J. Krajewski o zachowaniu Łukasza Daszuty przed komisją śledczą: To milczenie było bardzo wymowne

Pojawiło się kilka wątków, które będą przydatne w dalszych pracach komisji – powiedział w rozmowie z reporterem TV Trwam Jarosław Krajewski, poseł PiS i członek komisji śledczej ds. Amber Gold. Polityk komentował wtorkowe przesłuchania Łukasza Daszuty i Wojciecha Pastora.

Jarosław Krajewski zwrócił uwagę m.in. na  zeznania nt. pozyskania informacji od „osób ze służb specjalnych” przedstawione przez Wojciecha Pastora, byłego pracownika spółki Amber Gold.

– Chodzi o sygnał z Lublina od właściciela lokalu wynajmowanego przez Amber Gold na punkt AG. Jeżeli w czerwcu 2012 r. pojawiła się taka informacja, to również będzie ta informacja przez nas weryfikowana, jeśli chodzi o badanie, jak działały służby specjalne, w tym Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w kontekście firm z grupy AG i pana Marcina P. – mówił Jarosław Krajewski.

Jak przypomniał, Marcin P. (prezes Amber Gold) zeznał wcześniej przed komisją, „że był o krok przed działaniami służb specjalnych”, co przyczyniło się do możliwości ogłoszenia upadłości.

Oceniając wiarygodność zeznań Wojciecha Pastora, poseł przypomniał, że według kilku świadków W. Pastor należał do grupy zaufanych pracowników Amber Golg.

Z drugiej strony to, co dzisiaj zeznał świadek jest dość sprzeczne z tymi zeznaniami poprzednich świadków. Ja uważam (…), że musimy zaczekać na stenogram z tego przesłuchania, jeszcze raz go przeczytać i wtedy, ewentualnie, jeżeli pojawią się rozbieżności, które by skutkowały koniecznością doprowadzenia do konfrontacji albo do tego, żeby wezwać po raz kolejny konkretnego świadka, wtedy komisja będzie miała takie uprawnienie – zaznaczył Jarosław Krajewski dodając, że „ważne jest to, co zostało zapisane w stenogramie”.

Pytany o milczenie Łukasza Daszuty, który odmówił składania zeznań, członek komisji śledczej powiedział, że było ono „bardzo wymowne”.

– Pytaliśmy świadka na okoliczność jego roli w firmie Amber Gold, jeśli chodzi o radę nadzorczą firmy OLT Express Regional. Tutaj tak naprawdę świadek chciał zastosować taką taktykę, że jak nie będzie mówił nic, to będzie to lepsze, niż jakby powiedział cokolwiek. Jednak to milczenie było bardzo wymowne, jeżeli ten obraz dzisiejszego przesłuchania zweryfikujemy z materiałem dowodowym, który mamy, którym dysponujemy również w postaci przesłuchań światków, którzy wskazywali na pana Daszutę jako na jedną z dwóch osób najbliższych panu Marcinowi P. spośród wszystkich pracowników i współpracowników – wskazał poseł.

 

RIRM

drukuj