Mateusz Morawiecki zeznawał przed komisją ds. wyborów kopertowych
Prace komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych na ostatniej prostej. Posłowie przesłuchali Mateusza Morawieckiego. Były premier zapewniał, że wszelkie podjęte decyzje były zgodne z prawem, a winę za obstrukcję wyborów korespondencyjnych ponosi ówczesna opozycja.
Mateusz Morawiecki zeznawał przed komisją w związku decyzjami, które wydał Poczcie Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych 16 kwietnia 2020 roku. Dotyczyły one organizacji wyborów prezydenckich drogą korespondencyjną. Premier podkreślał, iż decyzje były podjęte zgodnie z prawem.
– Podpisałem to wówczas w oparciu o ustawę covidową. Dawała mi ona taką delegację. Były odpowiednie opinie w tej sprawie – powiedział Mateusz Morawiecki, poseł PiS.
W tej sprawie zapadł prawomocny wyrok sądu. Na początku przesłuchania były premier chciał zająć swoje stanowisko w swobodnej wypowiedzi, ale uniemożliwił mu to Dariusz Joński z Koalicji Obywatelskiej, przewodniczący komisji.
– Taka wypowiedź przesłuchiwanemu przysługuje – mówił były premier.
– Oczywiście ma pan prawo, ale ja mam prawo (…) oddalić ten wniosek – zaznaczył Dariusz Joński, poseł KO.
Podczas przesłuchania były premier podnosił, że zadawane pytania zawierają tezę. Z kolei przewodniczący Dariusz Joński nie uznawał odpowiedzi Mateusza Morawieckiego. Nie obyło się zatem bez przekrzykiwań i notorycznego wyłączania mikrofonu.
Były premier podkreślił, iż wybory korespondencyjne były jedynym rozwiązaniem w pierwszych miesiącach pandemii COVID-19 i nie doszło do nich tylko dlatego, że zbojkotowali je politycy ówczesnej opozycji, także na poziomie samorządowym. Komisja przesłuchała tylko jednego byłego marszałka Senatu. Tomasz Grodzki zarzekał się przed komisją.
– Chciałem stanowczo i jednoznacznie zaprzeczyć, jakoby Senat powodował jakiekolwiek opóźnienie czy jakąkolwiek obstrukcję – podkreślił Tomasz Grodzki, senator PO, ówczesny marszałek Senatu.
Fakty są jednak takie, że 6 kwietnia 2020 r. Senat odrzucił w całości ustawę, na podstawie której miały zostać zorganizowane wybory korespondencyjne. Ustawa była konieczna, by w bezpieczny sposób przeprowadzić wybory – zauważył członek komisji, dr hab. Przemysław Czarnek.
– Po to robi się wybory korespondencyjne w okresie epidemii, żeby ograniczyć ryzyko zakażenia – zwrócił uwagę dr hab. Przemysław Czarnek, poseł PiS, członek komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych.
– Po to się nie robi wyborów w okresie ostrej fazy epidemii, żeby ratować życie – mówił Tomasz Grodzki, senator PO, ówczesny marszałek Senatu.
24 maja jako ostatni przed komisją będzie zeznawał prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Komisji śledczej zależy na czasie, by jak najszybciej sporządzić raport końcowy, ponieważ jej przewodniczący startuje do Parlamentu Europejskiego.
TV Trwam News



