fot. twitter.com

Iran: H. Rowhani wzywa J. Bidena do powrotu do porozumienia nuklearnego

Prezydent Iranu Hasan Rowhani wezwał dziś prezydenta elekta USA Joe Bidena do powrotu do porozumienia nuklearnego z 2015 roku i zniesienia dotkliwych sankcji wobec Islamskiej Republiki Iranu. Piłka jest teraz po amerykańskiej stronie – powiedział.

„Jeśli Waszyngton powróci do układu nuklearnego z Iranem z 2015 r., będziemy również w pełni przestrzegać naszych zobowiązań wynikających z tego porozumienia” – zadeklarował Hasan Rowhani na posiedzeniu rządu, transmitowanym w telewizji.

Joe Biden, który obejmie dziś urząd, zapowiedział, że Stany Zjednoczone ponownie przystąpią do porozumienia ograniczającego irański program nuklearny, jeśli Teheran powróci do ścisłego przestrzegania zawartych w nim zobowiązań. Natomiast kandydat na sekretarza stanu USA Antony Blinken zakomunikował we wtorek, że USA nie podejmą szybkiej decyzji w sprawie ponownego przystąpienia do umowy nuklearnej.

„Dziś oczekujemy, że nowa administracja amerykańska powróci do praworządności i zobowiąże się, jeśli jest w stanie, do usunięcia w ciągu najbliższych czterech lat wszystkich czarnych plam na poprzednich czterech latach (rządów)” – powiedział Hasan Rowhani.

Irański prezydent dodał, że kariera polityczna odchodzącego prezydenta USA Donalda Trumpa kończy się dzisiaj, a „jego polityka <<maksymalnego nacisku>> na Iran całkowicie zawiodła”. Hasan Rowhani wyraził zadowolenie z – jak to ujął – „końca ery tyrana”.

W maju 2018 r. prezydent Donald Trump jednostronnie wycofał USA z porozumienia nuklearnego światowych mocarstw z Iranem, w ramach którego Teheran zgodził się ograniczyć wzbogacanie uranu w zamian za zniesienie nałożonych na Iran sankcji gospodarczych. Wycofując Stany Zjednoczone z porozumienia, Donald Trump wskazał m.in. na realizowanie przez Iran programu rakiet balistycznych.

Kiedy w następstwie wyjścia z paktu USA zaostrzyły sankcje na Iran, Teheran stopniowo oficjalnie odstępował od zobowiązań zawartych w porozumieniu, a seria incydentów doprowadziła oba kraje na skraj konfliktu.

PAP

drukuj