fot. PAP/EPA

Mieszkańcy Donbasu głosują

Na opanowanych przez separatystów prorosyjskich terytoriach wschodniej Ukrainy odbędą się dziś wybory. Mieszkańcy Donbasu będą wybierać republikańskie parlamenty i szefów władz wykonawczych tzw. Donieckiej i Ługańskiej republik ludowych.

Rosja już zapowiedziała, że uzna wyniki wyborów, które w ocenie władz Ukrainy są niezgodne z jej prawem tego kraju.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ostrzegła wczoraj mieszkańców ze wschodu kraju, by ze względu na bezpieczeństwo nie uczestniczyli w  wyborach. Według SBU rebelianci szykują ataki na ludność cywilną, by zrzucić za nie winę na władze ukraińskie.

Były wiceminister spraw zagranicznych poseł Witold Waszczykowski mówi, że sytuacja na wschodniej Ukrainie zmierza do utrzymania separatyzmu, a nawet rozszerzenia go dalej.

– Rosja będzie zmierzała do tego, żeby zdobyć połączenie lądowe z Krymem przez południowo-wschodnią Ukrainę. Niestety ciągle jest duża obawa, że będzie parła na zachód, przez Odessę, do Naddniestrza i będzie próbować w ten sposób destabilizować resztę Ukrainy, licząc, że może za jakiś czas dojdzie do kolejnego „majdanu” niezadowolonych kosztami reform, brakiem postępu, brakiem poparcia na Zachodzie (m.in. z Polski) – i to jest plan rosyjski, którego na razie – jak widać – Putin się nie pozbył – komentuje Witold Waszczykowski.

Zdaniem UE, wybory na wschodniej Ukrainie będą sprzeczne z porozumieniem z Mińska o zawieszeniu broni i utrudnią poszukiwanie pokojowego rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy. Również Waszyngton przestrzegł Moskwę przed uznaniem wyborów w DRL i ŁRL, oświadczając, że spowoduje to dalszą izolację Rosji.

Wybory odbędą się dzisiaj, jednak władze samozwańczych republik już od czwartku przyjmują głosy elektoratu, oddawane drogą elektroniczną, bądź przesyłane pocztą.

RIRM

drukuj