fot. PAP/Radek Pietruszka

J. Sasin: Za chwilę usłyszymy, że spółki Skarbu Państwa nie przynoszą zysków i najlepszą metodą będzie sprzedaż. Nie mam wątpliwości, że to jest zadanie nominatów powołanych do tych spółek

Za chwilę usłyszymy, że spółki Skarbu Państwa nie przynoszą zysków, że są właściwie obciążeniem dla gospodarki i najlepszą metodą będzie sprzedaż. Nie mam wątpliwości co do tego, że to jest zadanie tych nominatów, którzy są dzisiaj powołani do spółek Skarbu Państwa, żeby nie podejmować skutecznych decyzji, nieskutecznie zarządzać tymi spółkami, żeby dzisiaj skupić się właściwie tylko i wyłącznie na zmianach kadrowych – mówił w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Jacek Sasin, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wicepremier oraz były minister aktywów państwowych.

Spółki Skarbu Państwa notowane na giełdzie zaprezentowały swoje wyniki za II kwartał br. Z ponad 20 spółek prawie połowa wykazała stratę. Dla porównania, w analogicznym okresie roku ubiegłego spółki te odnotowały zysk w wysokości 11,5 miliarda złotych.

– Spółki Skarbu Państwa to jest nasze dobro narodowe. To jest to dobro, które powinno pracować dla nas wszystkich. W poprzednich latach, w czasie rządów PiS, spółki skarbu Państwa były największymi płatnikami podatku CIT na polskim rynku, dostarczały do budżetu miliardy złotych, zarówno w drodze podatku od zysku, ale także poprzez dywidendy, które zasilały również budżet polskiego państwa. Dzisiaj, po pół roku, możemy powiedzieć, że zysku ze spółek Skarbu Państwa mieć nie będziemy. Nawet spółki, które generowały największe zyski, takie jak Orlen, dzisiaj co prawda jeszcze są na plusie, ale ledwo są na plusie. Orlen, który w pierwszym półroczu ubiegłego roku zarobił ponad 15,5 mld złotych, pierwsze półrocze tego roku zakończył z zyskiem tylko na poziomie 2,7 mld złotych – zwrócił uwagę Jacek Sasin.

Przedstawiciele obecnej koalicji rządzącej winą za fatalny bilans polskich spółek Skarbu Państwa próbują obarczyć rząd Prawa i Sprawiedliwości.

– To jest zresztą powszechna taktyka poszukiwania winy nie w sobie, tylko w poprzednikach, którzy sprawnym zarządzeniem spowodowali, że te spółki już zarabiały, ale również inwestowały. Przecież spółki Skarbu Państwa były największymi inwestorami jeśli chodzi o tworzenie nowych miejsc pracy – duże inwestycje chociażby w Orlenie, zakłady chemiczne, ale również Polska Grupa Energetyczna, która planowała duże inwestycje również w energetykę jądrową. Ten projekt również jest dzisiaj zamrożony. (…) Dzisiaj mamy do czynienia z polityką zmierzającą do tego, aby spółki Skarbu Państwa straciły swoją wartość – podkreślił były wicepremier.

Działania zmierzające do wyprzedaży polskich spółek Skarbu Państwa nie są niczym nowym w polityce prowadzonej przez Platformę Obywatelską. Z podobnym zjawiskiem mieliśmy już do czynienia w latach 2007-2015, a więc podczas rządów koalicji PO-PSL.

– Wyprzedawali nie tylko całe firmy, takie jak PKP Energetyka, którą odzyskaliśmy z trudem w finale naszych rządów. Po wielu latach starań udało nam się tę spółkę odkupić przez Polską Grupę Energetyczną, zresztą podobnie jak chociażby Bank Pekao S.A. czy wiele innych strategicznych firm, również mniejszych, ale także – co trzeba przypomnieć – w tamtym okresie rządząca wówczas koalicja PO-PSL obniżała udział Skarbu Państwa w innych firmach, takich jak chociażby KGHM czy Azoty, gdzie sprzedawano pakiety akcji poprzez giełdę i skarb Państwa przestawał być w tych firmach większościowym udziałowcem. Tam udział Skarbu Państwa spadał z 50, 60 czy nawet większego poziomu procent udziału we własności do 30 kilku procent – przypomniał gość „Aktualności dnia”.

Mam nieodparte wrażenie, że dziś mamy „powtórkę z rozrywki” z lat 2007-2025 – zaznaczył były szef MAP.

– Za chwilę usłyszymy, że spółki Skarbu Państwa nie przynoszą zysków, że są właściwie obciążeniem dla gospodarki i najlepszą metodą będzie sprzedaż. Nie mam wątpliwości co do tego, że to jest zadanie tych nominatów, którzy są dzisiaj powołani do spółek Skarbu Państwa, żeby nie podejmować skutecznych decyzji, nieskutecznie zarządzać tymi spółkami, żeby dzisiaj skupić się właściwie tylko i wyłącznie na zmianach kadrowych. Z samego Orlenu zwolniono ponad 1000 osób, które trafiły do tej firmy bądź awansowały w czasach rządów PiS, często na szeregowych stanowiskach (…) Z jednej strony mamy zwalnianie ludzi, a z drugiej strony jest ta ciągła pogoń za rzekomymi wielkimi nieprawidłowościami – wskazał Jacek Sasin.

Całą rozmowę z Jackiem Sasinem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [TUTAJ].

 

radiomaryja.pl

 

 

 

drukuj