Kolejne kraje wracają do paliw kopalnych. Tymczasem Komisja Europejska chce zaostrzyć zielone klimatyczne szaleństwo, a rząd D. Tuska opóźnia budowę elektrowni atomowej
Niepewna sytuacja geopolityczna sprawia, że coraz więcej krajów chce korzystać z własnych kopalnych surowców energetycznych. Tymczasem Komisja Europejska próbuje zaostrzyć cele klimatyczne i upiera się przy tym, co robi od lat.
W ubiegłym roku Donald Trump szedł do wyborów prezydenckich z hasłem „Drill baby, drill”. Jako prezydent mówił o zmianach, które zwiększą wydobycie ropy, gazu i węgla.
– Tniemy niepotrzebne regulacje, które były wymierzone w piękny, czysty węgiel – podkreślał Donald Trump w kwietniu tego roku.
Na paliwa kopalne stawia najbliższy sąsiad USA – Kanada, która dotąd przodowała w walce z ociepleniem klimatu. Teraz chce być niezależna od Stanów Zjednoczonych. Nowy kanadyjski rząd wybuduje ropociąg, który połączy kanadyjskie pola naftowe z zachodnim wybrzeżem kraju.
– Zamierzamy zbudować duże projekt zasilane kanadyjską energią, przekształcone przez kanadyjską technologię i wykonane przez naszych pracowników – podał Mark Carney, premier Kanady.
W Europie brytyjski lewicowy premier Keir Starmer zapowiada nowe odwierty ropy i gazu na Morzu Północnym. Nie wstrzyma też inwestycji firm Shell i Equinor, których nie chcą aktywiści.
Świat idzie w ślady amerykańskiego prezydenta, który zrywa z lewicową zieloną ideologią na rzecz bezpieczeństwa energetycznego – zwrócił uwagę dr inż. Bogdan Sedler.
– Prezydent USA, Donald Trump, podjął racjonalną politykę klimatyczną, gdyż emisja CO2 nie jest aż tak szkodliwa jak na przykład emisja metanu, który jest 50, 60, 70 razy bardziej szkodliwy – zaakcentował dr inż. Bogdan Sedler.
W tym samym czasie Komisja Europejska próbuje zaostrzyć cele klimatyczne. Do 2040 roku unijne kraje miałyby zredukować emisję gazów cieplarnianych o 90 proc. w stosunku do roku 1990.
To droga do upadku unijnych gospodarek – ostrzegł poseł PiS, Paweł Sałek.
– Cały świat wykorzystuje węglowodory do tego, żeby rozwijać swoją gospodarkę, jedynie UE prowadzi trudną politykę klimatyczną, bardzo ambitną redukcyjną, która w rezultacie obniża konkurencyjność całej europejskiej gospodarki, także polskiej – stwierdził pos. Paweł Sałek.
Unijni liderzy – tacy jak Francja i Niemcy – inwestują w rozwój OZE, w tym budowę kolejnych farm wiatrowych. Jednak energia z wiatru i słońca nie jest stabilna, co pokazał ostatni blackout w Hiszpanii, dlatego Niemcy sięgają także po paliwa kopalne. Berlin zapowiedział budowę nowych bloków gazowych i wspólnie z Holendrami chce wykonać nowy odwiert na Morzu Północnym, aby zwiększyć zasoby gazu.
Europa nie może uciekać od węgla i gazu – zauważył ekspert ds. energetyki, Wojciech Jakóbik.
– Mamy rewizję polityki energetyczno-klimatycznej. Najpierw pandemia, potem kryzys energetyczny, potem inwazja Rosji na Ukrainę, kazały przedefiniować tę politykę, przypomnieć sobie o twardym bezpieczeństwie dostaw i dlatego paliwa kopalne są w cenie, wciąż napędzają gospodarkę – wskazał Wojciech Jakóbik.
Polska nie może pozwolić sobie na rezygnację z węgla – powiedział poseł Konfederacji, Krzysztof Mulawa.
– Jeżeli w polskim interesie jest, żeby fedrować, a jest, to musimy fedrować, wykorzystywać polski węgiel do tego, żeby ogrzewał nasze domy – podsumował pos. Krzysztof Mulawa.
Gwarancją bezpieczeństwa dla Polski w dobie transformacji energetycznej ma być elektrownia atomowa. Jednak inwestycja jest opóźniana. Obecny rząd zakłada, że elektrownia ruszy dopiero w 2036 roku. Rząd Prawa i Sprawiedliwości chciał ją uruchomić trzy lata wcześniej.
TV Trwam News



