M. Romanowski: Środowiska PO obawiają się, że zwycięstwo Karola Nawrockiego doprowadzi do upadku obecnej władzy
Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Marcin Romanowski, ocenił, że ilość złożonych protestów wyborczych nie ma znaczenia, bo opierają się one na myśleniu życzeniowym.
Do Sądu Najwyższego wpłynęło dotąd ok. 30 tys. protestów po wyborach prezydenckich. Część polityków z obozu rządzącego, m.in. poseł KO, Roman Giertych, domaga się ponownego liczenia głosów.
W protestach podnoszone są m.in. domniemane nieprawidłowości w sporządzeniu protokołów głosowania oraz podczas liczenia głosów w niektórych komisjach wyborczych.
Poseł Marcin Romanowski powiedział w TV Trwam, że duża liczba protestów wynika z obaw środowiska PO, że zwycięstwo Karola Nawrockiego doprowadzi do upadku obecnej władzy.
– Ludzie, którzy popełnili bardzo wiele przestępstw w okresie półtora roku rządów Tuska, zwyczajnie obawiają się, że zwycięstwo Karola Nawrockiego, a nie Rafała Trzaskowskiego, to jest początek końca tej władzy. Myślę, że tak jest, bo ci ludzie postawili wszystko na jedną kartę, zresztą w sposób bardzo lekkomyślny, tak jakby historia miała się skończyć wraz z ich rządami i nikt nie miałby pociągnąć ich do odpowiedzialności. Liczyli na to, że Rafał Trzaskowski przyjmie ustawy abolicyjne i wszystko zostanie zamiecione pod dywan. A tutaj taka przykra niespodzianka. Myślę, że stąd przede wszystkim te protesty – zaznaczył Marcin Romanowski.
Po rozpoznaniu wszystkich protestów wyborczych Sąd Najwyższy rozstrzygnie o ważności wyboru prezydenta. Ma na to 30 dni od podania wyników wyborów przez PKW.
Rozstrzygnięcie musi więc zapaść do 2 lipca.
RIRM



