskiej, sprawa zostanie wzięta pod uwagę w prowadzonej procedurze praworządności dotyczącej Polski – podkreśla Mina Andreewa, rzeczniczka Komisji Europejskiej.

Po reformie sądownictwa unijni eurokraci za polityczny cel upatrzyli sobie właśnie Puszczę Białowieską.

– Z jednej strony przepisy unijne mówią o tym, że mamy obowiązek chronić przyrodę, zwłaszcza na obszarach Natura 2000, a w sytuacji, kiedy Polska tego dokonuje, czyli podejmuje działania chroniące gatunki i siedliska, grozi się nam karami – odpowiada poseł Gabriela Masłowska.

To jednak nie Polska, a Komisja Europejska łamie prawo – wskazuje minister środowiska prof. Jan Szyszko.

– Polska będzie się przychylała do wszystkich wyroków, o ile one będą zgodne z prawem. To, co w tej chwili robi Komisja Europejska, podając nas również do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, to rażące łamanie prawa, rażące łamanie dyrektywy ptasie i habitatowej – podkreśla prof. Jan Szyszko.

W piątek do Trybunału Sprawiedliwości trafiła odpowiedź resortu środowiska na zarzuty unijnych eurokratów. Szkody, jakie wyrządzi wstrzymanie działań ochronnych, resort oszacował na ponad 3 mld zł.

– Europa Zachodnia rękami pseudoekologów polskich i zachodnich chce walczyć z rządem polskim – mówi dr Grzegorz Piątkowski.

Dlatego działania ochronne będą kontynuowane. Jak wskazuje resort środowiska, stanowisko Komisji Europejskiej opiera się wyłącznie na hipotezach. Przeprowadzona inwentaryzacja wykazała tymczasem, że pozostawienie Puszczy samej sobie, doprowadzi do jej całkowitej degradacji.

TV Trwam News/RIRM

drukuj