fot. PAP/Rafał Guz

Marszałek T. Grodzki miał zażądać 7 tys. zł za operację

Kolejny świadek zarzuca marszałkowi Senatu korupcję. Jak podaje portal niezależna.pl, Tomasz Grodzki miał zażądać 7 tysięcy złotych za operację.

Do zdarzenia miało dojść w 2012 roku, kiedy obecny marszałek Senatu pracował jeszcze w szpitalu Szczecin-Zdunowo. Tomasz Grodzki zajmował się mężczyzną chorym na raka płuc. Jego syn, który chce pozostać anonimowy, twierdzi, że łapówki dla profesora „były powszechnie obowiązującą normą”.

 „Stawki chodziły w ten sposób, że za asystę pana profesora płaciło się do 5 tysięcy złotych, on wtedy nie operował. A za osobistą operację stawka wynosiła do 10 tysięcy złotych. Nie wahaliśmy się długo, bo życie jest ważniejsze i chcieliśmy mieć cień nadziei na przedłużenie życia o rok, może dłużej. Nikt wtedy na pieniądzach nie oszczędza” – zaznaczył.

Ostatecznie rodzina pacjenta miała przekazać Tomaszowi Grodzkiemu 7 tysięcy złotych.

  „Po chwili mama wyszła z gabinetu. Zakręciła jej się łza w oku. I powiedziała do nas: <<Wiecie, chłopaki, nawet mu powieka nie drgnęła. Wsunął kopertę do szuflady, zamknął i nawet się na mnie specjalnie nie spojrzał>> – mówił informator.

To kolejne zarzuty korupcyjne pod adresem marszałka Senatu. Sprawę badają prokuratura oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne.

TV Trwam News

drukuj