Min. B. Nowacka chce wbrew prawu ograniczać liczbę lekcji religii w szkołach
Minister edukacji, Barbara Nowacka, nie zamierza już rozmawiać z Kościołem w sprawie lekcji religii w szkołach. Wbrew prawu zmiany chce przeforsować na drodze rozporządzenia.
Po roku rządów Donalda Tuska zarysował bardzo silny ideologiczny kurs rządzących. Pokazuje to walka z Kościołem, czego wyrazem są m.in. zapowiedzi likwidacji Funduszu Kościelnego, ale też rugowanie lekcji religii ze szkół. Walka z religią w szkołach stała się priorytetem dla minister edukacji, Barbary Nowackiej.
– Po pierwsze, pani Nowacka jeszcze wiosną tego roku wyrzuciła religię ze średniej ocen, bez żadnych konsultacji wymaganych ustawą o systemie oświaty. Po drugie, wprowadziła rozporządzenie, w którym tak naprawdę degraduje religię, bo pozwala łączyć również grupy międzywiekowe – mówił b. minister edukacji, prof. Przemysław Czarnek.
Teraz rozporządzeniem – bez zgody Episkopatu – minister Nowacka chce ograniczyć lekcję religii do jednej godziny tygodniowo. Co więcej, szefowa resortu edukacji mówi wprost, że nie będzie już podejmować rozmów ze stroną kościelną w sprawie lekcji religii.
– Temat jest zakończony. Rozporządzenie musi być podpisane, wejść w życie – zaznaczyła Barbara Nowacka.
Minister Nowacka twierdzi, że brak porozumienia to wina księży biskupów.
– Kiedy nie można się porozumieć, bo druga strona eskaluje oczekiwania, Kościół nie ma prawa weta w kwestii rozporządzeń i funkcjonowania rządu – przekonywała minister edukacji.
Do tego dochodzą oskarżenia, że Kościół angażuje się w kampanię wyborczą.
– Jest to forma walki ideologicznej z Kościołem. Uczyniono z religii, z Kościoła i sprzeciwu wobec – ich zdaniem – zbyt ścisłego powiązania państwa i Kościoła pewien element tożsamościowy dla opcji rządzącej. Nawet argumenty czysto racjonalne, argumenty prawne nie przekonują. Poza tym pani minister chce pokazać siłę władzy. To wpisuje się w pewien standard ich funkcjonowania – wskazał prof. Arkadiusz Jabłoński.
Argumenty prawne stoją po stronie Kościoła. Mowa o konkordacie, ale też ustawie oświatowej, która mówi wprost, że organizacja lekcji religii odbywa się w porozumieniu z władzami kościołów i związków wyznaniowych. Ograniczenie lekcji religii na drodze rozporządzenia jest więc złamaniem prawa.
– Tego rodzaju zmiany powinny być uzgodnione z Episkopatem – podkreślił szef KP PiS, poseł Mariusz Błaszczak.
Episkopat Polski mówi wprost, że redukcja lekcji religii do jednej godziny tygodniowo jest nieuzasadniona i dyskryminująca. Eksperci przestrzegają przed rugowaniem religii ze szkół. Uczenie religii to uczenie rozumu, racjonalności, ale też kwestie etyczne – mówił socjolog prof. Arkadiusz Jabłoński.
– Pozbawiamy się też punktu odniesienia dla narracji etycznych i to dla młodych ludzi może skutkować coraz większym indyferentyzmem moralnym i takim przekonaniem, że jak Boga nie ma, to wszystko wolno – wyjaśnił prof. Arkadiusz Jabłoński.
Zamiast lekcji religii resort edukacji proponuje nowy przedmiot o nazwie edukacja zdrowotna. Ze zdrowiem będzie miał jednak bardzo mało wspólnego – przedmiot będzie promował ideologię LGBT, rozwiązłość seksualną i antyrodzinne wartości. To budzi obawy wielu rodziców. Do Ministerstwa Edukacji Narodowej wpłynęło już tysiące protestów tej sprawie. Rodzice zgodnie z konstytucją mają bowiem prawo do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami.
TV Trwam News



