Kolejne straty finansowe PLL LOT w związku z nielegalnym strajkiem
Kolejny dzień strajku w PLL LOT. Narodowy przewoźnik odwołał dziś 11 rejsów. Protestujący związkowcy domagają się dymisji prezesa.
To już nie pojedyncze, a dziesiątki odwołanych lotów.
– Nawet jeden lot to już straty liczone w tysiącach. Odwołanie kilku, kilkunastu lotów, to już się robią miliony – wskazuje Andrzej Wardziak, ekspert ds. lotnictwa.
Są to miliony stracone przez LOT. Dziś, na skutek strajku, odwołano kolejnych 11 rejsów, w tym ten z Warszawy do Chicago. Większość rejsów, bo dziś to łącznie ponad 380, odbywa się zgodnie z planem. Spółka trwający protest uznaje za nielegalny.
– Jest to tak naprawdę anarchistyczny ruch, który spowodował już bardzo przykre konsekwencje dla wielu osób. Jesteśmy dzisiaj zdeterminowani, żeby zaprosić te osoby do rozmów, chcemy, żeby one tutaj przyszły, liderzy związkowi i protestujący, żebyśmy zastanowili się wspólnie, jak możemy tę sprawę rozwiązać – podkreśla rzecznik PLL LOT Adrian Kubicki.
Związkowcy oczekują przywrócenia do pracy osób zwolnionych dyscyplinarnie, w tym Moniki Żelazik, przewodniczącej Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego.
– Moralną odpowiedzialność za te zwolnienia ponoszą liderzy związków zawodowych, dwóch związków zawodowych, którzy protestują, mimo że znają orzeczenia sądów – zaznacza Adrian Kubicki.
Drugi postulat związkowców to dymisja prezesa. Rafał Milczarski o dymisji jednak nie myśli.
– Zarząd powinien rozmawiać z pracownikami, powinien częścią tych zysków być może się dzielić, ale nie można doprowadzić do tego, żeby skonsumować ten zysk w całości przez pracowników – mówi Andrzej Wardziak.
Ekspert ds. lotnictwa Andrzej Wardziak przekonuje, że jeśli teraz zatrzymamy rozwój LOT-u, to za kilka lat możemy tego mocno żałować.
TV Trwam News/RIRM
