fot. PAP/EPA

KE żąda dodatkowych 2 mld euro od Wielkiej Brytanii

Premier Wielkiej Brytanii David Cameron oświadczył po szczycie UE, że jego kraj nie zapłaci dodatkowych 2 mld euro do budżetu UE, których żąda od niego KE.

Przywódcy uzgodnili, że w tej sprawie odbędzie się dodatkowe spotkanie ministrów finansów „28”.

Komisja zażądała od Wielkiej Brytanii dodatkowej wpłaty do unijnej kasy po tym, gdy okazało się, że tegoroczna składka Londynu była zbyt mała w stosunku do obliczonego według nowych zasad brytyjskiego produktu krajowego brutto.

Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek” zwraca uwagę, że system liczenia składek jest absurdalny i może sprzyjać nadużyciom.

 – Czyżby nie zachęcało to do kreatywnej księgowości? W przyszłości Wielka Brytania czy inny kraj może fałszować dane, aby zaoszczędzić. I tutaj kwestia Polski. Podczas kryzysu finansowego, kiedy kraje wpadały w recesję, my na papierze parliśmy do przodu, nasze PKB rosło- powiedział Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”.

Nowa formuła obliczania PKB do gospodarczego bilansu państwa dolicza, m.in. dodatkowe kategorie wpływów z transakcji kapitałowych, jak m.in. prostytucję.

W ramach tych wyliczeń okazało się, że dotychczas deklarowany PKB jest w niektórych państwach zaniżony a w innych zawyżony.

Polsce według źródeł dyplomatycznych miałby przypaść zwrot ponad 300 mln euro. Z kolei Francja , według „Financial Timesa” , mogłaby liczyć aż na 1 mld euro rabatu.

 


RIRM/TV Trwam News

drukuj