fot. PAP/Radek Pietruszka

J. Kaczyński: Walka o prawdę w sprawie Smoleńska, to jest część walki o Polskę, o jej suwerenność

Dziś każdy rozsądny człowiek musi to wiedzieć, że był to zamach na 96 osób, kobiet i mężczyzn, na prezydenta Rzeczypospolitej, na jego małżonkę, na wielu znanych i wybitnych polityków, na przedstawicieli wojska, duchowieństwa, na załogę samolotu, na ludzi, którzy chcieli po prostu zrobić to, co w tym momencie powinni (…). Walka o prawdę w sprawie Smoleńska to jest po prostu część walki o Polskę, o jej suwerenność, o jej przyszłość, o jej bezpieczeństwo, o losy Polaków, którzy to rozumieją, ale także o losy Polaków, którzy tego nie rozumieją – mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, podczas uroczystości przed Pałacem Prezydenckich w 15. rocznicę katastrofy smoleńskiej.

10 kwietnia 2010 roku we wczesnych godzinach porannych prezydent Lech Kaczyński wraz z żoną i delegacją wylecieli do Rosji na obchody 70 rocznicy zbrodni katyńskiej. Chwilę przed godz. 9.00 samolot rozbił się pod Smoleńskiem. Wszyscy zginęli, łącznie 96 osób. Choć minęło 15 lat to katastrofa smoleńska nadal jest bolesną raną w sercach Polaków.

Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, podczas obchodów przed Pałacem Prezydenckim podkreślił, że „Polska zareagowała jednością na to, co się stało, na to, co opisywano w sposób skrajnie kłamliwy”.

– Dziś każdy rozsądny człowiek musi to wiedzieć, że był to zamach na 96 osób, kobiet i mężczyzn, na prezydenta Rzeczypospolitej, na jego małżonkę, na wielu znanych i wybitnych polityków, na przedstawicieli wojska, duchowieństwa, na załogę samolotu, na ludzi, którzy chcieli po prostu zrobić to, co w tym momencie powinni. To znaczy, w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej oddać hołd ofiarom i powiedzieć coś o tej zbrodni, o tym ludobójstwie – zaznaczył prezes PiS, Jarosław Kaczyński.

Dodał, że musiało minąć ponad 40 lat, żeby wszyscy, także ci, którzy byli następcami winnych, ale także i Zachód uznał oficjalnie, że zbrodnia katyńska, to była rosyjska zbrodnia.

– Wtedy władza nie chciała uznawać tej zbrodni za ludobójstwo. Często zapominamy o tym, że musiało minąć 40 lat, żeby wszyscy – ci, którzy byli następcami winnych, ale także Zachód uznał, że to była rosyjska zbrodnia (…). by ta oczywistość została głośno powiedziana. Głośno powiedziana przez polskie władze, głośno powiedziana przez władze innych państw. Gdy oczywiste fakty zostaną uznane. To trudna droga, ale musimy nią iść. To nasz obowiązek! To jeden z obowiązków związanych z tym, co dzisiaj toczy się w naszym kraju, czyli z walką o to, byśmy pozostali państwem suwerennym, a nie z ograniczeniami – podkreślił.

– Musimy pamiętać o tym, że to wszystko łączy się naraz, że ta walka o prawdę w sprawie Smoleńska to jest po prostu część walki o Polskę, o jej suwerenność, o jej przyszłość, o jej bezpieczeństwo, o losy Polaków, którzy to rozumieją, ale także o losy Polaków, którzy tego nie rozumieją – wskazał Jarosław Kaczyński.

Polityk zaznaczył, że miesiąc w miesiąc pamięć prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest w najobrzydliwszy sposób obrażana.

– Mamy sytuację, w której z jednej strony Sejm podejmuje uchwały, w których mówi, że pamięć o ofiarach musi być uczczona, a z drugiej strony, miesiąc w miesiąc pamięć prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest w najobrzydliwszy sposób obrażana to dzieje się pod osłoną policji. (…) Sejm podjął tę uchwałę, o której mówię (…) właściwie jednomyślnie. I powtarzam, wszystko dzieje się tak, jak działo się przedtem, jak dzieje się od bardzo długiego czasu. To jest właśnie ta hipokryzja, o której mówię. Hipokryzja, która dzisiaj sięga szczytów w wykonaniu tej władzy, która jest w wielkiej mierze istotą jej działania. I to też jest sprawa bardzo ważna i to jest sprawa, o której musimy pamiętać, i w kontekście smoleńska, i w kontekście tego, co dzieje się dzisiaj w Polsce – podkreślił.

Jesteśmy dzisiaj ludźmi przed bardzo trudnymi wyzwaniami – zaznaczył Jarosław Kaczyński. To w naszych dziejach – jak dodał – zdarzało się nie jeden raz i nie jeden raz wychodziliśmy z bardzo ciężkich opresji. Dziś ta opresja staje się też coraz cięższa – zwrócił uwagę.

– W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, że resztki pluralizmu mediów mają być także zlikwidowane. Tak, to jest hańba. Ale to jest też signum temporis, znak czasu, to jest potwierdzenie faktu, że ta droga, jeżeli jej nie zatrzymamy, będzie szła w jednym kierunku, ku dyktaturze, czy jak niektórzy nazywają – demokraturze, czyli dyktaturze z pozorami demokracji i będzie szła ku naszej samozagładzie. Nie możemy się na to zgodzić! Nie możemy się zgodzić na to, by za życia naszego pokolenia, czy kilku pokoleń, które dzisiaj są czynne w naszym życiu, to się stało. By to się stało także i w przyszłości, kiedy decydować będą już inne pokolenia. Musimy się temu przeciwstawić i ten dzisiejszy dzień jest jednym z elementów tej walki – podsumował prezes PiS.

Do dziś nie wyjaśniono przyczyn katastrofy smoleńskiej, ponieważ decyzją pierwszego rządu Donalda Tuska śledztwo zostało oddane stronie rosyjskiej. Wrak TU-154M nigdy nie wrócił do Polski.

radiomaryja.pl

drukuj