fot. naszdziennik.pl

M. Nowina Konopka: Jeżeli redakcja nie będzie w stanie utrzymać wydawania „Naszego Dziennika”, to proszę sobie wyobrazić, jakie źródło informacji zamilknie

Bardzo proszę o kupowanie lub prenumeratę „Naszego Dziennika”, dlatego że chodzi o naszą wspólną sprawę. Jeżeli redakcja nie będzie w stanie utrzymać wydawania „Naszego Dziennika” i go po prostu nie będzie, to proszę sobie wyobrazić, jakie źródło informacji zamilknie, jaki powstanie brak. Odtworzyć takie medium to w dzisiejszym świecie rzecz praktycznie niemożliwa – mówił Marcin Nowina Konopka, prezes spółki „SPES” – wydawcy „Naszego Dziennika” w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

„Nasz Dziennik” ma problemy z dystrybucją.

– Zawęża się sieć (miejsc – radiomaryja.pl), gdzie można codziennie kupić „Nasz Dziennik”. Jest coraz mniej tych punktów. Do końca tego roku kolejna partia kiosków (tym razem Ruchu) zostanie zamknięta. To oczywiście nie oznacza, że wszystkie kioski zostaną zamknięte, bo są jeszcze inni kolporterzy, którzy mają kioski i one będą miały „Nasz Dziennik” codziennie, każdego dnia. Natomiast tych punktów jest coraz mniej. Wobec tego stanęliśmy przed koniecznością znalezienia nowych miejsc – mówił Marcin Nowina Konopka.

Niestety zdarza się, że „Nasz Dziennik” jest dostępny w danych punktach, ale przykryty innymi tytułami albo trzymany w miejscu niewidocznym dla klienta. To często celowe działanie. Można więc mówić o dyskryminowaniu tej gazety.

– Sam byłem tego świadkiem. Cztery dni temu odprowadzałem kogoś na dworzec kolejowy. Ten nasz gość chciał jeszcze kupić „Nasz Dziennik” w kiosku na warszawskim dworcu – na dużym dworcu kolejowym. Okazało się, że nie widać „Naszego Dziennika”. Powiedział, iż chce kupić „Nasz Dziennik”. Pani za ladą, po momencie ociągania, schyliła się i wyjęła „Nasz Dziennik” spod lady – niewidoczny dla każdego, kto przechodzi (…). Nie powiedziałbym, że wszyscy mają złą wolę. Zdajemy sobie sprawę, iż w sieciach marketów – w takiej Biedronce czy Lidlu – pracuje wiele osób, dla których język polski nie jest językiem ojczystym. Spotykamy się z tym, widzimy takie osoby w tych sklepach. One nie mają orientacji, co jest wartościową prasą, a co jest przypadkiem czy rzeczą, jaką nie warto się interesować. One nie są w stanie wyłożyć tego tak, jak należy. Jest pytanie do nas wszystkich, czy jesteśmy w stanie i mamy wolę, chęć pomóc innym dostrzec ten tytuł na półce, na regale, poprzez odnalezienie go i pokazanie, że jest, położenie go tak, żeby następna osoba zobaczyła ten tytuł. Może wtedy sobie przypomni, iż chciała po niego sięgnąć? – zwracał uwagę prezes spółki „SPES”.

W zwiększeniu dostępności „Naszego Dziennika” pomóc może także kupowanie tej gazety. Wówczas sprzedawcy zauważą, że dobrze się ona sprzedaje i przez to – aby zwiększyć swoje zyski – będą skłonni bardziej wyeksponować ten tytuł na półce z prasą.

– To jest prosty mechanizm – jeżeli coś idzie, to zostanie na półce. Jeżeli przychodzący do sklepu czegoś nie kupują, to to po jakimś czasie zniknie – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Jeśli sieć punktów, w których dostępny jest „Nasz Dziennik”, będzie dalej ograniczana, oznacza to spore problemy dla redakcji. Choć ubywa kiosków, które niegdyś były częstym widokiem na polskich ulicach, to prasę można nabyć chociażby we wszechobecnych marketach. Sklepami, w których na pewno dostaniemy „Nasz Dziennik”, są wspomniane już wcześniej sieci Biedronka oraz Lidl. Możemy też prenumerować zarówno [papierowe], jak i [cyfrowe] wydanie gazety. Dostępna w ramach prenumeraty cyfrowej (obok płatnych artykułów na [stronie internetowej]) wersja pdf, jest identyczna jak ta drukowana, jeśli chodzi o treść i szatę graficzną,

– Bardzo proszę o to, dlatego że chodzi o naszą wspólną sprawę. Jeżeli redakcja nie będzie w stanie utrzymać wydawania „Naszego Dziennika” i go po prostu nie będzie, to proszę sobie wyobrazić, jakie źródło informacji zamilknie, jaki powstanie brak. Spróbujmy sobie wyobrazić, czego nam zacznie wtedy brakować. Odtworzyć takie medium to w dzisiejszym świecie rzecz praktycznie niemożliwa – zwrócił uwagę rozmówca Radia Maryja.

Całość rozmowy z Marcinem Nowina Konopką jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj