fot. facebook.com/jacek.sasin.1/

J. Sasin o kandydatach PO na listy KE w eurowyborach: Jeśli jest wielu chętnych do niewielu miejsc, dochodzi do awantur

Zawsze, jeśli jest tak, że jest bardzo wielu chętnych do bardzo niewielu miejsc, dochodzi do napięć, dochodzi do awantur. To obserwujemy w Koalicji Europejskiej – powiedział Jacek Sasin. Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów odniósł się w ten sposób do zaprezentowania przez PO nazwisk kandydatów tej partii na listy Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Byli premierzy, a także m. in. były szef MSZ Radosław Sikorski oraz żona zamordowanego prezydenta Gdańska znajdą się na listach Koalicji Europejskiej do Parlamentu Europejskiego.

W piątek zarząd Platformy zarekomendował kandydatów partii na listy wyborcze.

Radosław Sikorski, Ewa Kopacz, Jerzy Buzek, Janusz Lewandowski, Tomasz Frankowski, Janina Ochojska, Róża Thun, a także Władysław Kozakiewicz, Andrzej Halicki, Joanna Mucha – są wśród kandydatów na listy Koalicji Europejskiej w wyborach do PE zarekomendowanych w piątek przez zarząd Platformy Obywatelskiej. W sobotę 23 marca kandydatów zatwierdzi Rada Krajowa PO.

Propozycje wywołały już wewnętrzne podziały. Michał Boni, obecny europoseł PO, nie wyklucza opuszczenia partii, która zaproponowała mu dalekie, piąte miejsce na liście warszawskiej. Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin zaznacza, że spory personalne będą dużym problemem KE.

– Zawsze, jeśli jest tak, że jest bardzo wielu chętnych do bardzo niewielu miejsc, dochodzi do napięć, dochodzi do awantur. To obserwujemy w Koalicji Europejskiej. My jesteśmy jedną drużyną i przede wszystkim rozumiemy, że mamy jeden cel i chcemy ten cel w Europie realizować, czyli więcej Europy w Polsce, Europy rozumianej jako strefa wspólnego dobrobytu, równości, demokracji, wolności. Taką naszą misję w Europie widzimy – wyjaśnia Jacek Sasin.        

Zgodnie z ustaleniami koalicjantów, PO wskazać ma kandydatów na siedem „jedynek”, a pozostałe ugrupowania w Koalicji Europejskiej otworzą sześć list – po trzy „jedynki” przypadły PSL i SLD. Ani Nowoczesna, ani Zieloni nie wskazały żadnego kandydata na pierwsze miejsca list wyborczych.

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się 26 maja.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj