fot. PAP/EPA

Maryja i Józef szukają noclegu w Mongolii – Boże Narodzenie w Azji

Chociaż w Mongolii znaczną przewagę wśród wyznawanych religii ma buddyzm, to jednak nie brakuje tam wiernych oczekujących na Boże Narodzenie. Kościół zaczyna się w tym kraju dopiero rodzić, tradycje nie są, więc jeszcze zbyt mocno kultywowane, ale zaczynają powoli się pojawiać. Doświadczeniem niełatwego świętowania Narodzenia Pańskiego dzieli się Justyna Homa, świecka misjonarka pracująca w Mongolii od 5 lat.

Boże Narodzenie przebiega jak każdy zwykły dzień w roku. Mongołowie pracują w normalnym wymiarze godzin, dzieci idą do szkoły, a studenci na uczelnie.

 – Nie ma tu tradycji dzielenia się opłatkiem, dodatkowego nakrycia na stole czy sianka pod obrusem. Zachęcamy wierzących do spożycia uroczystej kolacji, jednak nie jest to powszechne i w żadnym z domów nie znajdziemy 12 potraw. Większość wierzących stawia choćby małą figurkę Świętej rodziny i ozdabia w domu choinkę. Zapraszamy też parafian do włączenia się w sprzątnie i strojenie kościoła czy przygotowanie hamburgerów dla wszystkich uczestniczących w Pasterce. Większość przychodzi jednak na Mszę św. prosto z pracy – akcentuje Justyna Homa.

Na wszelką działalność religijną w kraju Azji środkowowschodniej potrzebne jest specjalne pozwolenie. O hucznym świętowaniu Bożego Narodzenia nie ma, zatem mowy. Jakiekolwiek obrzędy mogą być wykonywane tylko w dozwolonych miejscach, a wiec w parafiach.

– W całym Ulan Bator – stolicy Mongolii – można zobaczyć pięknie ustrojone choinki, ulice przyozdobione światełkami i Mikołajami, ale nie ma to nic wspólnego z naszym polskim Bożym Narodzeniem. Jest to tylko wystrój z okazji nadchodzącego Nowego Roku. Obchodzenie Narodzenia Pańskiego jest, więc widoczne jedynie w kościołach – dodaje misjonarka.

Pasterka w Mongolii rozpoczyna się wcześniej niż w Polsce, bo już o godz. 20.00.

– Zaczynamy tak wcześnie z kilku względów: jest to dla Mongołów normalny dzień pracy, kolejny też nie jest dniem wolnym. Poza tym, w nocy nie ma tu komunikacji publicznej, ostatnie autobusy jeżdżą do około godz. 22.00, a większość naszych wierzących musi pokonać kilku lub kilkunastokilometrową drogę do domu. Trzeba też pamiętać, że zima w Mongolii jest bardzo sroga. W nocy temperatura spada zazwyczaj do min. minus 25 st. C. – zaznaczyła Justyna Homa.

Podczas Pasterki Mongołowie przedstawiają krótka scenkę narodzenia Pana Jezusa. Poza tym, wcześniej wyznaczone osoby odczytują czytania, jest też uroczysta procesja z darami i śpiewanie kolęd. Prawie wszystkie kolędy tłumaczone są z języków angielskiego oraz koreańskiego. Najbardziej znana w Mongolii jest „Cicha noc”.

– Nasza parafia w Ulan Bator, co roku stawia małą szopkę betlejemską na zewnątrz kościoła, co wzbudza niemałe zainteresowanie przechodniów, szczególnie dzieci. Warto zaznaczyć, że w czasie adwentu każdego dnia odwiedzamy jedną z wierzących rodzin. Zwyczaj ten ma symbolizować szukanie noclegu przez Maryje i Józefa. W trakcie takich wizyt modlimy się oraz rozważamy fragment z Biblii, opisujący właśnie wędrówkę Świętej Rodziny do Betlejem, brak schronienia i ostatecznie narodziny Jezusa
w stajence –
powiedziała misjonarka.

Justyna Homa pracująca od 5 lat w Mongolii przynależy do wspólnoty „Pro-misja” znajdującej się w Toruniu. Wraz z nią, jeden zespół misjonarzy świeckich z Polski stanowią państwo Anna i Piotr Mokwińscy.

RIRM

drukuj