fot. PAP/Andrzej Grygiel

Jest szansa na uratowanie górników; ratownicy odebrali sygnał radiowy

Szanse na odnalezienie trzech górników uwięzionych pod gruzami kopalni Zofiówka są coraz większe. W nocy ratownicy odebrali sygnał radiowy emitowany przez nadajnik umieszczony w lampie któregoś z nich. Wciąż trwa penetrowanie wyrobisk. Do przeczesania wyznaczonego terenu nadal jednak pozostaje łącznie ok. 230 metrów korytarzy.

W chwili obecnej przy przeczesywaniu wyrobisk powstałych po zawaleniu kopalni Zofiówka pracuje 15 zastępów ratowników. W ciągu całej doby przewidzianych jest 40 zastępów.

– Posunęliśmy się do metra 84. Zostało nam tutaj ok. 50-60 metrów, łącznie z tą częścią chodnika – podkreślił Daniel Ozon, prezes JSW.

Nadzieje na uratowanie trzech zaginionych górników są coraz większe.

Wczoraj w godzinach nocnych (korzystając z aparatu GLOB) ratownicy znaleźli sygnał radiowy, który pojawia się w tym miejscu ok. 20-25 metra. Jak wspominałem, ten sygnał radiowy jest też zakłócany dużą ilością urządzeń metalowych pod ziemią, tak więc nie jest on mocno precyzyjny – dodał Daniel Ozon.

Kolejna ekipa wraz z anteną GLOB podejmie próbę przeczesania korytarza do samego końca. Nowe informacje mogą pojawić się w przeciągu 5-6 godzin.

Wydaje się, że jest jedna lampa. Jak wspomniałem, dwóch górników, którzy pracowali na dole mieli lampę. Mamy 3 górników poszukiwanych. Jeden miał lampę z inną częstotliwością, dwóch ma lampę z tą samą częstotliwością. Nie wiemy, czy to jest lampa tego jednego czy tych dwóch. To jest jeszcze ten znak zapytania – wskazał prezes JSW.

Aby móc nadal penetrować wyrobiska, konieczne jest usunięcie blokującego drogę sprzętu oraz zainstalowanie lutniociągu doprowadzającego powietrze – powiedział Tomasz Śledź, zastępca prezesa zarządu ds. technicznych JSW.

– Tego metanu jest dosyć dużo – 20 proc. i tlenu 17 proc., dlatego teraz bardzo ważne jest dociągnięcie rurociągu i doprowadzenie powietrza w miejsce pracy. Żeby nadal można było penetrować, musimy powycinać przenośniki i urządzenia, które tam przeszkadzają – wskazał Tomasz Śledź.

Możliwe, że do miejsca, w którym znajdują się poszukiwani mężczyźni dochodzi tzw. techniczny rurociąg ze sprężonym powietrzem. Daje im to większe szanse na przeżycie. Ratownicy wciąż jednak muszą przedostać się przez dwa odcinki zawalonego wyrobiska o długościach ok. 80 i 150 metrów.

TV Trwam News/RIRM

drukuj