fot. PAP/Rafał Guz

M. Przydacz oskarża premiera Donalda Tuska o polityczną hipokryzję w sprawie paktu migracyjnego

Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Marcin Przydacz, oskarża premiera Donalda Tuska o polityczną hipokryzję w sprawie paktu migracyjnego. Podkreślił, że to właśnie obecny rząd przyspieszył w Brukseli prace nad dokumentem, a dziś próbuje udawać, że jest mu przeciwny.

Polityk zaznaczył w czwartek w Sejmie, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości Polska skutecznie wstrzymywała prace nad paktem w Brukseli. Sytuacja zmieniła się – jak dodał – w grudniu 2023 roku, gdy nowa koalicja rządząca pozwoliła na zawarcie wstępnego porozumienia, które otworzyło drogę do ostatecznego przyjęcia paktu.

–  W trakcie kampanii wyborczej, tutaj w Polsce, pan premier Donald Tusk mówi, że nie będzie implementował paktu migracyjnego. Pan musi wiedzieć, że pakt migracyjny to są rozporządzenia, a nie dyrektywy i tutaj niczego nie trzeba implementować. Pan premier powiedział o implementacji. Niczego nie trzeba implementować. To rozporządzenie wchodzi w życie, jeżeli nic w tej sprawie nie zrobicie, a na razie nie zrobiliście nic. Po prostu wejdzie w życie i zacznie obowiązywać zasada relokuj albo płać, albo dostaniemy migrantów, albo będziemy musieli wszyscy z naszych kieszeni wysupłać pieniądze, żeby zapłacić za błędy polityki migracyjnej innych państw – zaznaczył poseł Marcin Przydacz.

Dodatkowo Marcin Przydacz zwrócił uwagę na decyzję Komisji Europejskiej, która nie uwzględniła milionów uchodźców z Ukrainy jako części mechanizmu relokacyjnego.

Zaznaczył, że rząd wprowadzał opinię publiczną w błąd, sugerując, że Polska mogłaby w ten sposób spełnić swoje zobowiązania migracyjne. Polityk pyta przy tym rząd: w jaki sposób chce zatrzymać realizację paktu migracyjnego?

RIRM

drukuj