fot. PAP/EPA

Kolejna ingerencja PE w wewnętrzne sprawy Polski

Po raz kolejny z inicjatywy polskiej opozycji Parlament Europejski debatuje na temat sytuacji politycznej w Polsce. To niedorzeczna debata i nie ma najmniejszego powodu, by się odbyła – podkreślają politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Pierwotnie debata miała się odbyć wczoraj, w 35. rocznice wprowadzenia stanu wojennego. Została jednak przesunięta o jeden dzień. O dyskusję na temat Polski  wnioskowało porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy – wskazuje dr Lucyna Kulińska, politolog.

– Wydaje mi się, że ktoś Ryszardowi Petru podsunął taką prosta myśl, że nie spodoba się Polakom ta debata i wyjdzie ona dla nich negatywnie. Dlatego zmienił zdanie i stąd to odwoływanie – mówi politolog.

Informacje o stanie dialogu z Polską przedstawi Komisja Europejska, która od stycznia prowadzi wobec polskiego rządu procedurę w sprawie praworządności w związku z kryzysem politycznym wokół Trybunału Konstytucyjnego – dodaje.

– Mamy ogromny popis hipokryzji. Jak nie wiemy o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Wiemy, że ostatnie osiem lat to jest przejmowanie Polski przez niemiecki kapitał. Dzisiaj Polska zaczęła wybijać się gospodarczo, staje się niezależna, wykorzystując pewne sytuacje ekonomiczne. Polska usiłuje odbudować swój stan posiadania, rządzić się samodzielnie i ratować to, co da się jeszcze uratować. Nie może się to podobać tym, którzy wyobrażali sobie Polskę jako kolonię – zaznacza dr Kulińska.

Nie da się ukryć, że w całej sprawie nie chodzi także o praworządność, ale raczej polityczną grę ze strony opozycji, która inicjuje tego typu debaty.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj