Komisja śledcza ds. Amber Gold przesłucha kolejnych b. członków KNF

Przed komisją śledczą ds. Amber Gold staną dziś kolejni przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego. Przesłuchany zostanie były przewodniczący KNF Stanisław Kluza oraz jej były członek Witold Koziński.

Nadzór KNF ws. Amber Gold był nieskuteczny – dobitnie pokazały to wczorajsze przesłuchania dwóch urzędników Komisji Nadzoru Finansowego.

– Bez znaczenia była państwa działalność – bo wy przez 2 lata nie uchroniliście nikogo. Byliście bardzo zadowoleni z tego faktu, że złożyliście zawiadomienie (…). Skutek tego był żaden, przynajmniej na tym etapie; więc pytam pana: czy państwo mieliście świadomość tego, że oni rozkręcają swoją działalność, a pokrzywdzonych jest coraz więcej? I czy mieliście takie poczucie, że na jakimś etapie przy skali tego może dojść do pewnego zachwiania rynku finansowego w Polsce? – pytała Małgorzata Wassermann, przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold.

Zdaniem byłego dyrektora Departamentu Komunikacji Społecznej Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego Łuksza Dajnowicza, KNF robił co mógł w tej sprawie.

– KNF jednak w różnych obszarach, również w tym moim, starała się robić to, co może – mówił Łukasz Dajnowicz.

Świadkowi wydawało się, że świadomość ryzyka była. A jak KNF walczył z Amber Gold?

– W jaki sposób i czy w ogóle inicjowano ze strony KNF taką informację w mediach o publicznej liście ostrzeżeń? – pytał członek komisji śledczej Jarosław Krajewski.

– W kontakcie z dziennikarzami, na bieżąco. Komunikaty, broszury. Ale pewnie państwo nie chcecie tego słuchać – odpowiedział Łukasz Dajnowicz.

Komunikaty, broszury, konferencje czy prelekcje nie przyniosły jednak rezultatów. Świadek zasugerował nawet, że ściganiem szefa Amber Gold powinny zajmować się media.

Na tym jednak nie koniec. KNF, jak zeznał Łukasz Dajnowicz, wpisało Amber Gold na listę ostrzeżeń po pytaniach dziennikarzy. Przez lata utrzymywano, że Komisja zrobiła to z własnej inicjatywy.

Przed sejmowymi śledczymi stanął wczoraj także zastępca dyrektora departamentu prawnego w KNF, Marcin Pachucki.

Płyną miliony, państwo macie świadomość, że skala jest coraz większa. Umieściliście (to) na stronie z ostrzeżeniami, pan złożył zawiadomienie, przez 2,5 roku złożył zażalenia na to, i nic – podkreślała przewodnicząca komisji śledczej.

– Ciężko nam odpowiadać za działania prokuratury – oświadczył przesłuchiwany Marcin Pachucki.

Świadek przekonywał, że w KNF od początku była świadomość skali tej sprawy. Mówił również, że Komisja robiła, co mogła.

– Śmiem twierdzić, że działania urzędu przynosiły efekty, czego dowodem są uchylenia postanowienia prokuratora, przychylenie się do tych zażaleń przez sąd – powiedział Pachucki.

TV Trwam News/RIRM

drukuj