Ks. S. Kostrzewa: Jak odzyskać młode pokolenie dla wiary i patriotyzmu?
Coraz większa część młodzieży nie uznaje takich wartości jak wiara i patriotyzm. Uważają się za poszukujących, deistów lub ateistów, otwierają się na różne pseudoduchowości. Nie po drodze im z wiarą przodków. Nie wykazują wielkiego zainteresowania, aby ją poznawać i zgłębiać. Także sprawy Ojczyzny nie są dla nich priorytetem. Wielu spośród nich nie wiąże swojej przyszłości z Polską. Jakie są źródła takich postaw? Jak odwrócić ten trend, zabójczy dla przyszłości Polski? – wskazuje ks. Sławomir Kostrzewa, kulturoznawca i rekolekcjonista, na łamach „Naszego Dziennika”.
Chcąc odnaleźć korzeń tego zjawiska, należy w pierwszym rzędzie zwrócić uwagę na poważny wpływ mass mediów na światopogląd młodzieży. Właścicielami tych mediów są przedstawiciele krajów, w których interesie jest osłabianie Polski i utrzymywanie jej marginalnej, kolonialno-satelickiej pozycji w Europie. Drugą przyczyną jest powszechna zgoda na publiczną działalność osób lub stowarzyszeń, które ośmieszają i niszczą ważne dla Polski wartości lub po prostu szkodzą Ojczyźnie. Młodzi ludzie, często pozbawieni wiedzy historycznej i krytycyzmu, uważają, że taki sposób bycia jest społecznie akceptowany i może być drogą do sukcesu i popularności. W wielu środowiskach kwitnie moda na szydzenie z tego, co polskie i co dotyczy wiary Polaków. Z kolei będąca u władzy przez ostatnie lata prawica niewiele robiła, aby wymusić na władzy sądowniczej egzekwowanie Konstytucji i istniejącego prawa, które przewiduje surowe kary dla osób uderzających w ważne dla Polaków znaki i symbole lub popełniających przestępstwa obrazy uczuć religijnych.
Silne kraje pielęgnują patriotyzm
Warto zauważyć, że troska o zachowanie chrześcijańskich korzeni i pielęgnowanie patriotyzmu jest priorytetem dla krajów, które potrafią dbać o swoje interesy oraz mocarstwową pozycję. Takim przykładem mogą być Stany Zjednoczone, gdzie niezwykle rzadko zdarza się, aby młody człowiek świadomie wykazywał się postawą lekceważącego stosunku wobec własnego kraju oraz uznanych publicznie wartości. Wszelkie przejawy ignorancji lub świadomego deptania własnych korzeni są piętnowane i karane. Tymczasem w Polsce bezkarnie pną się po szczeblach karier politycznych lub medialnych osoby wykazujące się wybitnie lekceważącym stosunkiem wobec własnego kraju lub działające na korzyść innych państw niż Polska.
Dom bez fundamentu
Młodzi ludzie przypominają dzisiaj domy bez fundamentów. A każdy dom budowany bez fundamentów jest skazany na ruinę. Tymi fundamentami są wiara, rodzina, patriotyzm. Młodzi wchodzą w dorosłość bez fundamentów: bez wiary w Boga, bez rodziny, bez oparcia w silnym państwie, własnej Ojczyźnie, która w ich oczach nie jest warta troski. Mniej lub bardziej świadomie przyczyniają się do niszczenia własnego państwa. Nie troszczyć się o własną Ojczyznę to znak wyjątkowego zaślepienia człowieka, jego ogłupienia, to coś niespotykanego nie tylko w największych światowych mocarstwach, ale nawet w kulturach pierwotnych. Naprawę tego pokolenia trzeba zacząć od podstaw, czyli od nauki szacunku dla fundamentalnych wartości i ich rzeczywistej ochrony. Słabość Polski wykazuje się w tym, że obce mocarstwa narzuciły nam drogą szantażu ekonomicznego potrzebę realizacji kamieni milowych, których nazwa wprowadza w błąd, gdyż nie przyczynia się do rozwoju Polski, tylko do jej osłabienia. Tymczasem Polacy muszą pracować nad umocnieniem własnych „kamieni milowych”: trzech filarów, na których może być budowana nasza potęga: wiary, rodziny i patriotyzmu. Do tego trzeba przekonać zwłaszcza młode pokolenie.
Dlaczego wiara jest ważna?
Wiara w Boga i religia dają człowiekowi solidne fundamenty moralne. Pomagają odróżniać prawdę od kłamstwa, dobro od zła. Dziś nasza słabość narodowa polega głównie na tym, że wielu Polaków, odchodząc od wiary, nie potrafi odróżnić dobra od zła i prawdy od kłamstwa. Szczególnie dotyka to ludzi młodych, którzy w efekcie dają sobą łatwo manipulować. Brak fundamentów moralnych osłabia człowieka, który staje się niewolnikiem siebie samego, własnych słabości i nałogów. Moralność w człowieku jest jak jego system odpornościowy – jeśli dobrze funkcjonuje, rozpoznaje to, co zagraża organizmowi, i potrafi to zwalczać. Jeśli nie funkcjonuje dobrze, staje się sam dla siebie zagrożeniem. Wielu młodych Polaków jest pod każdym względem bardzo osłabionych, bo żyją poza moralnością, poza zdolnością do rozpoznawania, co jest dla nich dobre, a co złe. Młodzi mężczyźni i młode kobiety podejmują fatalne w skutkach decyzje. Ciągną w dół siebie i tych, którzy są wokół – kolegów, koleżanki, ale także rodzinę; mają na siebie nawzajem fatalny wpływ. Są jak zepsute jabłka w koszyku: jedno zaraża drugie i w krótkim czasie wszystkie nadają się do wyrzucenia. Tak wygląda rzeczywistość świata dorosłych i młodzieży bez moralności. Świat im wmówił – a dokładnie wrogowie wolnego, świadomego, myślącego człowieka – że każdy może sam stanowić, co jest dobre, a co złe; że nie potrzebujemy Boga, aby mówił nam, jak żyć. Młodym należy uświadamiać, że życie ma sens, gdy człowiek uczy się kochać i mądrze wybiera cele kochania oraz sposoby okazywania miłości. A wyłącznym źródłem prawdziwej miłości jest Bóg.
Troska o rodzinę umacnia państwo
Dobrze prowadzona relacja z Bogiem zbliża ludzi do siebie. Uczy prawdy znanej od wieków, że źródłem siły każdego państwa jest zdrowa moralnie rodzina. Ale młodym nie wystarczą tylko argumenty, dlaczego rodzina jest wartością. Trzeba ich uczyć, jak dobrze funkcjonować w rodzinie. Formacja rodzinna będzie więc troską o relacje oparte na miłości: nauką bycia razem w rodzinie, wzajemnej odpowiedzialności, służby, kochania się, przebaczania, szkołą rozpoznawania swoich życiowych zadań, ich realizacji, wzajemnej kontroli. Szkołą, jak reagować, gdy ktoś w rodzinie idzie błędną drogą; jak rozpoznawać przejawy zła uderzającego w całą rodzinę, szczególnie chciwości, gniewu, zazdrości. Bez zadbania o ten obszar nie pozyskamy młodych pokoleń.
W końcu warto przekonać młodzież, dlaczego w interesie Ojczyzny jest formacja patriotyczna i na czym polega. To troska o relacje z ludźmi i z własnym krajem, oparte na szacunku i miłości: do jego historii, osiągnięć, kultury, dóbr materialnych i duchowych. W Ameryce nikogo nie dziwi młody człowiek, który mówi: „kocham swój kraj”. W Polsce takie zdanie w ustach młodych rodzi wciąż drwiny.
Młodzi ludzie muszą także pojąć, że formacja patriotyczna to także troska o to, kto nas prowadzi, kto nami rządzi, kto egzekwuje i nadaje prawa – czy są to ludzie dobrego, uformowanego i oświecanego Bożym duchem sumienia, czy pospolici kłamcy lub wilki w owczej skórze. To kwestia wychowania do bycia świadomym członkiem społeczeństwa, które spoczywa obecnie na rodzinie.
Formacja patriotyczna uczy także, że prawdziwa wolność jest wtedy, gdy budowana jest na Bogu i na Jego zasadach, a przecież wolność to wartość bardzo ważna dla młodych ludzi. Należy pokazać im, że osłabiamy ją, gdy przyjmujemy narzucany z zewnątrz system wartości, sprzeczny z naszą chrześcijańską tożsamością i kulturą, który nie ma odniesienia ani do Boga, ani do Dekalogu.
Ks. Sławomir Kostrzewa/Nasz Dziennik



