Jaka będzie decyzja Prezydenta RP w sprawie sędziów wskazanych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego?
Po powrocie prezydenta do Polski dowiemy się, jakie będą jego działania w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.
Ponad dwa lata koalicja rządząca bojkotowała Trybunał Konstytucyjny – mówi szef Kancelarii Prezydenta RP, minister Zbigniew Bogucki.
– Oni nie chcieli nikogo wysłać do TK, bo wtedy musieliby stwierdzić to, co jest faktycznie ustrojowo ważne, to znaczy, że Trybunał Konstytucyjny funkcjonuje – podkreśla min. Zbigniew Bogucki.
Wakaty zostały obsadzone teraz, gdy koalicja rządząca ma szansę przejąć kontrolę nad Trybunałem. Sejm wskazał sześć nazwisk, a w czerwcu i we wrześniu do uzupełnienia będą dwa kolejne wakaty, dlatego trudno nie odnieść wrażenia, że Trybunał, którego według polityków rządu nie było, jest wtedy, gdy to my mamy w nim większość.
To jedna z wątpliwości, jakie ma Pałac Prezydencki, dlatego dla głowy państwa przyjęcie ślubowania od kandydatów wskazanych przez większość parlamentarną nie jest oczywiste.
„Po powrocie z USA Pan Prezydent poinformuje o działaniach dotyczących Trybunału Konstytucyjnego” – zauważa Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta RP
Premier Tusk czeka, czego dowiemy się po powrocie głowy państwa ze Stanów Zjednoczonych. Samo przyjęcie ślubowania uznaje za prezydencki obowiązek.
– Obowiązek konstytucyjny – stwierdza Donald Tusk.
Uzupełnieniem tej wypowiedzi jest inna z dnia wcześniejszego i dotyczy osób, które koalicja rządząca wybrała do Trybunału.
– Tak czy inaczej przysięgę złożą – przekonuje szef rządu.
Taka wypowiedź sugeruje, że premier na poważnie bierze scenariusz zaprzysiężenia sędziów bez udziału głowy państwa.
Prof. Ryszard Piotrowski mówi, że musi zaistnieć ważna okoliczność, by prezydent odmówił przyjęcia ślubowania. Nie chciał rozstrzygać, czy w tej sprawie z taką okolicznością mamy do czynienia, ale zgłosił ważną uwagę.
– Sposób wyboru sędziego musi pozostawać poza jakimkolwiek podejrzeniem, że to był wybór naruszający reguły, procedury – oznajmia prof. Ryszard Piotrowski.
Takie zastrzeżenia ma Pałac Prezydencki.
– Sędziowie, kandydaci na sędziów, powołani przez Sejm, muszą wchodzić w konkretne miejsce, na miejsce konkretnego sędziego i w konkretną kadencję. W przypadku tych sześciu powołań tego rodzaju sytuacji nie ma – podsumowuje minister Zbigniew Bogucki.
Nie ma też znanego z przeszłości hasła „dublerzy”. Tak rządząca dziś koalicja nazywała trzech sędziów, których wybór uważała za nieważny. „Dublerami” – w jej ocenie – byli też sędziowie, którzy zastąpili dublerów – żaden z sześciu kandydatów, wybranych przez parlamentarną większość, takich słów, pod swoim adresem, już nie usłyszał.
TV Trwam News




