fot. PAP/Tomasz Gzell

Kolejni świadkowie zeznawali przed Komisją Śledczą ds. Amber Gold

Nie zgłaszano mi problemów z dochodzeniem dotyczącym Amber Gold i trudności we współpracy z prokuraturą w tej sprawie – zeznał przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold były komendant miejski policji w Gdańsku Zbigniew Pakuła.

Członkowie komisji badającej działalność firmy Marcina P. przesłuchali we wtorek kolejnych dwóch świadków. Jednym z nich był były komendant miejski policji w Gdańsku. Zbigniew Pakuła gdańską jednostką kierował od maja 2010 r. do stycznia 2016 r. Wcześniej był m.in. zastępcą gdańskiego komendanta miejskiego ds. prewencji.

Przed komisją zeznał, że o sprawie Amber Gold dowiedział się w momencie, kiedy zrobiło się o niej głośno. Po objęciu funkcji komendanta nie miał pojęcia, że podległa mu jednostka prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

Jak mówił, nie wiedział też o nieprawidłowościach w relacjach z prokuraturą i stroną, wobec której toczyło się postępowanie.

– Nie wiedziałem o tych problemach, na tym etapie nie wiedziałem o tym postępowaniu. Nie nadzoruję postępowań indywidualnych jako komendant. Jeżeli było naruszone prawo, bez względu na to, czy ze strony nadzorującego prokuratora, czy ze strony prowadzącego postępowanie, czy też nadzorującego bezpośredniego przełożonego, oczywiście powinno to być zgłoszone w jedynej dopuszczalnej formie, jaka obowiązuje w policji, czyli w formie złożenia raportu – mówił Zbigniew Pakuła.

Świadek podkreślił, że gdyby miał taki sygnał, to zareagowałby.

O tym, że dochodzenie ws. Amber Gold mogło być lekceważone przez nadzorującą je prokuraturę Gdańsk-Wrzeszcz, mówiła w ubiegłym roku przed komisją prowadząca sprawę gdańska policjantka Katarzyna Tomaszewska-Szyrajew.

We wtorek komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała też na niejawnym posiedzeniu policjanta, którego dane nie są jawne.

RIRM/TV Trwam News

drukuj