fot. PAP/EPA

Dr M. Kawa o kondycji politycznej J. Bidena: Tej katastrofy nie da się już uratować

Chyba największym zagrożeniem dla zdrowia, dla wizerunku historycznego Joe Bidena jest jego najbliższe otoczenie. Jego najbliższe otoczenie, sztab, a zwłaszcza rodzina, idą w zaparte, twierdzą, że ma on ciągle największe szanse pokonania Donalda Trumpa. Owszem Joe Biden, wygląda już całkiem inaczej niż na ostatniej debacie, ma więcej wigoru, nawiązuje pewne relacje z odbiorcami, ale wszystko to polega na tuszowaniu, pudrowaniu rzeczywistości. Mam taką skromną opinię, że on podbija stawkę, na jakich warunkach odejdzie, kogo namaści, bo myślę, że tej katastrofy już się nie da uratować – mówił dr Marek Kawa, amerykanista, komentując w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam obecną kondycję Joe Bidena.

W Stanach Zjednoczonych trwają przygotowania do wyborów prezydenckich. Pojawia się pytanie, czy dla obecnego prezydenta, Joe Bidena, największym zagrożeniem rzeczywiście jest jego rywal, Donald Trump.

– Chyba największym zagrożeniem dla jego zdrowia, dla jego wizerunku historycznego jest jego najbliższe otoczenie (…). Jego najbliższe otoczenie, sztab, a zwłaszcza rodzina, idą w zaparte, twierdzą, że ma on ciągle największe szanse pokonania Trumpa. Wiemy, że uruchomiono też całą machinę mainstreamową. Tylko (Joe Biden – radiomaryja.pl) ma coraz mniej sojuszników po stronie mainstreamowej, demokratycznej – podkreślił dr Marek Kawa.

Pojawiają się głosy, że Joe Biden jest obecnie otoczony bańką informacyjną. Informacje, które docierają do prezydenta i wychodzą od niego, są skrupulatnie selekcjonowane, by ukryć dość wyraźną nieporadność kandydata Demokratów.

– Nawet jak oglądamy inscenizowane spotkania, mitingi, choćby w Wisconsin (…),  to on się myli, nawet czytając z promptera. Owszem, wygląda już całkiem inaczej (niż na ostatniej debacie – radiomaryja.pl), ma więcej wigoru, nawiązuje pewne relacje z odbiorcami, ale wszystko to polega na tuszowaniu, pudrowaniu rzeczywistości. Mam taką skromną opinię, że on podbija stawkę, na jakich warunkach odejdzie, kogo namaści, bo myślę, że tej katastrofy już się nie da uratować – ocenił amerykanista.

Pojawiają się pytania, co się stało, że stan prezydenta USA uległ tak drastycznemu pogorszeniu w ciągu ostatnich lat. Choć Joe Biden był już wiekowy, gdy obejmował urząd, to jednak w poprzednich latach zdawał się zachowywać trzeźwość umysłu i działał jak przystało na wytrawnego polityka – zwłaszcza w kontekście wojny na Ukrainie. Teraz sprawia on wrażenie, jakby znacznie się postarzał w bardzo krótkim czasie. Wielu nieprzychylnych mu komentatorów otwarcie mówi o starczej demencji. Wcześniejsze gafy i lapsusy językowe zrzucane były na choroby, z którymi Joe Biden boryka się już od wczesnej młodości. Teraz wyraźnie przybrały one na sile, co widać było szczególnie podczas debaty prezydenckiej.

Gość „Polskiego punktu widzenia” zaznaczył, że nagły szok spowodowany tym, jak ostatnio prezentuje się prezydent USA, wynika ze wspomnianego wcześniej kontrolowania przepływu informacji o stanie zdrowia Joe Bidena przez najbliższe otoczenie. Skrupulatne maskowanie jego problemów stanowiło część jego politycznego sukcesu. Oprócz tego poparcie zapewniała mu jego osobowość.

– Sama osobowość Bidena jest osobowością sympatyczną – pomijając jego poglądy, jego lewicowy radykalizm z ostatnich lat. Jako człowiek jest osobą sympatyczną, przyjemną – stąd określenie „Uncle Joe”, czyli taki „wujek”, z którym można pójść na lody, na hamburgera, na piwo. To przyciągało pewną sympatię – podkreślił ekspert.

Wizerunek prezydenta zaczął poważnie się chwiać podczas pamiętnej debaty. Ogromna ilość Amerykanów zauważyła, że ma do czynienia z zagubionym i chorym starszym człowiekiem.

– Nawet my, laicy, widzimy jakieś wyraźne problemy kognitywne, neurologiczne, czy związane z kondycją senioralną – wskazał dr Marek Kawa.

Stan prezydenta największego światowego mocarstwa, dodatkowo ubiegającego się o reelekcję, niepokoić może także sojuszników USA – szczególnie Polaków, gdyż za naszą wschodnią granicą trwa otwarty konflikt zbrojny Rosji z Ukrainą, a Kreml prowadzi wobec naszego kraju wojnę hybrydową.

– Tak słaby zdrowotnie, kognitywnie przywódca nie powinien zarządzać (supermocarstwem – radiomaryja.pl), ponieważ to naraża na pewne ryzyko nie tylko Amerykanów, ale też świat demokratyczny, ład geopolityczny, a przecież wiemy, w jak trudnej sytuacji (…) jesteśmy. To oglądają te reżimy, które są zainteresowane upadkiem Ameryki. Umówmy się – ani Republikanom, ani Demokratom nie zależy (…) na tym, aby Ameryka upadła, tylko żeby dalej była supermocarstwem, dzierżyła prym – zwrócił uwagę rozmówca TV Trwam.

Nagłe ujawnianie słabości Joe Bidena może być – zdaniem amerykanisty – czymś dobrym, ponieważ daje szansę na to, że do pełnienia najbardziej wpływowego urzędu na świecie nie zostanie wybrana osoba, która temu nie podoła.

Należy dodać, że jeśli Joe Biden wygrałby wybory, ale jego stan zdrowia byłby na tyle zły, że nie mógłby kontynuować rządów, to wówczas w Białym Domu zastąpi go jego wiceprezydent, Kamala Harris. Jednak gdyby miała go zastąpić już teraz – jako kandydatka – to (według sondaży) jej notowania byłyby za słabe, aby konkurować z Donaldem Trumpem o fotel prezydenta. Według sondażu Reutera, wśród polityków Partii Demokratycznej realne szanse na pokonanie Donalda Trumpa ma jedynie była Pierwsza Dama, Michelle Obama.

radiomaryja.pl

drukuj