fot. PAP/EPA

Krwawe walki w stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej

Nasilają się walki w Bangi – w stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej. Krwawe walki trwają między najeźdźcami na kraj, a zwolennikami obalonego prezydenta. Sytuacja napięta jest już od wczoraj od godzin porannych. Najgorzej jest w dwóch dzielnicach stolicy.

Strzały z karabinów było słychać przez całą noc. Ludzie uciekają ze swoim dobytkiem. Przy kościele w miejscowości Bimbo schroniło się około 150 osób. Mieszkańcy pomagają uciekinierom jak tylko mogą: gotują ryż dla kobiet i dzieci, aby mogli otrzymać choć jeden posiłek w ciągu dnia.

Żołnierze francuscy przekroczyli już granicę z Kamerunem. Wiadomości jakie płyną do nas z Republiki Środkowoafrykańskiej są niespójne. Francuskie media informują o 150 osobach zabitych. Jednak według danych jakie pochodzą ze szpitali, liczba ofiar wynosi 400.

Ks. Mieczysław Pająk, który posługuje w miejscowości Bagandou w Republice Środkowoafrykańskiej prosi o modlitwę w intencji pokoju.

– Wybuchły poważne walki pomiędzy najeźdźcami na ten kraj, którzy dumnie, chlubnie nazywają się pojednanie SELEKA i drugą frakcją tego kraju, którą są zwolennicy obalonego prezydenta. Walki przebiegają groźnie. Centrum miasta zostało opanowane przez mocną zawieruchę wojenną. Trudno cokolwiek ustalić. Jest nadzieja, że jeśli Francuzi zaangażują się to może kiedyś ten kraj zazna chociaż odrobinę spokoju. Jak na razie wszystko jest na opak. Kto ma więcej broni ten próbuje sięgnąć po władzę. Zobaczymy, czekamy cierpliwie i liczymy na waszą modlitwę, na wasze wsparcie duchowe. Waszych najbliższych informujemy żeby się nie martwili, bo na razie białych ten konflikt nie dotyczy – informuje ks. Mieczysław Pająk.

RIRM

drukuj