fot. PAP/EPA

Międzynarodowe rozmowy na temat Ukrainy

Rozmowy o Ukrainie zdominowały politykę międzynarodową. Prezydent Francji po rozmowie w Białym Domu deklaruje gotowość do wysłania wojskowej misji obserwacyjnej. Emmanuel Macron starł się z Donaldem Trumpem o pomoc dla Ukrainy.

Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych przyjęło dwie rezolucje potępiające rosyjską agresję. Stany Zjednoczone zagłosowały przeciw. Amerykanie unikali wskazania winnych trwającej od trzech lat wojny na Ukrainie. Dopiero Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła amerykańską wersję rezolucji, nienazywającą Rosji agresorem, co z satysfakcją przyjęła przedstawicielka USA.

– Ta rezolucja stawia nas na drodze do pokoju. To pierwszy krok, ale kluczowy, z którego wszyscy powinniśmy być dumni – stwierdziła Dorothy Shea, zastępca ambasadora Stanów Zjednoczonych przy ONZ.

W trzecią rocznicę rosyjskiej inwazji minister Radosław Sikorski ostrzegał w ONZ przed powrotem do zacieśnienia więzi gospodarczych z Rosją.

– Normalizując stosunki z Moskwą, powierzylibyście swoje bezpieczeństwo i stabilność gospodarczą autokracie i zbrodniarzowi wojennemu w środowisku międzynarodowym o wiele bardziej niestabilnym niż dekadę temu – podkreślał polski minister spraw zagranicznych.

Przyszłość Ukrainy była też jednym z tematów rozmów między Emmanuelem Macronem a Donaldem Trumpem w Białym Domu. Politycy dyskutowali o zwrocie kosztów pomocy dla Kijowa.

Europa pożycza pieniądze Ukrainie, oni odzyskują swoje pieniądze – powiedział Donald Trump.

– Nie! Zapłaciliśmy 60 proc. całkowitego wysiłku i były to pożyczki, gwarancje, dotacje. Dostarczyliśmy prawdziwe pieniądze, żeby było jasne – odparł Emmanuel Macron.

– Jeśli w to wierzysz, to w porządku. Ale oni odzyskują swoje pieniądze, a my nie – stwierdził prezydent USA.

Francuski przywódca poinformował o gotowości niektórych państw europejskich do wysłania żołnierzy na Ukrainę.

Będą obserwować, czy pokój jest właściwie respektowany. Nie będą na linii frontu i nie po to, aby wchodzić w konflikt, ale by zaznaczyć swoją obecność jako gwarancję – wyjaśnił Emmanuel Macron.

Polski rząd nie chce się włączać w taką misję. Podobnie mówi opozycja.

– Polska nie powinna wysyłać swoich wojsk na Ukrainę, ponieważ jesteśmy bezpośrednio na flance wschodniej NATO, jesteśmy za nią odpowiedzialni – zaznaczył poseł Marcin Ociepa z Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister obrony.

Podczas wizyty w Polsce szef Rady Europejskiej, Antonio Costa, zapowiedział unijny szczyt na początku marca dotyczący Ukrainy i bezpieczeństwa. Portugalski polityk spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem.

– Potencjalnie zbliżające się negocjacje wymagają obecności Europy – podkreślił szef rządu.

– Budujemy Europę, która ma się bronić. To obejmuje nasze priorytety, a one są jasne – bronić naszej wschodniej granicy – mówił Antonio Costa.

Z kolei z Andrzejem Dudą spotkał się z prezydent Łotwy, Edgars Rinkeviczs, i zaproponował zwiększenie nakładów na zbrojenia w NATO.

– Mam nadzieję, że umówimy się w sojuszu na nowy pułap wydatków na obronność: 3,5 proc. PKB – podkreślił łotewski przywódca.

– Najważniejsze jest to, żebyśmy budowali nasz potencjał militarny, który zapewni nam bezpieczeństwo i o tym głównie rozmawialiśmy z panem prezydentem – oznajmił prezydent RP.

Decyzja o zwiększeniu wydatków na obronność całego Sojuszu może zapaść podczas tegorocznego szczytu NATO w Hadze.

TV Trwam News

drukuj