fot. PAP/EPA

J. Janiec-Palczewska: Pomoc Afgańczykom na razie niemożliwa

Pomoc mieszkańcom Afganistanu, rzeczowa i finansowa, jest na razie niemożliwa; zaczniemy ją organizować, gdy tylko będziemy mogli ją dostarczyć na miejsce – powiedziała prezes Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”, Justyna Janiec-Palczewska.

Poznańska organizacja przez przeszło dekadę wysłała do Afganistanu w ramach pomocy ok. 40 ton m.in. sprzętu i środków medycznych oraz nowej, zimowej odzieży. Szefowa fundacji powiedziała, że obecnie wysyłka jakiejkolwiek pomocy do Afganistanu nie jest możliwa. Nie wiadomo też czy, i kiedy, będzie można ją wznowić.

„To, co tam się wydarzyło, destabilizuje wszystko. Moim zdaniem pomoc należy organizować dopiero wtedy, kiedy wiadomo będzie, jak te środki się spożytkuje – to podstawowa zasada. Znam przypadki, gdy ludzie, w ramach pospolitego ruszenia, organizowali zbiórki, potem zebrane rzeczy kończyły w jakichś garażach, piwnicach, magazynach – nie było jak przekazać ich potrzebującym” – powiedziała.

Jak dodała, obecnie nie ma możliwości przekazania do Afganistanu także pomocy finansowej.

„Podobna sytuacja była całkiem niedawno – w związku z trwającą tam wojną domową – w Republice Środkowoafrykańskiej. Wszelkie banki były pozamykane, nie można było wykonywać żadnych transferów, niemożliwa była więc przesyłka pieniędzy” – powiedziała.

Ponad 10 lat temu fundacja rozpoczęła zbiórkę ciepłej odzieży dla Afgańczyków; informowała wówczas, że w Afganistanie więcej ludzi umiera z zimna, niż od wybuchów bomb, a połowa ofiar zamarznięcia to dzieci. Przez lata do potrzebujących trafiło m.in. przeszło 100 tys. ręcznie wydzierganych czapek.

„Bieda w tym kraju jest dramatyczna, w wielu miejscach ludzie nie mają po prostu niczego. Nie stać ich nawet na ubranie, tymczasem tamtejsze zimy są bardzo surowe, temperatura spada do minus 20 stopni. Bezdomne dzieci zamarzają na ulicach, mieszkańcy miast nie mają drewna na opał – drzewa w parkach już dawno zostały wycięte” – powiedziała szefowa fundacji.

W wysyłanych do Afganistanu transportach znalazły się też leki, sprzęt medyczny, środki opatrunkowe, aparatura dla szpitali, a także przybory szkolne.

Justyna Janiec-Palczewska podkreśliła, że Afganistan pozbawiony pomocy z zewnątrz czeka klęska humanitarna o skali, którą trudno będzie ocenić.

„My się po prostu nie dowiemy tego, co się tam będzie teraz działo. Z Afganistanu będzie przenikać do nas coraz mniej informacji. Taka jest też natura mediów, że wkrótce oczy całego świata zwrócą się w inną stronę. Tymczasem właśnie wtedy, kiedy media tracą zainteresowanie, pomoc humanitarna jest potrzebna najbardziej” – powiedziała.

„Także teraz kamery w Afganistanie nie są w stanie dotrzeć tam, gdzie jest źle; w ostatnich dniach były tylko na lotnisku w Kabulu. Tymczasem to, co deklarują talibowie, co mówią na konferencjach prasowych, ma się nijak do rzeczywistości. Z ich strony spodziewać się można krwawych zemst. W dramatycznej sytuacji znalazły się afgańskie kobiety” – dodała szefowa poznańskiej fundacji.

Jak przyznała, obecny dramat Afganistanu dla nikogo znającego tamtejsze realia nie był zaskoczeniem.

„O tym, co czeka Afganistan pozostawiony samemu sobie, wszyscy wiedzieli od lat; obecna sytuacja była do przewidzenia, ale każdy żył nadzieją, że będzie inaczej” – dodała.

Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” niosła pomoc w Afganistanie przy współpracy z działającą na miejscu organizacją Panah Charity Foundation. Justyna Janiec-Palczewska przyznała, że czeka na sygnał od pracowników tej organizacji; gdy tylko zaistnieje możliwość wznowienia przekazywania pomocy do Afganistanu – poznańska fundacja będzie gotowa jej udzielić.

PAP

drukuj