fot. Tomasz Strąg

J. Kaczyński o współpracy K. Kujdy ze służbami PRL: ta informacja spadła na mnie jak „grom z jasnego nieba”

Nie usprawiedliwiam w żadnym wypadku współpracy Kazimierza Kujdy ze służbami PRL; informacja o niej spadła na mnie jak „grom z jasnego nieba” – powiedział w wywiadzie dla PAP prezes PiS Jarosław Kaczyński.

PAP zapytała prezesa PiS jak przyjmuje doniesienia medialne z zeszłego tygodnia dotyczące współpracy ze Służbami Bezpieczeństwa PRL b. prezesa NFOŚiGW, wieloletniego prezesa spółki Srebrna, Kazimierza Kujdy i fakt, że jego teczka trafiła do zbioru zastrzeżonego IPN.

Dziennikarze agencji zadali również pytanie J. Kaczyńskiemu, czy wiedział o współpracy Kujdy z aparatem bezpieczeństwa PRL.

„Nie wiedziałem. Dowiedziałem się dopiero, gdy sprawa wybuchła w mediach. Gdy powstawał zbiór zastrzeżony nie byliśmy przy władzy. Zielonego pojęcia nie miałem o sprawie. Nie ukrywam, że ta informacja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Nigdy nie zauważyłem niczego, co by wskazywało na to, że Kazimierz Kujda działa przeciwko nam, czy spółce, a spółka była atakowana. Zawsze się sprawdzał” – powiedział prezes PiS.

„Nie usprawiedliwiam w żadnym wypadku jego współpracy. Ale prawdopodobnie był agentem pięciorzędnym, przy czym tak naprawdę współpraca trwała kilkanaście miesięcy. Od 1981 roku zaczął się z niej wykręcać. Zastrzegam, że nie znam tych materiałów, tylko omówienia. Pokazują one człowieka, który wskoczył w SB-eckie szambo, a potem się z niego wygrzebał. To, że wskoczył jest bardzo wielkim grzechem” – dodał Jarosław Kaczyński.

Jak zaznaczył, jest pytanie dlaczego „pięciorzędny agent, który się wykręcił ze współpracy” znalazł się w zbiorze zastrzeżonym.

 „To niezmiernie dziwne. Miał mnóstwo okazji, żeby nam zaszkodzić, a tego nie zrobił” – ocenił prezes PiS.

PAP zapytała również prezesa PiS czy Kazimierz Kujda złożył wniosek o autolustrację po ich rozmowie.

„Nie. Sam złożył także dymisję ze swojego stanowiska” – oświadczył Jarosław Kaczyński.

W ubiegłym tygodniu pojawiły się doniesienia medialne dot. współpracy Kujdy z aparatem bezpieczeństwa PRL. „Rzeczpospolita” podała, że Kujda „widnieje w jawnym już inwentarzu IPN jako tajny współpracownik o pseudonimie Ryszard, który współpracę miał rozpocząć w 1979 r. w Siedlcach – zgadza się jego data urodzenia”. Według „Rz”, w 2002 r. teczka Kazimierza Kujdy trafiła do zbioru zastrzeżonego IPN.

Po publikacjach medialnych Kujda oświadczył, że nigdy nie podjął z SB współpracy, która doprowadziłaby do czyjejś krzywdy. Przyznał, że mógł „podpisać jakieś dokumenty” ubiegając się o wyjazd za granicę. Zapowiedział, że wystąpi do IPN o autolustrację (wniosek jednak należy składać do sądu okręgowego – PAP) i opublikuje dokumenty.

Od 2015 r. Kujda kierował Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. We wtorek minister środowiska Henryk Kowalczyk poinformował, że przyjął dymisję Kujdy z tej funkcji.

Wcześniej Kujda pełnił funkcję prezesa NFOŚiGW także w latach 2000-2002 oraz 2006-2008. W przeszłości Kujda był m.in. prezesem spółki Srebrna. Jego nazwisko pojawiło się w niedawnej publikacji „Gazety Wyborczej”. Gazeta opublikowała stenogram nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z austriackim przedsiębiorcą Geraldem Birgfellnerem, którego firmy miały przygotować inwestycję budowy w Warszawie dwóch wieżowców dla powiązanej z PiS spółki Srebrna.

PAP/RIRM

drukuj