fot. PAP/EPA

Izrael chce anektować Dolinę Jordanu

Premier Izraela Benjamin Netanjahu chce anektować Dolinę Jordanu. Zapowiedź padła w trakcie kampanii wyborczej. Świat arabski wyraża sprzeciw i przekonuje, że takie działania niszczą szansę na zawarcie pokoju z Palestyńczykami.

Izrael chce przejąć kontrolę nad wszystkimi żydowskim osiedlami na całym Zachodnim Brzegu Jordanu. Nie zrobi jednak nic bez konsultacji z amerykańskim prezydentem. Dlatego na oficjalne decyzje przyjdzie czas dopiero po tym, jak Stany Zjednoczone ogłoszą plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu. Dziś Dolina Jordanu staje się głównym tematem kampanii wyborczej w Izraelu.

– Ogłaszam, że po ustanowieniu nowego rządu, mam zamiar zastosować suwerenność Izraela w Dolinie Jordanu i na terenach na północ od Morza Martwego – podkreślił premier Izraela Benjamin Netanjahu.

Taka zapowiedź premiera Izraela spotkała się z ostrą krytyką świata arabskiego. Pierwsza oburzenie wyraziła Autonomia Palestyńska.

– Społeczność międzynarodowa musi teraz stanąć na wysokości zadania. Powiedzieć wielkie „nie” i przestać traktować Izrael jako kraj ponad ludzkimi prawami – wskazał palestyński negocjator pokojowy Saeb Erekat.

Pod adresem Izraela płynie nawet zarzut o zbrodnię wojenną. Zapowiedź premiera Netanjahu niszczy szansę na zawarcie pokojowego porozumienia z Palestyńczykami – wskazuje Liga Arabska.

– Liga Arabska uważa to oświadczenie za niebezpieczne wydarzenie i nową izraelską agresję zapowiadającą zamiar pogwałcenia prawa międzynarodowego – mówił sekretarz generalny Ligi Arabskiej Ahmed Aboul Gheit.

Wybory w Izraelu odbędą się 17 września. Dopiero po nich Biały Dom ma przedstawić plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu. Wstępnie dokument przewiduje inwestycje na poziomie 50 mld dolarów dla Palestyńczyków, co przełoży się na co najmniej milion nowych miejsc pracy.

TV Trwam News

drukuj