fot. PAP/Maciej Kulczyński

Janusz Palikot wyszedł z aresztu – media wskazują, że pieniądze na kaucję miał pomóc zbierać Stanisław Żmijan, przewodniczący PO na Lubelszczyźnie

Były poseł Janusz Palikot w poniedziałek opuścił areszt. Wpłacona została kaucja w wysokości dwóch mln złotych. Wokół kaucji pojawiają się kontrowersje. Medialne doniesienia wskazały, że kwotę pomógł uzbierać Stanisław Żmijan, przewodniczący PO na Lubelszczyźnie. Polityk miał wysyłać smsy do partyjnych kolegów.

Janusz Palikot został zatrzymany w październiku ubiegłego roku przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Wraz z nim ujęto jego dwóch współpracowników: Przemysława B. i Zbigniewa B. Zatrzymani zostali przewiezieni do Wrocławia, gdzie usłyszeli zarzuty oszustwa i przywłaszczenia mienia.

Januszowi Palikotowi przedstawiono osiem zarzutów, w tym siedem dotyczących oszustw związanych z działalnością spółek z jego grupy kapitałowej oraz jeden zarzut przywłaszczenia towarów o wartości ponad 5 mln złotych. Decyzją sądu areszt tymczasowy Janusza Palikota został przedłużony w grudniu ubiegłego roku o kolejne trzy miesiące, z możliwością zwolnienia po wpłaceniu kaucji. Pierwotny termin upływał 26 grudnia, lecz nie zdołano wówczas zebrać na czas wymaganej kwoty. Dopiero teraz – po wpłaceniu dwóch mln złotych – Janusz Palikot opuścił areszt. Wokół kaucji pojawiają się kontrowersje. Medialne doniesienia wskazały, że kwotę pomógł uzbierać Stanisław Żmijan, przewodniczący PO na Lubelszczyźnie. Polityk miał wysyłać smsy do partyjnych kolegów.

 „Janusz Palikot za pośrednictwem swojego syna zwrócił się z prośbą o pomoc w zebraniu środków na kaucję, warunkującą jego wyjście z aresztu. Wsparcie dowolną kwotą. Pełnomocnikiem Janusza w tej sprawie jest jego brat Bogdan. Proszę o odpowiedź” – miał pisać Stanisław Żmijan.

Janusz Palikot nie przyznał się do winy. Najcięższe z zarzucanych mu przestępstw są zagrożone karą do 20 lat pozbawienia wolności.

TV Trwam News

drukuj