fot. twitter.com/Cenckiewicz

IPN umorzył śledztwo ws. podrobienia przez funkcjonariuszy SB akt TW „Bolek”

Instytut Pamięci Narodowej umorzył śledztwo ws. podrobienia przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa akt TW „Bolek”. Chodzi o materiały z lat 1970-1974 przejęte dwa lata temu od wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku.

IPN ocenił za autentyczne 53 dokumenty, w tym zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, pokwitowania odbioru pieniędzy i doniesienia agenturalne.

Lech Wałęsa neguje autentyczność tych dokumentów i stanowczo też zaprzecza, by kiedykolwiek był tajnym współpracownikiem SB.

Historyk prof. Jan Wysocki wskazuje z kolei, że decyzja IPN stanowi kolejne potwierdzenie agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy. Ocenia też, że były prezydent mija się z prawdą.

– To jest notoryczny kłamca, mijający się z wszelką moralnością. Bardzo długo uchodził za człowieka, którego darzono szacunkiem. Mimo że ujawniono jego przeszłość, to do dziś idzie w zaparte. Jest to człowiek, któremu już udokumentowano na tylu różnych etapach jego życia tę aktywność – mówi prof. Jan Wysocki.

O konieczności kontynuacji śledztwa zdecydował na początku roku sąd w Gdańsku. Uznał wtedy zażalenie pełnomocników Lecha Wałęsy i uchylił postanowienie IPN-u o umorzeniu śledztwa z 2017 r. Wtedy Instytut także ocenił, że dokumentacja dotycząca Lecha Wałęsy jest autentyczna, co potwierdziła opinia Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie.

RIRM

drukuj