fot. pixabay.com

Jaka przyszłość elektrowni jądrowej w Polsce?

Jeszcze w tym tygodniu zostaną przedstawione szczegóły zaktualizowanego rządowego programu energetyki jądrowej. Kluczowym elementem nowej strategii będzie kwestia drugiej elektrowni atomowej. Ma ona powstać w środkowej Polsce w jednej z czterech proponowanych lokalizacji, spośród których faworytami są Bełchatów i Konin.

W grze jest także dwóch inwestorów: PGE i Polskie Elektrownie Jądrowe oraz trzy technologie: amerykańska, francuska i południowo-koreańska. Tymczasem pierwsza elektrownia jądrowa, która powstanie na Pomorzu boryka się z problemami.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, aktualnie zakładany koszt inwestycji jest już o ponad 70 proc. wyższy niż w pierwotnej ofercie amerykańskiego Westinghouse. Były wicepremier i b. minister aktywów, Jacek Sasin, podkreśla, że to efekt opieszałości rządu.

– Po pierwsze trzeba skutecznie negocjować z partnerami, żeby rzeczywiście te koszty nie rosły w tak lawinowy sposób. To też jest wynik tego spowolnienia prac, bo jeśli prace nie są realizowane, jeśli projekt nie idzie do przodu, ceny rosną, ale rośnie też presja. Mamy do czynienia z czymś takim, że Polska staje się krajem, który za chwilę stanie rzeczywiście pod energetyczną ścianą. Wtedy oczywiście wszyscy dostawcy technologii, urządzeń, będą mogli śrubować ceny, bo jeśli partnerem jest kraj, który nie ma jakby ruchu, nie ma możliwości szukania innych tańszych rozwiązań, tańszych dostawców, to wtedy jest zmuszony rzeczywiście przyjmować droższe rozwiązania. Tu trzeba po prostu działać szybko – podkreślił Jacek Sasin.

Obecnie trwa dialog rządu z KE ws. pomocy publicznej dla elektrowni atomowej na Pomorzu. Całe postępowanie może potrwać nawet dwa lata.

RIRM

drukuj