fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

Kolejne taśmy ujrzały światło dzienne. Jaki jest rzeczywisty udział Lecha Wałęsy w strajku w Stoczni Gdańskiej?

Lech Wałęsa na strajk do Stoczni Gdańskiej został przywieziony – tak wynika z rozmowy z 2013 roku Leszka Millera i nieżyjącego już Jana Kulczyka w Amber Room. Fragmenty tej rozmowy ujawnił portal tvp.info.

Dyskusja mężczyzn dotyczyła filmu Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z Nadziei”. W trakcie rozmowy były premier Leszek Miller przyznał, że w produkcji jedna scena jest nieprawdziwa.

„Lech Wałęsa nie skakał przez żaden płot; on mówi, że przeszedł boczną bramą, a mi nieżyjący już komandor Marynarki Wojennej mówił, że tak naprawdę to go przywieźli” – powiedział Leszek Miller. Były premier podkreślił, że jest pewny tej informacji.

Prof. Mieczysław Ryba, historyk, nie jest zaskoczony tymi informacjami. Jak wskazuje, opozycjoniści od wielu lat krytycznie podchodzą do zasług, które przypisuje się Wałęsie.

– To jest pewne potwierdzenie relacji, które przekazują świadkowie tamtych wydarzeń od Anny Walentynowicz począwszy a na Andrzeju Gwieździe kończąc. Rzeczywiście sytuacja jest ciekawa. Od strony historycznej mamy do czynienia z legendą Wałęsy skaczącego przez płot i z relacjami jego oponentów, którzy mówią, że został on dowieziony. Rzeczywistość znana, jeśli bierzemy pod uwagę opinie tych opozycjonistów, którzy są krytyczni wobec Lecha Wałęsy, którzy krytykują jego rolę w czasach „Solidarności”, a szczególnie przy Okrągłym Stole. To, że to wypowiada w tym kontekście Leszek Miller, jest tym bardziej ciekawe – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

Film Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei” miał premierę jesienią 2013 r.

RIRM/TV Trwam News

drukuj