Prof. A. Jabłoński: Rafał Trzaskowski był przede wszystkim widziany jako kontynuator władzy Donalda Tuska albo element domykający jednowładztwo D. Tuska. Uważam, że hasło „Byle nie Trzaskowski” można by było sformułować jako „Byle nie jednowładztwo Tuska”

Myślę, że Rafał Trzaskowski był przede wszystkim widziany jako kontynuator władzy Donalda Tuska albo element domykający jednowładztwo Donalda Tuska. Uważam, że hasło „Byle nie Trzaskowski” można by było sformułować jako „Byle nie jednowładztwo Tuska”. Partie polityczne i jej liderzy mieli szereg uwag, pretensji do władzy Donalda Tuska, iż nie wypełnia żadnych obietnic, tutaj myślę o ugrupowaniach bliżej rządu. Natomiast ci pozostali widzieli, że półtora roku jest zmarnowane i obraca się wokół pseudowalki z konkurencją polityczną. Uderzenie, próba odwetu, zemsty, była czyniona w sposób bardzo nieudolny. Politycy widzieli, że to jest kosztem rozwoju Polski, stąd nie chcąc podtrzymywać tego samego jeszcze bardziej, postanowili wystawić czerwoną kartkę Donaldowi Tuskowi pod hasłem „Byle nie Trzaskowski” – mówił prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog, wykładowca KUL, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.

Za nami II tura wyborów prezydenckich, którą wygrał Karol Nawrocki. Czas kampanii wyborczej wzbudzał silne emocje u polityków i obywateli. Przez ostatnie miesiące byliśmy świadkami brudnej i nieczystej kampanii wyborczej, która uderzała w prawicowych kandydatów.

Z jednej strony, jak każda kampania, ta również miała swoje wzloty i upadki. Wzloty to debaty, próba merytorycznych przedstawień swoich poglądów, aspiracji tego, co Polacy mogą oczekiwać od przyszłego prezydenta. Upadki to niestety brudna kampania, poniżanie przeciwnika politycznego, a nawet próba uderzenia w jego rodzinę, w sytuacji kiedy on znosił ciosy mężnie, to na różne sposoby próbowano go podważać – oznajmił prof. Arkadiusz Jabłoński.

W drugiej turze wyborów prezydenckich zmierzyli się z sobą obywatelski kandydat na prezydenta RP, Karol Nawrocki, i kandydat Koalicji Obywatelskiej, Rafał Trzaskowski. Środowiska prawicowe, mimo że w niektórych kwestiach nie zgadzały się z Karolem Nawrockim, postanowiły wesprzeć go w II turze wyborów. One nie chciały, by doszło do domknięcia jednowładztwa Donalda Tuska, które mogłoby zaszkodzić Polsce.

Myślę, że Rafał Trzaskowski był przede wszystkim widziany jako kontynuator władzy Donalda Tuska albo element domykający jednowładztwo Donalda Tuska. Uważam, że hasło „Byle nie Trzaskowski” można by było sformułować jako „Byle nie jednowładztwo Tuska”. Partie polityczne i jej liderzy mieli szereg uwag, pretensji do władzy Donalda Tuska, iż nie wypełnia żadnych obietnic, tutaj myślę o ugrupowaniach bliżej rządu. Natomiast ci pozostali widzieli, że półtora roku jest zmarnowane i obraca się wokół pseudowalki z konkurencją polityczną. Uderzenie, próba odwetu, zemsty, była czyniona w sposób bardzo nieudolny. Politycy widzieli, że to jest kosztem rozwoju Polski, stąd nie chcąc podtrzymywać tego samego jeszcze bardziej, postanowili wystawić czerwoną kartkę Donaldowi Tuskowi pod hasłem „Byle nie Trzaskowski”. To hasło zadecydowało o przeniesieniu głosów. Ludzie Sławomira Mentzena ani Grzegorza Brauna bezpośrednio nie opowiedzieli się za kandydaturą. Tam wybrzmiewało hasło „Głosujmy przeciw”. W ich ujęciu mniejszym złem był wybór Karola Nawrockiego –akcentował wykładowca KUL.

Większość wyborców Konfederacji zdecydowała się w II turze na oddanie swojego głosu na Karola Nawrockiego, niemniej jednak aż 12 proc. wyborców Sławomira Mentzena i 7,5 proc. wyborców Grzegorza Brauna zagłosowało na Rafała Trzaskowskiego. Prof. Arkadiusz Jabłoński wskazał, że takie podejście wiązało się z chęcią osłabienia PiS-u, który inne partie prawicowe traktuje jako słabsze.

Wśród wyborców Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna jest taka grupa, która uważa, że osłabienie Prawa i Sprawiedliwości jest dla nich korzystne. Co za tym idzie, wygrana Rafała Trzaskowskiego, która powodowałby dalsze próby marginalizowania Prawa i Sprawiedliwości, mogłaby być dla nich skuteczniejsza. Myślę, że skąd biorą się te głosy, bo to nie są ludzie pozbawieni pewnej świadomości politycznej. Oni wychodzą z założenia, że osłabienie Prawa i Sprawiedliwości spowoduje, że nieco straci na tupecie i będzie bardziej skłonne usiąść i traktowych ich po partnersku, a nie jak słabszego, mniejszego brata ideowego, który musi przyjść i poprosić o przyjęcie – wyjaśnił socjolog.

Premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli nie będzie współpracy prezydenta z rządem, to rząd ma plan B. Z ust rzecznik klubu sejmowego Koalicji Obywatelskiej padły sugestie uchwał i rozporządzeń.

Skłonność tego rządu do etapu rządzenia za pomocą uchwał, rozporządzeń jest coraz mniejsza. Oni zdają sobie sprawę, że to, gdzie doszli, może być dla nich w przyszłości bardzo obciążające. Zmiana władzy może ich kosztować nie tylko utratę władzy, ale nawet odpowiedzialność karną. Działanie ośmieszające funkcjonowanie i działanie prezydenta może teraz w nowej formie uderzać w Karola Nawrockiego. Dodatkowo gdy dołączą się do tego elity brukselskie i będą próby podważania prezydentury, to na pewno będzie trudny czas dla prezydenta – stwierdził gość programu „Polski punkt widzenia”.

radiomaryja.pl

drukuj