Litwa: protest przeciwko krytyce litewskich Polaków

Posłowie sejmowej frakcji AWPL, opuszczając salę posiedzeń, zaprotestowali przeciwko przemówieniu Vytautasa Landsbergisa, który w czasie uroczystości w rocznicę wydarzeń z 13 stycznia 1991 krytykował walkę litewskich Polaków o prawo używania swego języka.

Politycy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie podkreślili, że demonstracyjnie opuszczając salę w poniedziałek wyrazili protest przeciwko łamaniu w kraju praw mniejszości narodowych, a także oburzenie z powodu wysokiej grzywny (43 tys. 400 litów, czyli 12,5 tys. euro), nałożonej na dyrektora administracji samorządu rejonu solecznickiego za nieusunięcie dwujęzycznych – w językach litewskim i polskim – tablic z nazwami ulic.

„Uwzględniając zaistniałą sytuację, która poniża godność człowieka oraz ignoruje prawa obywateli w kwestii używania języka ojczystego w życiu publicznym, sejmowa frakcja AWPL wyraża zdecydowany protest poprzez opuszczenie sali w czasie przemówienia Vytautasa Landsbergisa” – czytamy w rozpowszechnionym oświadczeniu AWPL.

Vytautas Landsbergis – eurodeputowany i honorowy przewodniczący litewskich konserwatystów – który przed 23 laty był przewodniczącym Rady Najwyższej Republiki Litewskiej (funkcja odpowiadająca funkcji prezydenta kraju), w poniedziałek podczas swego wystąpienia ostro skrytykował obecne próby przyjęcia przez parlament projektu ustawy o mniejszościach narodowych.

Projekt ten zezwala na używanie, obok języka państwowego, języka mniejszości narodowych w miejscowościach zwarcie przez nią zamieszkanych; używania na przykład języka polskiego na Wileńszczyźnie, gdzie większość stanowią Polacy.

„Jeżeli takie normy się uprawomocnią to z niektórych miejscowości państwowy język litewski zostanie wygnany, w tych miejscowościach nie będzie też państwa litewskiego” – powiedział Landsbergis. Wyraził opinię, że niektórzy litewscy Polacy, zajmujący stanowiska w strukturach samorządowych, nie są lojalni wobec państwa i – jak dodał – „warto przyjąć kilka poprawek, by wyeliminować ze służby państwowej osoby, które nie przestrzegają ustaw”. Ta wypowiedź Landsbergisa została powitana przez litewskich posłów oklaskami.

Protest posłów AWPL przeciwko wystąpieniu Landsbnergisa skrytykowali posłowie opozycyjnej partii konserwatywnej, ale też premier Algirsdas Butkeviczius.

„Takie akcje – to wyraz braku szacunku dla państwa, które wywalczyło niepodległość, i tych którzy zginęli przed 23 laty, 13 stycznia” – powiedział premier Butkeviczius.

Z kolei przewodnicząca sejmowej frakcji AWPL Rita Tamaszuniene zapewniła, że „protest polegający na opuszczeniu sali był skierowany wyłącznie przeciwko Landsbergisowi i jego wypowiedzi”. „Wyrażamy swój szczery szacunek dla ofiar i uczestników wydarzeń z 13 stycznia i będziemy uczestniczyć we wszystkich głównych uroczystościach z Okazji Dnia Obrońców Wolności” – napisano w oświadczeniu AWPL.

Z okazji Dnia Obrońców Wolności przed południem w litewskim Sejmie odbyło się uroczyste posiedzenie Sejmu. Następnie na Cmentarzu Antokolskim oddano hołd poległym 13 stycznia. Wieczorem w katedrze wileńskiej zostanie odprawiona Msza święta. W wileńskich uroczystościach udział bierze delegacja polskiego Sejmu na czele w wicemarszałkiem Eugeniuszem Grzeszczakiem.

13 stycznia mijają 23 lata od tragicznych wydarzeń w Wilnie, gdy doszło do ataku wojsk radzieckich na wieżę telewizyjną, podczas którego zginęło 14 osób, a 150 zostało rannych. Wydarzenia te stanowiły decydujący zwrot w walce o niepodległość Litwy.

Litwa był pierwszym krajem wchodzącym w skład ówczesnego ZSRR, który 11 marca 1990 roku uchwalił Akt Niepodległości. Jej parlament podjął też wówczas uchwałę o przekształceniu Litewskiej SRR w Republikę Litewską i przywrócił jej tradycyjne symbole narodowe, m.in. trójkolorową żółto-zielono-czerwoną flagę i godło państwowe – Pogoń.

W ślad za Litwą poszły dwie pozostałe republiki bałtyckie: Łotwa i Estonia. Stało się to możliwe m.in. dzięki temu, że w końcu lat 80. w ramach wprowadzonej wcześniej przez przywódcę ZSRR Michaiła Gorbaczowa polityki „głasnosti” i „pieriestrojki” powstały w państwach bałtyckich ruchy na rzecz demokratyzacji życia społecznego i politycznego. Na Litwie był to Sajudis.

W drugiej połowie lat 80. w republikach radzieckich doszło do spontanicznego wzrostu nastrojów antyradzieckich i odrodzenia się tendencji niepodległościowych. Z czasem, przy coraz większym poparciu społecznym, kraje bałtyckie zaczęły się domagać większych swobód i wolności, początkowo w ramach ZSRR, a potem zażądały całkowitej niepodległości. Odrzucono konstytucję ZSRR i zaczęto wprowadzać własne ustawodawstwo.

Gorbaczow, który początkowo liczył, że nowo powstające w krajach bałtyckich ruchy demokratyczne będą stanowiły oddolne poparcie dla politycznych i ekonomicznych reform, zaczął się niepokoić rozwojem wydarzeń. Do dziś nie jest całkiem jasne, jaką odegrał on rolę w wydarzeniach styczniowych na Litwie. Uważa się, że sparaliżowany perspektywą rozpadu ZSRR uległ tym siłom na Kremlu, które postanowiły siłą rozprawić się ze zbuntowanymi republikami bałtyckimi.

Po Wilnie do rozlewu krwi doszło też w Rydze, stolicy Łotwy; 20 stycznia 1991 roku, w wyniku ataku wojsk radzieckich na siedzibę tamtejszego ministerstwa spraw wewnętrznych zginęło sześć osób. Jedynie Estonia, jako jedyna z trzech republik bałtyckich uniknęła rozlewu krwi.

PAP

drukuj