M. Błaszczak: Władza nie stoi za polskim mundurem. W zasadzie zmieniła się tylko retoryka, a rząd robi to, co było robione, jak był w opozycji
Władza nie stoi za polskim mundurem, gdyż pod koniec marca dwóch polskich żołnierzy, którzy oddali strzały na granicy, żeby bronić Polski, zostało oskarżonych przez prokuraturę i zostało zatrzymanych przy użyciu kajdanek, więc to był taki sygnał pokazujący, że w zasadzie tylko retoryka się zmieniła, tylko obecny rząd mówi, że inaczej podchodzi do bezpieczeństwa na granicy, a robi to, co było robione przez nich, jak byli w opozycji – mówił Mariusz Błaszczak, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, były minister obrony narodowej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
W kontekście wojny na Ukrainie, ale i tym, co dzieje się na naszej granicy z Białorusią, wciąż powraca tematy bezpieczeństwa. Gość Radia Maryja został zapytany o to, na ile szczelna jest wschodnia granica Polski.
– Granica jeszcze szczelna wtedy, kiedy obrońcy granicy są przygotowani do tego, żeby pełnić swoją służbę. Granica jest szczelna wtedy, kiedy naród stoi murem za polskim mundurem, ale także władza i rząd stoi murem za polskim mundurem. Jeśli chodzi o naród, to on stoi za polskim mundurem. Byłem na Mszy św. pogrzebowej i uczestniczyłem w uroczystości pogrzebowej młodego żołnierza, który zginął na warcie, strzegąc polskiej granicy. Jednak Władza nie stoi za polskim mundurem, gdyż pod koniec marca dwóch polskich żołnierzy, którzy oddali strzały na granicy, żeby bronić Polski, zostało oskarżonych przez prokuraturę i zostało zatrzymanych przy użyciu kajdanek, więc to był taki sygnał pokazujący, że w zasadzie tylko retoryka się zmieniła, tylko obecny rząd mówi, że inaczej podchodzi do bezpieczeństwa na granicy, a robi to, co było robione przez nich, jak byli w opozycji – zaznaczył Mariusz Błaszczak.
Zwrócił również uwagę, że podobnie dzieje się na Odrze.
– Mamy sygnały, że Niemcy odsyłają migrantów do Polski, chociaż nie ma wcale pewności, że ci migranci przedostali się do Polski przez granice białoruską, bo mogli się dostać z innych kierunków, a do Polski są odsyłani i – jak się okazuje – obecny rząd przyjmuje tych ludzi, więc działa na niekorzyść Polski. Te wszystkie zjawiska, które doprowadziły na zachodzie Europy do zamachów terrorystycznych poprzez napływ migrantów, jesteśmy ich świadkami już w Polsce. Oskarżam obecny rząd „koalicji 13 grudnia” o to, że nie działa skutecznie, żeby temu przeciwdziałać – wyjaśnił były minister obrony narodowej.
Zaznaczył także, że obecny rząd jest uległy wobec Niemców.
– Nie ulega żadnej wątpliwości, że Tusk zawdzięcza swoją pozycję Niemcom. Ursula von der Leyen, niemiecka przewodnicząca Komisji Europejskiej, jeszcze wtedy, gdy Donald Tusk był w opozycji, przyjeżdżała i popierała go, mówiła, że liczy na to, że to on będzie premierem. Poprzez wsparcie ze strony Berlina został premierem. Myślę tu o zahamowaniu wypłaty KPO, bo teraz – jak słyszymy – zostały uruchomione pieniądze, mimo że nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o wymiar prawny sytuacji, a jest wręcz gorzej, dlatego że obecna władza siłą przejęła media publiczne, siłą przejęła prokuraturę. Jest próba dokonania czystek w wymiarze sprawiedliwości. Protestował w tej sprawie minister Zbigniew Ziobro w mediach elektronicznych, pokazując przypadki odsuwania od orzekania sędziów, którzy dostali swoją nominację w ostatnich latach. Mamy do czynienia z sytuacją, w której rząd z Donaldem Tuskiem na czele nie chce postawić się Niemcom – wyjaśnił.
Mariusz Błaszczak zauważył, że gdy Rosja odbudowuje swoje imperium, to polska armia musi się zbroić.
– Musimy mieć silne polskie wojsko liczebnie i musimy wyposażać polskie wojsko w nowoczesną broń. Liczebność jest na poziomie 200 tysięcy, ale jest to mechanizm ustanowiony, kiedy to ja byłem ministrem obrony narodowej i ten mechanizm jeszcze działa siłą rozpędu, gdyż ludzie, którzy ten mechanizm tworzyli i którzy nad nim pracowali, zostali usunięci z Wojska Polskiego albo stracili swoje pozycje (…). Jeśli chodzi o uzbrojenie, to nie ma kontraktu na produkcję koreańskich czołgów, bo tak było wynegocjowane, tylko trzeba było jeszcze popracować, żeby nie stracić tego kontraktu. Koreańczycy są zainteresowani, bo przez Polskę wchodzą na rynek europejski. To jest trudny rynek, który jest zdominowany przez Niemców, przez firmę budującą czołgi Leopard. Jednak Koreańczycy są ambitnymi ludźmi, a to byłoby z korzyścią również dla Polski, gdyby czołgi były produkowane w naszym kraju, dla wyposażenia polskiej armii. Podobnie jest z wyrzutniami Himars. Potrzeba ich 500, by odstraszyć agresora – ocenił gość Radia Maryja.
Całą rozmowę z Mariuszem Błaszczakiem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



