fot. PAP/Tomasz Gzell

M. Ochman: Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych protestuje przede wszystkim dlatego, że „Koalicja 13 grudnia” nie dotrzymała obietnicy, którą złożyła

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych protestuje przede wszystkim dlatego, że „Koalicja 13 grudnia” nie dotrzymała obietnicy, którą złożyła. Pielęgniarki wniosły swój projekt ustawy dotyczący podwyżek, który tyczy się tej grupy zawodowej, zwłaszcza niżej wykształconej. Kiedy był jeszcze rząd Mateusza Morawieckiego i było pierwsze czytanie tej ustawy w lipcu 2023 roku, to Platforma Obywatelska i wszyscy inni posłowie opozycji mówili, iż jak dojdą do władzy, to natychmiast zrealizują ustawę. Tak się złożyło, że marszałek Szymon Hołownia zarządził ponowne pierwsze czytanie i niestety od listopada do listopada nie ma stanowiska rządu w tej sprawie – mówiła Maria Ochman, przewodnicząca Krajowej Sekcji Służby Zdrowia NSZZ „Solidarność”, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W środę sejmowa Komisja Zdrowia ma zająć się wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia, Izabeli Leszczyny. Odwołania szefowej resortu zdrowia domaga się Prawo i Sprawiedliwość. Wniosek jest konsekwencją obecnej sytuacji w służbie zdrowia, która jest tragiczna.

– Można by było powiedzieć, że sytuacja w służbie zdrowia wygląda bardzo źle, fatalnie. Minister Izabela Leszczyna wielokrotnie uzasadniała, iż samo zło wynika z tego, że Narodowy Fundusz Zdrowia jest zrujnowany. Szuka się winnych, a tym samym usprawiedliwia się własny brak kompetencji. Plan finansowy NFZ podpisywany był na przełomie zmiany władzy. Niemniej jednak ani w grudniu, ani w styczniu minister Izabela Leszczyna, która pełniła już swoją funkcję, nie sygnalizowała problemów. Wskazywała, że się zapoznaje i po tym czasie, kiedy na tapecie głównym tematem stała się pigułka „dzień po”, to okazało się raptem, iż nie ma pieniędzy. Tak naprawdę do dzisiaj nikt z nas do końca nie wie, co się zadziało. Zaczyna się szukać winnych tej sytuacji, na pierwszy ogień poszli pracownicy (…). Najbezpieczniej jest znaleźć winnego i powiedzieć pacjentom, którzy czekają w kolejkach, że ich zabiegi zostaną przełożone. Ostatnio zgłosił się do mnie o pomoc pacjent z rozległym nowotworem skóry na dłoni, bo powiedziano mu, że najwcześniej może być przyjęty na oddział w grudniu przyszłego roku – wskazała Maria Ochman.

Sytuacja służby zdrowia jest coraz gorsza. Pacjentom przekłada się planowane zabiegi, cierpią na tym ci, którzy są poważnie chorzy. Za czasów rządów obecnej opozycji taka sytuacja była nie do pomyślenia. Mimo zbliżającego się końca roku nie został podpisany jeszcze plan finansowy NFZ, co za tym idzie, dyrektorzy szpitali martwią się o to, jak będzie wyglądał kolejny rok.

– Za czasów Prawa i Sprawiedliwości sytuacja była taka, że za wszystkie nadwykonania, czyli wszystkie świadczenia, które były ponad określony limit, było płacone. Dzisiaj dyrektorzy szpitali odbijają się od drzwi. W związku z tym, iż z jednej strony muszą dbać o swój wynik finansowy, a z drugiej strony znowu zaczyna pojawiać się widmo prywatyzacji, to należy powiedzieć, że minister Izabela Leszczyna ma wiele „zasług”. To powinno wybrzmieć po to, by nie mamić Polaków i nie informować, iż wszyscy są winni, tylko nie nieudolny rząd. Mamy grudzień za pasem, a minister finansów do dzisiaj nie podpisał planu finansowego NFZ na przyszły rok. Generalnie jesteśmy w takiej sytuacji, że dyrektorzy szpitali nie wiedzą, jak będą wyglądać świadczenia, Fundusz nie wie, jakie będzie mieć pieniądze, czy w budżecie znajdą się jakieś dotacje – akcentowała przewodnicząca Krajowej Sekcji Służby Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

We wtorek przed kancelarią premiera w Warszawie odbył się protest pielęgniarek i położnych. W manifestacji wzięli także udział przedstawiciele związków zawodowych. Pielęgniarki i położne walczą o poprawę warunków pracy i lepsze płace, które były im obiecane.

– Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych protestuje przede wszystkim dlatego, że „Koalicja 13 grudnia” nie dotrzymała obietnicy, którą złożyła. Pielęgniarki wniosły swój projekt ustawy dotyczący podwyżek, który tyczy się tej grupy zawodowej, zwłaszcza niżej wykształconej. Kiedy był jeszcze rząd Mateusza Morawieckiego i było pierwsze czytanie tej ustawy w lipcu 2023 roku, to Platforma Obywatelska i wszyscy inni posłowie opozycji mówili, iż jak dojdą do władzy, to natychmiast zrealizują ustawę. Tak się złożyło, że marszałek Szymon Hołownia zarządził ponowne pierwsze czytanie i niestety od listopada do listopada nie ma stanowiska rządu w tej sprawie. Ustawa była już kilka razy w podkomisji sejmowej, potem miała być w komisji sejmowej. Nie została przyjęta przez komisję, bo trzeba by było coś powiedzieć albo coś zdrobnić, a więc znalazła się zamrażarka w podkomisji zdrowia i to jest główny powód, z jakiego panie pielęgniarki protestowały na ulicy. Bardzo mocno zawiodły się na deklaracjach wyborczych rządzących – wyjaśniła gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z Marią Ochman można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj