Min. J. K. Ardanowski: Incydent z nielegalnym ubojem spowodował niechęć do polskiej żywności

Ujawnienie nielegalnego uboju spowodowało nakręcenia spirali niechęci do polskiego mięsa, a właściwie do całej polskiej żywności – mówił w czwartek podczas otwarcia VI edycji targów żywności WorldFood Poland minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Zaznaczył, że żywność stała się elementem wojen handlowych, dlatego Polska, która jest dużym eksporterem produktów spożywczych powinna zrobić wszystko, by nadzór nad bezpieczeństwem żywności nie był kwestionowany przez kogokolwiek. Dodał, że przy obrotach milionów ton żywności, jakie nasz kraj wysyła za granice, może zdarzyć się jakiś problem np. w transporcie, ale to nie oznacza, że Polska żywność jest złej jakości i z takim przekonaniem trzeba walczyć.

Jak mówił minister, promocja żywności „idzie coraz lepiej”, świadczą o tym wyniki eksportu.

„Szukamy nowych rynków, nie jest to łatwe, bo tam, gdzie kraje mają pieniądze, tam jest rynek nasycony” – powiedział. Pozyskanie nowych odbiorców, dodał, nie zależy tylko od aktywności firm czy organizacji, ale jest trudne, bo zwykle trzeba kogoś „wypchnąć by z rynku” by zająć jego miejsce.

Jan Krzysztof Ardanowski zwrócił uwagę, że produkcja żywności jest to cały łańcuch powiązań – od rolnika po konsumenta i po to by, wszystkie ogniwa mogły dobrze pracować potrzebne jest sprawiedliwe podzielenie zysków i marż między ogniwami tego łańcucha.

„W Polsce nie ma takiego podziału” – podkreślił.

„Rolnicy są producentami surowca najgorzej opłacanymi, a korzyści czerpią wszyscy następni w ogniwach” – dodał.

Zdaniem szefa resortu rolnictwa, tłumaczenie wszystkiego globalną grą i konkurencją nie znajduje uzasadnienie w bardziej szczegółowych analizach ekonomicznych.

„Wymagajmy od rolników wysokiej jakości surowca produkowanej w sposób powtarzalny, surowca najwyższej jakości, realizacji i wdrażania wszystkich unijnych norm w zakresie bezpieczeństwa żywności, ale też uczciwe podzielmy się zyskiem z rolnikami” – zaapelował minister do firm obecnych na targach.

Uczestniczący w otwarciu targów szef komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego Czesław Siekierski zauważył, że by skutecznie sprzedawać żywność za granicę, trzeba „być razem” tj. stworzyć różnorodną reprezentację produktów, które będą wystawiane pod jedną markę. Jak mówił, ważne jest także uczestnictwo w targach, prezentowanie swoich towarów i prowadzenie rozmów z potencjalnymi odbiorcami, bo interesy robi się chętnie z osobami, którymi się zna.

Siekierski podzielił pogląd, że jakość produktu zależy od jakości surowca i powstaje u rolnika, dlatego potrzebny jest dialog w tzw. łańcuchu żywnościowym, by wszyscy mieli udział proporcjonalny do wkładu.

Podkreślił, że w Unii Europejskiej jest wspólny rynek, ale każdy kraj w jakiś sposób chce chronić swoje produkty.

„Chodzi jednak o to, by nie było nieracjonalnego protekcjonizmu, nie może on zagrażać zasadom w handlu” – stwierdził. Dodał, że nie da się zakazać napływu towarów na dany rynek, bo to działa także w drugą stronę, własnych produktów też nie będzie można sprzedać.

Jak poinformowała dyrektor Targów Agnieszka Szpaderska, targi WorldFood Poland są największymi targami żywności łączącymi biznes (nie są to targi konsumenckie). Co roku w targach bierze udział więcej firm. W tym roku jest ich ponad 350 z 25 krajów. Po raz pierwszy uczestniczą w nich firmy koreańskie. Są przedstawiciele Ukrainy, Sri Lanki, Grecji, Włoch. Dużo jest także polskich firm. Na stoiskach można przede wszystkim znaleźć „zdrową żywność”, produkty ekologiczne, suplementy diety.

PAP/RIRM

drukuj