Minister Radosław Sikorski wygłosił expose. Szef MSZ wychwalał UE, straszył rzekomym Polexitem, Ordo Iuris czy nacjonalistami. Zabrakło przedstawienia planów polskiej dyplomacji w Azji, na Bliskim Wschodzie, Afryce czy Ameryce Południowej
Niepodległa Ukraina, imperialna Rosja, Unia Europejska jako podstawa bezpieczeństwa kraju oraz stabilny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, ale bez „frajerstwa” – to główne tezy expose, jakie wygłosił wicepremier, minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Dla opozycji wystąpienie nie było wyznaczeniem celów polskiej dyplomacji, a wyłącznie spektaklem na użytek krajowej polityki.
Szef polskiej dyplomacji wygłosił przed Sejmem oraz korpusem dyplomatycznym, jak co roku, informacje o zadaniach polskiej polityki zagranicznej na bieżący rok. Radosław Sikorski sporą część swojego przemówienia poświęcił kwestii ukraińskiej i powiązanego z tym bezpieczeństwa Polski.
– Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby czołgi Putina stanęły w Medyce pod Przemyślem? – mówił wicepremier Radosław Sikorski.
Przemówieniu przysłuchiwał się prezydent. Karol Nawrocki poszczególne elementy expose ocenił pozytywnie. Głównym wrogiem Polski pozostaje Rosja – wskazał Prezydent RP.
– To, że to dzisiaj wybrzmiało, to jest dobra informacja dla wspólnego postrzegania zagrożenia Rzeczypospolitej Polskiej – powiedział prezydent Karol Nawrocki.
Radosław Sikorski określił sytuację geopolityczną Polski jako poważną, wobec czego bezpieczeństwo powinno wyznaczać wszystkie inne cele państwa. Szef polskiej dyplomacji zasugerował, iż wojna, jaką znamy z poprzedniego wieku, może za niedługo powrócić do Polski.
– Musimy być przygotowani na konflikt w skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie lub pradziadkowie – wskazywał szef MSZ.
Rząd Donalda Tuska przedstawia się jako ten, który dba o bezpieczeństwo, stąd retoryka straszenia wojną na użytek wewnętrzny – ocenił politolog, dr Andrzej Skiba.
– Minister Sikorski tak dobierał tematy, tak rozkładał akcenty, tak dobierał słowa, żeby było to wygodne dla jego ugrupowania politycznego, dla rządu koalicji – zauważył dr Andrzej Skiba.
Dla Radosława Sikorskiego polską racją stanu jest trwanie w Unii Europejskiej w jej obecnym kształcie. Wszelką krytykę pod adresem Wspólnoty szef MSZ odbiera jako dążenia do Polexitu. Szef MSZ wymienił wrogów Unii, w tym Instytut Ordo Iuris i – jak to określił – „nacjonalistów”.
– Najpierw planują ją zepsuć, a następnie krytykować za to, że nie działa. Co przyniósłby rozpad Unii? Nieograniczony narodowy egoizm, o którym niektórzy – także na tej sali – marzą – przekonywał wicepremier Radosław Sikorski.
Minister R. Sikorski nie zauważył, że Unię psują głównie rządzące nią od dziesięcioleci liberalno-lewicowe elity. Powodem straszenia wyjściem Polski z Unii Europejskiej mogły być ostatnie sondaże, z których wynika, że coraz więcej Polaków ma krytyczne zdanie wobec Brukseli, a to może niepokoić unioentuzjastów. W przeciwieństwie do ministra Sikorskiego, prezydent Karol Nawrocki nie dostrzega zagrożenia Polexitem.
– Chciałbym większego wsparcia rządów w naprawie działalności Komisji Europejskiej i większej asertywności. Nie ma wątpliwości, że Polska jest i pozostanie, drodzy Państwo, w najbliższym czasie w UE – oznajmił prezydent Karol Nawrocki.
Z kolei były minister spraw zagranicznych, prof. Zbigniew Rau, w debacie po exposé zarzucił bierność rządowi Donalda Tuska wobec działań Brukseli.
– W polityce unijnej obecnego rządu trudno doszukać się polskiego interesu. Natomiast interes Niemiec za każdym razem widać gołym okiem – stwierdził prof. Zbigniew Rau, poseł PiS.
Radosław Sikorski poruszył także kwestie relacji transatlantyckich i przekonywał, że rząd Donalda Tuska robi wszystko, by dbać o dobre stosunki z Waszyngtonem.
– Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami – mówił minister spraw zagranicznych.
Te słowa za Radosławem Sikorskim powtórzył premier Donald Tusk.
– Polska liderem w tej części Europy, Polska w zjednoczonej Europie, Polska lojalnym sojusznikiem wobec Ameryki, ale nie naiwnym. Nie będziemy frajerami – powtarzał Donald Tusk.
Takie określenia jak „frajer” nie powinny padać z ust najważniejszych osób w państwie, bo to czyni Polskę krajem niepoważnym – stwierdzili zgodnie politycy Konfederacji oraz Prawa i Sprawiedliwości.
– Państwo, które prowadzi poważną politykę zagraniczną, mówi o swoich interesach, mówi o swoich ideałach i o tym, jak w porządku międzynarodowym te ideały będą realizowane. Jak ktoś jest na takim poziomie, że musi zapewniać, iż nie jest frajerem, to znaczy, że w kimś takim jest coś głęboko nie tak – skomentował Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji.
– Stany Zjednoczone nie są dla Polski zagrożeniem. Stany Zjednoczone są sojusznikiem Polski – dodał Paweł Jabłoński, poseł PiS.
Expose trwało ok. 80 minut. W ich trakcie Radosław Sikorski nie przybliżył obywatelom kierunków polskiej dyplomacji w Azji, na Bliskim Wschodzie, Afryce czy Ameryce Południowej. Nie wskazał celów polskiej dyplomacji w Grupie Wyszehradzkiej czy inicjatywie Trójmorza. Nie odniósł się także, w jaki sposób Polska ma zamiar ubiegać się o reperacje wojenne od Niemiec.
TV Trwam News



