fot. PAP/Tomasz Waszczuk

MIiB czeka na wyjaśnienia Węgier i Włoch ws. pracowników delegowanych

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa czeka na wyjaśnienia Węgrów i Włochów dotyczące wprowadzenia w tych krajach przepisów ws. delegowanych pracowników. Resort poinformował, że zwrócił się do ambasad obu krajów z prośbą o informacje dotyczące regulacji. Nowymi przepisami niepokoi się polska branża transportowa, która obawia się utraty swojej konkurencyjności.

Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce domaga się, by rząd zaprotestował, gdyby okazało się, że przepisy dotyczą także przewozów międzynarodowych – tak zrobiły wcześniej Niemcy i Francja.

Transportowcy uważają też, że działania Komisji Europejskiej w tej sprawie są niewystarczające – mówi Tadeusz Wilk, dyrektor Departamentu Transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Polsce.

Gdyby Komisja Europejska zdecydowanie zareagowała na to, co zrobili Niemcy, to myślę, że nad tym zastanawialiby się Francuzi, Austriacy, którzy też coś wprowadzili, czy Norwegowie. Po prostu działania Komisji Europejskiej są zbyt delikatne i dlatego kolejne kraje uważają, że mogą to zrobić. Największym problemem są koszty dodatkowe administracyjne, bo każdy z tych krajów nie dość, że chce, żeby były wynagrodzenia minimalne, to chce, żeby dokumenty, które będą kontrolowali w tej kwestii, były w ich języku. I to jest problem – wskazuje Tadeusz Wilk.

Pod koniec lipca Komisja Europejska odrzuciła sprzeciw parlamentów jedenastu krajów Unii Europejskiej, w tym Polski, w sprawie propozycji zmian w dyrektywie o pracownikach delegowanych.

Chodzi o przedstawione w marcu propozycje Komisji Europejskiej, które mogą uderzyć m.in. w polskie firmy, działające na rynku unijnym.

Polscy przedsiębiorcy uważają, że pomysły, jakie forsuje Bruksela, znacznie podniosłyby ich koszty i, co za tym idzie, obniżyły konkurencyjność.

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj